[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4529: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4531: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4532: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4533: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
KotOR2.pl - Forum • Zobacz wątek - KotOR III - opowiadanie

Zaloguj | Zarejestruj




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 134 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona

Co sÂądzisz o tym temacie?
Super, zaglądam tu codziennie i biorę czynny udział. 35%  35%  [ 23 ]
Średnio, zaglądam tu co jakiś czas, ale tylko czytam. 41%  41%  [ 27 ]
Kiepski pomysł, raczej tylko czytam. 24%  24%  [ 16 ]
Liczba głosów : 66
Autor Wiadomość
 Tytuł: KotOR III - opowiadanie
PostNapisane: 16 paź 2008, o 19:59 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 30 lip 2006, o 19:14
Posty: 2840
Lokalizacja: Sieradz
Ostrzeżenia: 0 / 4
!!! UWAGA !!! Temat powstał za zgodą moderatora Yayo.

Rozpoczynamy naszą wersję fabuły dotyczącej wymienionej w temacie gry. Celem zabawy jest, poprzez dopisywanie kolejnych postów, stworzenie długiej, jak najdłuższej fabuły gry, która, mamy nadzieję, wyjdzie jak najszybciej. W oczekiwaniu, aby zabić nudę, postanowiłem założyć ten temat (ostatni mój post w tym temacie). Oczywiście, jeśli temat zejdzie na bok ze swojego głównego nurtu, Yayo będzie zmuszony go zamknąć i odesłać w niebyt.
Zatem proszę was, drodzy forumowicze, o przestrzeganie niewielu zasad:
1. Post musi zawierać co najmniej 20-25 zdań złożonych. Równoważniki zdań się nie liczą.
2. Po swoim poście należy odczekać na minimum 2 odpowiedzi, zanim znów się coś dopisze.
2A. Jeśli mija tydzień, a nadal czekasz na dwie odpowiedzi - pisz, jeśli jest chociaż jedna.
2B. Jeśli nie pojawiła się ani jedna odpowiedź, poczekaj jeszcze jedeyn tydziń i dopiero ruszaj dalej.

3. Dbamy o ortografię, styl, sens i interpunkcję w swojej wypowiedzi jak najlepiej potrafimy.
4. Żadnych, ale to żadnych, nawet najmniejszych komentarzy. Chyba, że tutaj
5. Nie uśmiercamy ani nie ożywiamy nikogo zbyt szybko i bez powodu.
6. Każdy kto chce coś dopisać będzie musiał zarezerwować sobie kolejkę pisząc posta o przykładowej treści: "Teraz ja" itp. Po tym oczywiście należy swego posta wyedytować w czasie nie dłuższym niż godzina.

Tyle chyba z regulaminu. Yayo dopisz co uważasz za słuszne.
Ponieważ ja zaczynam, to ja nadam imię głównemu bohaterowi, wybiorę płeć, klasę, kolor miecza i wybiorę dane dotyczące Revana 8)
Nasza postać, początkowo, będzie na Ciemnej Stronie (trochę urozmaicenia), lecz nie zaprzeczam, iż będzie można to zmienić (byle nie za szybko).

EDIT: UWAGA!!! Imię Kynek jest polskiego pochodzenia i odmienia się normalnie. Kogo? Czego? -> Kynka.


Tworzenie postaci:
Imię: Kynek
Rasa: Człowiek
Planeta pochodzenia: Taris
Klasa postaci: Mroczny Jedi
Wygląd: Wysoki, średnie, czarne włosy postawione do góry, niebieskie oczy, ubrany w czarne szaty, z czerwonym Mieczem Świetlnym przypiętym do pasa.
Małe co nieco o postaci: Mistrzostwo w posługiwaniu się Mieczem Świetlnym. W tym, niewielu potrafi mu dorównać. Słabszy w posługiwaniu się Mocą, ale do najsłabszych nie należy...

Zacznij Grę:

Lord Sith stał na mostku swojego okrętu dowodzenia wpatrując się w przestrzeń rozpostartą przed nim i wyściełaną milionami gwiazd. Oficerowie krzątali się po pokładzie wiedząc, że ich dowódca nie toleruje niekompetencji a jakiegokolwiek kwestionowanie jego słów było karane śmiercią. Wtem, przez gródź główną, otwartą na oścież, wszedł ktoś, kogo kapitan Hrins widział pierwszy raz na oczy. Jeszcze jeden - pomyślał - jeszcze... - jego myśli przerwał przewiercający go na wylot wzrok Lorda. Pan statku podszedł do tajemniczego przybysza, który klęknął. Admirał domyślił się, że jest to nowy uczeń jego pana.
- Powstań uczniu - rzekł niski przy tajemniczym przybyszu Sith. - Jesteś już chyba gotów.
- Tak Mistrzu. - Odparł przybysz wstając i zdejmując kaptur. Odsłonił w ten sposób swoją twarz. Była blada, lecz oczy miał błękitne, nieskażone jak dotąd Ciemną Stroną. - Jakie są Twoje rozkazy?
- Co wiesz, o dawnym Lordzie Sithów, który odkrył pradawne dzieło Rakatan, Gwiezdną Kuźnię.
- Masz na myśli Revana, panie?
- Dokładnie, powiedz mi co o nim wiesz?
- Dawniej był potężnym Lordem Sith. Jednak zginął, kiedy jego uczeń, Malak, zwrócił się przeciwko niemu i kazał ostrzelać okręt swego pana.
- Otóż, nie. Revan nie zginął. Został pojmany przez młodą Jedi Bastilę i nawrócony na stronę światła. Powrócił jako uczeń marnotrawny i zniszczył Kuźnie, oraz zabił swego dawnego ucznia. Po czym udał się w Nieznane Regiony.
- Bastila? Czy to aby nie ona sieje zamęt w naszych szeregach, nawracając naszych ludzi i werbując ich na stronę Republiki?
- Tak, to właśnie ona. - Po tych słowach zaczął iść w stronę drzwi, Jego uczeń podążał za nim słuchając tego, co jego mistrz ma do powiedzenia. - Wezwałem cię tu, dlatego, że jesteś jedyny, który sprosta temu zadaniu. Musisz ją odnaleźć i zabić, aby zakończyć jej działalność.
- Gdzie ją znajdę? - Dotarli w międzyczasie do hangaru.
- Oto jest, mój uczniu, Mroczny Jastrząb. Znalazłem go porzuconego na orbicie Telos. Znajdziesz w nim wszytko, co potrzebne do odnalezienia Jedi. Kiedy wykonasz zadanie, powrócisz do mnie. - Po czym, zapisał swojemu uczniowi koordynaty miejsca, w które ma zamiar przemieścić swoją Latającą Fortecę. - Bądź ostrożny i nie daj się przekabacić. Jedi są mocni w słowach.
- Jestem Mrocznym Jedi. Nie uda jej się mnie nawrócić. Przyłączy do mnie lub zginie. Żegnam. - Wsiadł do Jastrzębia i odleciał.
- Zobaczymy. - Pomyślał Lord Sith. - Zobaczymy.
Wrócił na mostek i kazał admirałowi ustawić okręt do skoku w nadprzestrzeń. Hrins ustawił współrzędne w komputerze i statek zniknął w przestrzeni kosmicznej.
Tymczasem, Mroczny Jedi przeglądał mapę galaktyki w komputerze pokładowym Mrocznego Jastrzębia.
- Tutaj nic nie. - Mruknął sam do siebie. - Jest... - Wykrzyknął, po czym nagle zawiesił głos. Współrzędne były nakierowane jago ojczystą planetę Taris. - Cóż, skoro tam jest Bastila. - Pomyślał, po czym również wykonał skok. Przestrzeń pozostała pusta. W tym miejscu po dwóch statkach, jednym krążowniku i jednym małym Jastrzębiu nie pozostało śladu.
Po kilku godzinach, w końcu udało się dotrzeć na Taris. A raczej to co z niej zostało. Albowiem 6 lat temu, Malak kazał swej flocie zbombardować planetę. Wielkie niegdyś miasto, które pokrywało całą powierzchnie, zamieniło się w zgliszcz. Jednakże zachowało się na nich życie. Tym życiem miał być cel Mrocznego Jedi. Tym celem jest Bastila.
Nie było żadnego lądowiska. Mroczny Jastrząb twardo osiadł na nierównej powierzchni. Tajemniczy przybysz opuścił statek.
- Przecież to nic nie ma. - Pomyślał, po czym sięgnął po lornetkę. - A jednak. Daleko na horyzoncie dostrzegł jakieś obozowisko. Niezwłocznie udał się w stronę dymu.
Młoda kobieta siedziała w milczeniu razem z dwoma żołnierzami przy ognisku. Medytowała. Jej towarzysze kończyli właśnie posiłek. Jeden wstał i rzekł:
- Musimy ruszać Bastilo, przed zachodem powinniśmy być w obozie.
- Chwileczkę. - Odpowiedział kobieta. - Coś jest nie tak. - W tym momencie olbrzymi głaz przygniótł jej rozmówcę. Drugi żołnierz otworzył ogień do przybysza stojącego na wzgórzu. Błysnął czerwony Miecz Świetlny i obie wiązki laserowe powróciły prosto w pierś republikanina.
- Ktoś ty?! - Krzyknęła Bastila.
- Jestem Kynek - Odparł Mroczny Jedi.
- Kynek? - Z niedowierzaniem zapytała Jedi. - Myślałam, że nie żyjesz. Przecież widziałam jak giniesz, pod gruzami świątyni na Endor.
- Mój mistrz mnie uratował.
- Przecież to ja jestem twoim mistrzem, to ja...- Urwała, wiedząc co się stało. Kynek nie mówił o niej.
- Ty zostawiłaś mnie na pewną śmierć. Teraz wróciłem, aby ci pokazać, czego musiałem doświadczyć. Przygotuj się na śmierć. - Powiedział i ruszył powoli w kierunku Bastili.
- Nie rób tego. Popełniłam błąd, Ale twoja sytuacja wydawała się być stracona. Opamiętaj się. W każdej chwili możesz porzucić to co do tej pory ze sobą dźwigałeś. Będziesz dobrym żołnierzem w szeregach Republiki.
- Nie. Teraz mam nowego mistrza. A na tobie chcę się zemścić. Może później rozważę twoje słowa. Ale teraz giń! - I z całym impetem rzucił się na Jedi. Lecz ku swojemu zdziwieniu jej już nie było. Znana była ze swej zręczności. Zatrzymał się, rozejrzał i dostał silny cios w plecy. Była za nim. Ruszył ponownie, Bastila odskoczyła i odepchnęła go Mocą. Zaatakował znowu. i po raz kolejny nic nie wskórał.
- Zrozumiałeś już, że mnie nie pokonasz? - Zakpiła Bastila. Lecz jej uśmiech zmącił przeszywający ból. Chyba była zbyt pewna siebie, bo oto Kynek zaatakował w sposób niekonwencjonalny. Chwycił Mocą kamień i cisnął nim w udo Bastili. Skoczył ponownie lecz Jedi włączyła podwójny, żółty Miecz i odparła atak. Ciął z prawej, ona parowała w dół. Ciął z lewej, obrona w górę. Próbował pchnąć naprzód lecz Bastila odskoczyła i Mocą wtarła go w ziemię. i Tak kilka razy. W końcu jeden nieostrożny atak i Kynek stracił swój miecz. Bastila rozcięła go na pół, po czym uciekła, zostawiając mdlejącego przeciwnika.
Kiedy Kynek się ocknął, była już północ. Z bólem, dość długo czołgał się do Mrocznego Jastrzębia. Odpalił silniki i opuścił system godząc się z porażką. Nie chciał się nawet pokazywać na oczy swojemu mistrzowi. Wprowadził do komputera losowe współrzędne i skoczył w nadprzestrzeń.
Z nadprzestrzeni wyciągnął go promień ściągający Nevelatora okrętu flagowego jego mistrza. Żołnierze przenieśli rannego do zbiornika Bakty. Kiedy wyzdrowiał, nie uniknął rozmowy ze swoim mistrzem.
- Mistrzu, wybacz...- zaczął Kynek.
- Zawiodłeś mnie. Lecz dam ci jeszcze jedną szansę. Aby było ci łatwiej otrzymasz ode mnie droida-zabójcę. HK-47 czeka już na pokładzie Mrocznego Jastrzębia. Oto twój nowy miecz świetlny. Ruszaj w galaktykę. Trop i morduj Wszystkich Jedi, których napotkasz. Nie zawiedź mnie tym razem. Kiedy nadejdzie czas, spotkamy się znów. - Skończył i wyszedł. Kynek został sam. Udał się w kierunku hangaru i wszedł na pokład Mrocznego Jastrzębia.
- Witaj Mistrzu. - Powitał go metaliczny głos, droida zabójcy. - HK-47 jest gotów ci służyć.
- Świetnie HK, mamy kilku Jedi do zabicia, jesteś gotów?
- Oczywiście Mistrzu, zawsze jestem rad i skory do pomocy gdy w grę wchodzi pozbawienie życia niewinnego wora mięcha.
- Zatem ruszajmy. - Wprowadził w komputerze nowe współrzędne, zapisane przez jego mistrza i Mroczny Jastrząb zniknął w nadprzestrzeni...

_________________
THE TRUTH IS OUT THERE...

Obrazek
� made by � Żółwik™


Obrazek


Ostatnio edytowano 1 maja 2009, o 18:39 przez Vanquish, łącznie edytowano 14 razy

Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 paź 2008, o 20:23 
Praktykujący
Praktykujący
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 8 cze 2008, o 16:38
Posty: 199
Ostrzeżenia: 0 / 4
...i dotarł do planety Onderon, po czym podszedł do lądowania w centralnej części Iziz. Miasto było zniszczone wskutek ataku Sithów na pałac królewski kilka lat temu. Jednak było odbudowywane w bardzo szybkim tempie. Po wylądowaniu Kynek zamierzał jak najszybciej opuścić Jastrzębia wraz z przydzielonym mu droidem - zabójcą i zabrać się za swoją misję. Po wyjściu ze strefy lądowania zaczepił go nieznajomy mężczyzna. Był to strażnik portowy. Zażądał od Kynka kredytów za zadokowanie swojego frachtowca w przystani dokowej. Jako że Mroczny Jedi nie miał przy sobie wystarczająco dużo kredytów, starał się przekonać urzędnika żeby puścił go wolno. Strażnik był jednak nieugięty. Gdy nasz bohater już stracił nadzieję na wykonanie swojej misji, podszedł do nich tajemniczy mężczyzna w czarnej szacie z kapturem na głowie, i przepaską zasłaniającą jego twarz. Swoim ubiorem znacząco wyróżniał się spośród tłumu, jednak nikt nie zwracał na niego uwagi. Nagle przemówił do strażnika tymi słowami: "On nie musi wnosić opłaty za lądowanie..." Strażnik stał jak wryty. Po chwili przemówił. "Tak, ON nie musi płacić...". Ponownie rozległy się słowa tajemniczego mężczyzny: "On ma do spełnienia ważną misję. Nie możesz stać na jego drodze". "Taaak, JEGO misja jest ważna, może iść...". Kynek, cudownie wybawiony z beznadziejnej sytuacji, nie wiedział co ma powiedzieć. Wtedy tajemniczy mężczyzna przemówił do niego szeptem: "Przysyła mnie twój mistrz. Nazywam się...

Poprawka: "Kynka" zamiast "Kynek'a". Twórca postaci twierdzi że imię to odmienia się normalnie ;)


Ostatnio edytowano 18 paź 2008, o 18:46 przez master_korr, łącznie edytowano 2 razy

Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 paź 2008, o 22:09 
"...tak jak każda istota myśląca, jednak moje imię nie będzie Ci potrzebne, młodzieńcze."

Kynek uniósł głowę mierząc spojrzeniem w przybysza. Arogancja i wdzięczność mieszały się w jego umyśle niby dwie banthy walczące o żer.

"Wyczuwam w Tobie złość, młodzieńcze. Zastanawiające, dlaczego Mistrz powierzył Ci tę misję? Widocznie Twoje umiejętności wykraczają poza sterczenie na środku hangaru. Potrafisz chodzić? Nie, nie odpowiadaj. To nie jest dobre miejsce na konwersację. Idź za mną. I staraj się nie zgubić."

Teraz młody uczeń rzeczywiście się zezłościł. Ale nie było czasu na sprzeczkę, nieznajomy mężczyzna znikał już w tłumie. Kynek podążył za nim. Nie minęła chwila, gdy wyszedł na plac pełen istot najrozmaitszych ras, zwierząt i handlarzy. Wszyscy śmierdzieli potem. Jakieś stworzenie oparło mu przednie łapy o uda, węsząc w poszukiwaniu jedzenia. Szybko jednak przestało, niewątpliwie zachęcone celnym kopniakiem wymierzonym mu prze Kynka. Chłopak sięgnął do kieszeni płaszcza by sprawdzić, czy nic mu nie zginęło. Zdziwił się, gdy wyczuł kwadratowy, ciężki przedmiot. Wyjął go i obejrzał. Był to elektroniczny notes. Kynek rozejrzał się w poszukiwaniu Czarnego Kaptura. Ten jednak, jak się zdawało, rozpłynął się w powietrzu. Na wyświetlaczu urządzenia widniała wiadomość.

"Zapisałem Ci współrzędne miejsca, do którego się udasz, jeszcze przed zmrokiem. Nie spóźnij się. Oczy dookoła głowy, młodzieńcze."

Mógłby skończyć z tym swoim "młodzieńcem" - pomyślał Kynek. Spojrzał jeszcze raz na wyświetlacz. Ze zdziwieniem stwierdził, że koordynaty wskazywały na...


 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 paź 2008, o 23:49 
Student
Student
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 sie 2008, o 18:40
Posty: 360
Lokalizacja: Bydgoszcz
Ostrzeżenia: 0 / 4
... pałac królowej Talii, obecnej władczyni Iziz. Monumentalna budowla znajdująca się w centrum miasta oczarowywała każdego nowoprzybyłego, mimo iż widać było po niej ślady bitwy sprzed kilku laty. “Co u licha mam niby znaleźć w otoczonym przez strażników pałacu?” - pomyślał rozgoryczony Kynek. Jednak chwilę póżniej powrócił pamięcią do ostatnich słów swego mistrza i zrozumiał, że nie ma wyboru. Postanowił pójść w miejsce, w które skierował go tajemniczy mężczyzna.
Był już w połowie drogi, gdy z obu stron ulicy,którą zmierzał zaczęli się wyłaniać mieszkańcy miasta wracający do domów po dniu pracy, lub udający się do kantyn w celu wydania na różne sposoby zarobionych (lub zdobytych w inny sposób) przez siebie kredytów. Mroczny Jedi zaczął się przedzierać przez tłum, gdy nagle ktoś mocno szturchnął go łokciem.
- Patrz jak leziesz, kmiocie! - ryknął groźnie wyglądający Twi'lek o granatowym odcieniu skóry.
- Ta ulica nie należy do ciebie, mackogłowy. - odparował poirytowany młodzieniec.
Twi'lek zatrzymał się i spojrzał na niego. Przez chwilę wyglądał jakby go zatkało,
- Szukasz guza młody? To dobrze trafiłeś. Nierozważnie jest obrażać łowcę nagród. - odpowiedział po chwili, po czym zaczął przywoływać kogoś ręką. - Chodźcie, chłopcy. Chyba trzeba kogoś nauczyć dobrych manier.
Na jego sygnał z rozbiegającego się tłumu wyłoniło się kilku ponurych mężczyzn i otoczyło młodego Sitha.
- Możesz powrórzyć, jak mnie nazwałes? - spytał szyderczym tonem łowca nagród.
Kynek jednak całkowicie zignorował jego pytanie.
- Lepiej mnie przeproś za swoje zachowanie a unikniesz nieprzyjemnych konsekwencji. - powiedział spokojnie.
- Będziesz MI rozkazywał, nędzny robalu?! Brać go!
Po tych słowach mężczyźni zaczęli wyjmować broń, rzucając się na Kynka. Ten był jednak szybszy. Jednym susem wydostał się z kręgu, a gdy lądował na ziemi w jego ręku błysnęło czerwone ostrze. Jednym ciosem powalił dwóch napastników, po czym zgrabnum ruchem odbił strzały z blastera wysłane ku niemu przez kolejnych dwóch prosto w nich samych. Jeden mężczyzna runął na ulicę z przestrzelonym bokiem, drugi zginął od pocisku przyjętego w głowę. Ostatni padł po pchnięciu Mocą. Sith już miał się rozejrzeć za ciemnoskurym bossem gdy naraz poczuł silny ból s tyłu głowy. Osunął się na posadzką, jednak szybko obrócił się na plecy. Wibroostrze Twi'leka już sunęło wymierzone w jego pierś jednak szybko zostalo odepchnęte mieczem świetlnym. Młodzieniec szybkim ruchem stanął na nogach, po czym zaszarżował na przeciwnika. Ciął, celując w bok jednak ku jego zdziwieniu łowca nagród sparował atak po czym dwa następne uderzenia. Był dość szybki jednak nie mógł się równać z walce z Mrocznym Jedi toteż po kilku sekundach jego głowa potoczyła się wzdłuż ulicy.
Kynek stał nad ciałem pokonanego I już chciał ruszać dalej, gdy nagle zza pazuchy trupa coś błysnęło. Ponieważ ludzie zaczęli tworzyć zbiegowisko, kynek chcąc uniknąć ponownego znalezienia się w tłumie pochwycił pobłyskującą rzecz, po czym zniknął w następnym zaułku. Miał dziwne wrażenie, że po walce z bandytami, ktoś zaczyna go śledzić. Będąc już niedaleko pałacu przyjrzał się swojej zdobyczy. Była to lsniąca karta, powszechnie znana jako kosmiczna wiza. “Po co mi wiza łowcy nagród? Chociaż jednak może mi się przydać.” Z tymi myślami w mgnieniu oka minął nieświadomych jego obecnośći strażników i ostrożnie uchylił pałacowe drzwi...

_________________
(...)
Cieszy mię ten rym: Polak mądry po szkodzie:
lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
nową przypowieść Polak sobie kupi,
że i przed szkodą, i po szkodzie GŁUPI.
- Jan Kochanowski

Cnota to kopalnia złota. — Jan Sztaudynger


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 paź 2008, o 02:41 
Upadły
Upadły
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 30 lip 2008, o 13:41
Posty: 14
Lokalizacja: Iridonia
Ostrzeżenia: 0 / 4
...za którymi jego oczom ukazał się piękny długi korytarz sali pałacu królowej. Ze ścian emanował niesamowity przepych bogato zdobionych złotem ozdobników. Kynek nie mógł się nadziwić tym, co zobaczył, wydawało się, jakby Bitwa o Onderon ominęła to miejsce....Podążył dalej aż wkroczył do wielkiej sali, zapewne to tutaj królowa przyjmowała swych gości. Zastanawiał się - "czego właściwie królowa może ode mnie chcieć?" - w sali jednak nie było nikogo....Słychać było tylko ciche kroki Mrocznego Jedi po świeżo wypolerowanej posadzce, tak, jak gdyby położono ją wczoraj. Gdy młody Sith podszedł do tronu, aby obejrzeć wiszący nad nim, wielki, piękny portret królowej Talii, ni z tąd ni z owąd za nim pojawił się mężczyzna, który zaczepił go na lądowisku.
- Witaj, młody Sith, czekałem na Ciebie. - zaczął mężczyzna ze stanowczością i spokojem w głosie. Kynek odwrócił się gwałtownie, przestraszony nagłym głosem za jego plecami. Sięgnął za pazuchę, dobył swego miecza i już chciał zaatakować Nieznajomego, lecz ten powstrzymał go delikatnym machnięciem dłonią w powietrzu. Miecz potoczył się wzdłuż sali, aż do wielkiego portalu prowadzącego do długiego, pięknie oświetlonego korytarza.
- Czego chcesz?! - odparł Kynek zupełnie zdezorientowany wytrąceniem mu miecza z ręki.
- Jestem tu, ponieważ wyczułem w Tobie Moc, złą Moc.
- Jaką złą Moc, kim jesteś?! - zapytał zdumiony wrażliwością na Moc nieznajomego, Kynek.
- Jestem Mistrzem Jedi, na imię mi Retsu, musiałem podać się za ucznia Twojego mistrza, aby nie wzbudzić Twoich podejrzeń co do mojej osoby. Wiem co stało się z Bastilą, wiem również po co tu jesteś. Wiem, że chcesz zamordować pozostałych przy życiu Rycerzy Jedi.
- A więc dobrze, oszczędzisz mi tłumaczeń i zbędnych odpowiedzi, nie pożyjesz długo. Nie będziesz się męczył, jeśli się poddasz.
- Zaczekaj, to nie musi się tak skończyć, pozwól, że powiem Ci coś, co sprawi, że nie będziemy musieli walczyć. - Mistrz Jedi stał bardzo spokojnie, jakby nie robiła na nim wrażenia młodzieńcza buńczuczność i siła Kynka, który pałał chęcią wbicia swego miecza w ciało przeciwnika.
- Mów więc, ale wątpię, że to coś zmieni, mam jeden cel, zabić wszystkich Jedi i stać się potężnym Lordem Sithów, ale pozwolę Ci się zwierzyć, jeśli tego pragniesz. Niech potężny Sith będzie ostatnim spowiednikiem w twoim życiu - odparł dumny i pozbawiony skrupułów Kynek.
- Dobrze, zacznę więc od...

_________________
War..., war never changes...


Ostatnio edytowano 10 maja 2009, o 11:34 przez Rexxaar, łącznie edytowano 2 razy

Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 paź 2008, o 12:50 
Student
Student
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 27 wrz 2008, o 08:19
Posty: 390
Ostrzeżenia: 0 / 4
...nie masz ze mną szans w pojedynku.Tu chodzi o twoje życie, nie moje.
-Mam to gdzieś. Wolę zginąć niż się przyłączyć-odparł Kynek.
-Nie uśmiercaj się zbyt prędko.-powiedział Retsu.-Mam dla ciebie propozycję.
-Mów, byle szybko.
-Możesz do nas dołączyć. Jednak nie do jedi, lecz do Republiki.
-NIGDY!!!-Wykrzyknął Kynek, przyciągnął swój miecz świetlny i rzucił się na mistrza jedi.
Jednak Retsu nie chciał się poddawać. Szybko odskoczył i spróbował zadać cios z góry. Jednak został on odparowany.Kynek zaczął walić w niego błyskawicami, lecz Retsu parował je niczym Yoda. Gdy Kynek zobaczył, że to nic nie daje, to powrócił do walki na miecze. Walka trwała długo.Kynek nie mógł się przedrzeć przec obronę Retsu. Skończyło się, gdy mistrz jedi użył "ogłuszenia".Kynek stracił kontakt ze światem rzeczywistym...

Dbaj o ortografię, jak prosił autor. - Yayo

_________________
Obrazek
Mój last.fm: http://www.lastfm.pl/user/KacperSW


Ostatnio edytowano 22 paź 2008, o 17:37 przez Kacper, łącznie edytowano 1 raz

Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 paź 2008, o 15:47 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 30 lip 2006, o 19:14
Posty: 2840
Lokalizacja: Sieradz
Ostrzeżenia: 0 / 4
... Obudził się po kilku godzinach i ze zdziwieniem stwierdził, że znajduje się w sali medycznej pałacu królewskiego na Onderonie. Przynajmniej sala ta przypominała mu siedzibę królowej Talii. Dookoła panowała grobowa cisza, jakby nikogo nie było w promieniu kilkudziesięciu metrów. Kynek wyciszył swój umysł i skupił się wytężając maksymalnie swoje zmysły. W Mocy również nie wyczuł niczego ani nikogo w najbliższym otoczeniu. Postanowił złapać jeszcze kilka głębokich oddechów a następnie powoli wstał z łóżka. Podniósł leżącą obok, na stoliku kartę pacjenta i przeczytał:
- Zwolniona praca serca, podejrzenie zawału. Śmierć w wyniku niedotlenienia. Ci lekarze nie znają się na swojej profesji. - Pod spodem widniał podpis Dhagona Genta - Gent, to wszystko tłumaczy.
Odłożył kartę z powrotem na należne miejsce i podszedł do szafki, w której, według opisu, miały się znajdować rzeczy należące do pacjenta. Znalazł tam kilka kredytów, swój cyfronotes, do którego nie udało się nikomu włamać, choć nosił ślady próby hackingu.
- Cóż, a gdzie jest mój Miecz? - Pomyślał Kynek. - Pewnie ten stary Jedi mi go zabrał, muszę go odszukać. - Po czym opuścił pomieszczenie medyczne. Szedł długim korytarzem aż doszedł do lekko uchylonych drzwi. Podszedł bliżej i zauważył pięć postaci. Był wśród nich Jedi, z którym niedawno walczył, królowa Talia i jeszcze jakichś trzech żołnierzy, których nie potrafił rozpoznać. - Pewnie straż przyboczna. - Pomyślał, po czym znalazł sobie wygodne miejsce do podsłuchu.
- Co z nim teraz zrobimy? - Zadała pytanie królowa.
- Nie mam pojęcia, nadal nie odpowiada, prawdopodobnie został dezaktywowany.
- Po jego wyglądzie, nie można stwierdzić, żeby był przyjazny.
- O nie, z całą pewnością. To typowy zabójca. Niepowstrzymana maszyna do zabijania.
- Gdzie go znalazłeś?
- Na statku Mrocznego Jedi. Postanowiłem... - rozmowę przerwał nagły wybuch. Kynek przeraził się, że zostanie wykryty i uciekł w stronę skąd przyszedł. I nagle natknął się na droida, który przemówił:
- Panie, nie rób mi tego więcej.
- HK? Skąd ty się tutaj wziąłeś? Te wybuchy to twoja sprawka?
- Nie panie. Martwiłem się o ciebie. Na Mrocznego jastrzębia wtargnęły niepowołane osoby. Postanowiłem się na chwilę dezaktywować i znalazłem się tutaj. Odszukałem cie, panie.
- Dobrze HK, musimy się stąd wydostać, ale najpierw trzeba kogoś usunąć z tego świata.
- Tak jest panie. Ale myślę, że to ci się przyda. - Droid podał Kynkowi jego Miecz Świetlny.
- Dzięki HK, a teraz ruszajmy...

_________________
THE TRUTH IS OUT THERE...

Obrazek
� made by � Żółwik™


Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 paź 2008, o 17:32 
Praktykujący
Praktykujący
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 17 cze 2007, o 07:15
Posty: 221
Lokalizacja: Piaski Wielkie
Ostrzeżenia: 0 / 4
...Kynek wraz se swoim droidem śmiało wkroczył do sali, przed którą stał. Na jego widok Retsu i królowa Talia przerwali rozmowę.
-Czy przemyślałeś moją propozycję?-zapytał Mistrz Jedi
-Nigdy do was nie dołączę!-krzyknął wściekły Kynek-Tym razem cię zabiję! HK, zajmij się resztą!-rozkazał swojemu droidowi
-Radosne stwierdzenie: czas na rzeź!-taki oto okrzyk wydał droid i od razu celną serią strzałów z karabinu powalił jednego żołnierza. Pozostali dwaj zaczęli się wycofywać, cały czas stzrelając w Kynka i HK-47, lecz żaden z nich nic sobie z tego nie robił. Retsu włączył miecz świetlny i powiedział:
-Ciemna strona Mocy wiedzie tylko ku rozpaczy i zniszczeniu. Proszę cię jeszcze raz, powróć na ścieżkę światła!
-Nigdy!-krzyknął Kynek i z furią ruszył na Mistzra Jedi, lecz ten odepchnął go Mocą. Mroczny Jedi wystrzelił błyskawicami, lecz Retsu je sparował. Próbował go dusić Mocą-bez skutku. Zaczął zastanawiać się nad dalszą strategią, a w tym czasie HK-47 zabił pozostałych dwóch żołnierzy i ruszył na pomoc swojemu panu. Strzelił od tyłu w Retsu, a w tym samym momencie Kynek zaatakował Mistrza Jedi od przodu. Retsu sparował atak Kynka swoim mieczem świetlnym, a następnie zaatakował Mocą HK-47...


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 paź 2008, o 19:05 
Praktykujący
Praktykujący
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 8 cze 2008, o 16:38
Posty: 199
Ostrzeżenia: 0 / 4
...droid uderzył z impetem o ścianę, wydając przy tym metaliczny dźwięk. Retsu wymierzył Kynkowi kilka ciosów mieczem świetlnym, które mroczny Jedi bez problemu sparował. Królowa Talia stała z boku, przypatrując się pojedynkowi. Była kompletnie zdezorientowana tym co się dzieje. Nie wiedziała co robić. Mistrz Jedi zauważył że nie tak łatwo jest dorównać Kynkowi w walce na miecze świetlne, więc postanowił ponownie użyć Mocy przeciwko oponentowi. Mroczny Jedi poleciał bezwładnie uderzając głową w bogato zdobione ściany sali, co ogłuszyło go krótkotrwale. Retsu postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję i skupił się na walce z wciąż sprawnym droidem, który zaczął strzelać mu w plecy. Jedi efektownie odbił strzały z blastera, po czym wykonał skok w stronę HK. Droid bojowy w mgnieniu oka załadował swój miotacz ognia, lecz mistrz był szybszy. Jednym celnie wymierzonym ciosem przeciął robota na pół, pozbawiając go dolnych kończyn. Rozległ się szczęk metalu uderzającego o posadzkę, a po chwili słychać było dziki krzyk wściekłego Kynka, który z niekontrolowaną furią rzucił się na Retsu. Jedi z trudem zdołał uniknąć ciosu. Jednak Kynek nie zaprzestawał ataku, atakował coraz mocniej szybkim gradem ciosów które mistrz parował z wielką trudnością. Mroczny Jedi coraz bardziej przypierał Retsu do muru, i w końcu jednym silnie wymierzonym atakiem odciął swemu przeciwnikowi dłoń. Miecz świetlny upadł z głuchym odgłosem na posadzkę, a mistrz powoli osunął się na kolana. Kynek stał nad nim, gotów do oddania ostatecznego ciosu. Czuł satysfakcję i wielką dumę. Był niezmiernie podekscytowany faktem że udało mu się pokonać oponenta. Patrzył dumnie w oczy pokonanego, który klęczał nieruchomo z miną straceńca. Zamachnął się chcąc dobić swojego przeciwnika, gdy nagle niespodziewanie zaatakowała go królowa, która do tej pory siedziała bezczynnie i czekała na wynik walki. Wymierzyła bohaterowi cios swoim podwójnym wibroostrzem, który został w porę sparowany przez mrocznego Jedi. Kynek zareagował szybko odpychając Talię i używając na niej Mocy duszenia. Przepełniała go nieopisana duma. Zaśmiał się szyderczo. Udało mu się powalić zarówno mistrza Jedi jak i samą królową Onderonu. Miał ich oboje w garści. Fakt ten w takim stopniu go podekscytował że zapomniał o swoim zniszczonym droidzie HK który leżał bezczynnie pod przeciwległą ścianą. Kynek nie zwalniał uścisku. Trzymał królową Talię która wisiała nieruchomo w powietrzu i odruchowo łapała się za gardło. Stał tak pogrążony we własnej pysze, gdy nagle u drzwi sali zaczęli pojawiać się żołnierze królewscy uzbrojeni w ciężką broń wycelowaną w niego. "Puść królową, i rzuć swoją broń. NATYCHMIAST!"...


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 paź 2008, o 21:36 
Student
Student
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 sie 2008, o 18:40
Posty: 360
Lokalizacja: Bydgoszcz
Ostrzeżenia: 0 / 4
... Młody Sith zaśmiał się szyderczo.
-To wy rzućcie broń. W przeciwnym wypadku wasza władczyni zginie!
-Blefuje! - krzyknął jeden z żołnierzy.
-Chcecie się przekonać!? - wrzasnął Kynek w odpowiedzi.
Naraz jednak zorientował się, że coś jest nie tak. Z niewaidomych przyczyn odczuł nagle silną obecność Mocy, czując jednocześnie że uchwyt Mocy, którym dusił królową słabnie.
-Teraz! - zawołał ktoś z tłumu żołnierzy.
Wojacy otworzyli ogień celując w przeciwnika, Kynek był jednak szybszy. Rezygnując z uścisku Talii, która bezwładnie osunęła się na ziemię, uskoczył za najbliższy przewrucony stół. Gdy jednak strzały nie ustawały Mroczny Jedi skupił całą swoją energię i cisnął w żołnierzy klka masywnych krzeseł. Usłyszał głośny łoskot, po czym wychylił się z kryjówki gotów do ewentualnej walki. Kilkunastu mężczyzn leżało ogłuszonych lecz do sali zacżęli napływać kolejny. Kynek wypuścił błyskawicę Mocy. Natychmiast z tłumu wyłonił się pewien osobnik, błysnęło zielone ostrze zatrzymujące pocisk Sitha, który po chwili wybałuszył oczy. Przed nim stał młody, wysoki Jedi rasy ludzkiej. Pewnie trzymając miecz, groźnym spojrzeniem wpatrywał się w wroga.
-Zapłacisz za okaleczenie mojego Mistrza i zaatakowanie królowej, szczyrze! - krzyknął, po czym zwrócił się do żołnierzy. - Zajmę się nim, wy zabiercie stąd...
Nie zdążył jednak dokończyć, gdyż głośny huk zagłuszył jego słowa. Kynek odwrócił się. HK-47 podpierając się na jednej ręce, w drugiej trzymał termodetonator. Obok niego leżało kilka granatów dźwiękowych, z których jednego właśnie użył.
-Błagalna prośba: Panie mój, uciekaj...
Zaraz porem termodetonator świsnął w powietrzu, upadając pomiedzy Sithem a Jedi i grupą żołnierzy. Odgłos wybuchu potoczył się po pałacowych korytarzach. Co prawda granat upadł na odległość z jakiej nie mógł zrobić nikomu krzywdy, jednak od siły ładunku pękła podłoga, najbliższa kolumna zaczęła się walić a w powiertze wzbił się tuman kurzu i pyłu, ogarnąwszy prawie całą salę przez co skutecznie zakłucał widoczność. Kynek postanowił wykorzystać sytuację ignorując prośbę robota. Wewnętrzny głos szeptał: “Zabij Jedi...”. Zaszarżował na zdezorientowanego przeciwnika jednak ten zdołał się obronić, po czym mocnym uderzeniem odtrącił czerwoną klingę. Nie zdołał jednak zrobić następnego ruchu, gdyż nagle od kolumny oderwał się wielki jej kawał, po czym runął na podłogę, zarywając ją i pociągając za sobą obu walczących...

_________________
(...)
Cieszy mię ten rym: Polak mądry po szkodzie:
lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
nową przypowieść Polak sobie kupi,
że i przed szkodą, i po szkodzie GŁUPI.
- Jan Kochanowski

Cnota to kopalnia złota. — Jan Sztaudynger


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 24 paź 2008, o 17:08 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 30 lip 2006, o 19:14
Posty: 2840
Lokalizacja: Sieradz
Ostrzeżenia: 0 / 4
Niższa kondygnacja znajdowała się około 5 metrów pod podłogą. Kynek opanował upadek i udało mu się wylądować na dwóch nogach oraz uniknąć spadającego gruzu. Jego przeciwnik nie miał tyle szczęścia. Lewą nogę młodego Jedi przygniotła betonowa belką miażdżąc kończynę doszczętnie. Kynek zaczął iść w stronę padawana i rzekł:
- Nie mam czasu się tobą zajmować.
- Proszę, nie zabijaj mnie. - Błagał młodzieniec. Lecz jego słowa zakończył wielki kawał gruzu, przyciągnięty Mocą przez Kynka. Mroczny Jedi skupił w sobie Moc i jednym skokiem znalazł się z powrotem na głównym holu. Zauważył królową oraz Retsu w asyście trzech żołnierzy uciekających do hangaru. Straż królowej natychmiast otworzyła ogień, lecz Kynek dwoma zwinnymi ruchami Miecza Świetlnego skierował strzały z blastera prosto w dwóch oponentów. Trzeciego złapał za pomocą Mocy i przecisnął przez kratkę wentylacyjną a tam został poćwiartowany przez wiatrak. Nagle stało się coś czego nikt by się nie spodziewał. Talia podniosła jeden z blasterów i oddała dwa strzały w kierunku Kynka. Mroczny Jedi był tak zaskoczony nagłym atakiem królowej, że ledwo uniknął pierwszego strzału a drugi odbił wprost w lewe udo królowej. Pojawili się następni dwaj żołnierze. Już chcieli zaatakować, gdy nagle przemówił Retsu:
- Zabierzcie królową i opuśćcie planetę. - Wołał zmęczonym głosem Mistrz Jedi. - Ja go powstrzymam. - Po czym wyłączył ból i skupił w sobie Moc. Żołnierze, zabrali królową na statek.
- Ha! Stary zgred. Myślisz, że mnie powstrzymasz? - Zaśmiał się Kynek, a następnie skierował rękę w górę, gdzie Retsu próbował zawalić strop. Kynek złapał Mocą ten kawałek sufitu i cisnął nim w Jedi. Przeciwnik leżał omdlały. Kynek podszedł bliżej i przyjrzał mu się dokładniej. W tym momencie starzec podniósł się a jego oczy zrobiły się czarne.
- To jeszcze nie koniec! - Wrzasnął i puścił w stronę Kynka błyskawice z obu dłoni. Kynek zdążył się zasłonić Mieczem Świetlnym, a po chwili gdy Retsu nieco osłabł, jednym zwinnym cięciem, pozbawił przeciwnika głowy.
- Teraz czas na królową. - Pomyślał Kynek. Lecz kiedy doszedł do hangaru, prom królowej zdążył opuścić lądowisko.
- Jeden z głowy.- Zażartował Mroczny Jedi. - HK! - wykrzyknął i wrócił po obie połówki niedziałającego już droida. Zapakował go w jakiś worek, założył na plecy i opuścił pałac. Ze zdziwieniem stwierdził, że miasto opustoszało. Dotarł do lądowiska, wszedł do Mrocznego Jastrzębia i odleciał z Onderonu.
Mrocznym Jastrzębiem zatrzęsło po czym komputer awaryjnie wyprowadził statek z nadprzestrzeni. Po raz kolejny, Kynek stanie przed obliczem swojego mistrza. To właśnie jego okręt ściągał Jastrzębia wiązką holowniczą. Lecz tym razem nie ma się czego bać. Zadanie zostało wykonane. Mroczny Jedi wziął na plecy obie części droida i po chwili udał się na mostek Nevelatora.
Kynek ukląkł prze swoim mistrzem.
- Powstań mój uczniu. - Rzekł Lord Sith. - Moc osłabła, wnioskuję, że wykonałeś zadanie.
- Tak, mistrzu. Na Onderonie spotkałem...
- Retsu.
- Zgadza się, lecz nie był sam. Zabiłem go oraz jego młodego padawana. Królowa uciekła.
- Nie uciekła. Oni tylko chcieli żebyś tak myślał. Ale tym się nie przejmuj. Co z droidem?
- Dezaktywowany. Rdzeń oraz głowa nietknięte.
- Dobrze. Kapitanie Hrins, proszę do mnie. - Kiedy kapitan zasalutował, Sith wyciągnął Miecz Świetlny z pasa Kynka i przebił nim pierś Hrinsa.
- Personel medyczny, proszę zgłosić się na mostek, rozpoczynamy eksperyment 3. - Nadał do komunikatora. - A ty mój młody uczniu, udasz się teraz na Corelię. Odnajdziesz i zabijesz wszystkich trzech Jedi, ich uczniów, o ile takowi się znajdą. - W międzyczasie służba medyczna wyniosła ciało kapitana. - Oraz gubernatora Atkisa. Chcę aby jego śmierć była cicha, bez rozgłosu, masz zrobić to tak, aby nikt cię nie nakrył. Jedi możesz się pozbyć w dowolny sposób, ale gubernator ma zginąć po cichu. Czy to jasne?
- Tak mistrzu.
- Ruszaj zatem, tym razem HK nie będzie ci towarzyszył. Na miejscu spotkasz jednego przemytnika, doskonałego snajpera. On ci pomoże. Teraz idź już.
- Żegnam.
Kiedy Kynek mijał drzwi hangaru, pojawił się jeszcze jego mistrz:
- Tym razem porażka nie będzie tolerowana. Po zakończeniu zadania udasz się do układu, którego współrzędne zapisałem ci w komputerze twego statku. Odnajdziesz tam Annihilatora. To mój nowy okręt-forteca. Resztę instrukcji odczytasz później.
- Tak jest mistrzu. - Po tych słowach Kynek wszedł na Mrocznego Jastrzębia. Wprowadził koordynaty do komputera i zniknął w nadprzestrzeni zostawiając Nevelatora daleko za sobą...

_________________
THE TRUTH IS OUT THERE...

Obrazek
� made by � Żółwik™


Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 paź 2008, o 15:22 
Student
Student
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 27 wrz 2008, o 08:19
Posty: 390
Ostrzeżenia: 0 / 4
Pokład Mrocznego Jastrzębia
..."Dziwne"-Pomyślał Kynek-"Dlaczego Jedi, póki jeszcze są słabi nie ukrywają się? Przecież wiedzą o naszym imperium. Coś mi tu nie gra."
Lądowisko, Corelia
Kynek wylądował. Wyszedł z Mrocznego Jastrzębia. Na lądowisku zobaczył 9 dziwnych, uzbrojonych Trandoshan. Jeden z nich go powitał:
-Witaj. Proszę o zapłatę 200 kredytów za lądowanie.
-To nie twoje lądowisko. Przecież personel stoi tam-odparł Kynek i wskazał kilku ochroniarzy.
-Powiedziałem "Proszę o zapłatę 200 kredytów za lądowanie". A jak nie dasz po dobroci to może ci się stać coś niemiłego...
-Przeproś, a nic ci się nie stanie.
-Teraz to mnie wnerwiłeś-Krzknął Trandoshanin, chwycił swoje wibroostrze i rzucił się na Kynka. Ten jednak Nie zamierzał się poddawać. Nawet Tranoshanin nie dobiegł, a został zabity błyskawicami przez Kynka. Roźwcieczony Kynek zaatakował kolejnych 8. Dwóch pierwszych rozciął jednym cięciem, po krótkiej walce powalił kolejnych 4, na jeszcze 2 urzył Duszenia. Nie zauważył jednak ostatniego, który stanął za nim i właśnie chciał wbić Kynkowi wibroostrze, gdy nagle rozległ się się strzał blastera. Kynek obrócił się, bo odgłos strzału dobiegł za jego pleców. Ujrzał tam martwego Trandoshianina, który wciąż trzymał w ręku wibroostrze. Za nim Kynek zauważył swego prawdziwego zbawiciela. Był to człowiek odziany w lekki pancerz i hełm, który zasłaniał jego twarz. wtem podszedł do Kynka i rzekł:
-Witaj.Przysyła mnie twój twój mistrz. Czy nie usłyszę "dziękuję"?
-Dziękuje za pomoc, jednak bym sam dał radę.
-Jasne. Ciesz się, że nie jestem tu po to, by wytykać twoje błędy. Myślę, że moje imię może ci się przydać-odparł nieznajomy i zdjął hełm Oczom Kynka okazała się bujna, brązowa czupryna i dość smukła twarz-Nazywam się...

_________________
Obrazek
Mój last.fm: http://www.lastfm.pl/user/KacperSW


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 paź 2008, o 16:38 
Praktykujący
Praktykujący
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 6 lut 2007, o 17:10
Posty: 200
Lokalizacja: mogłem wiedzieć, że ma 13 lat ?!
Ostrzeżenia: 0 / 4
....Marco. A teraz chowaj przedłużacz przyrodzenia i spadajmy stąd. Osiem trupów to nie jest coś ,co pomaga w tajnych operacjach.
To powiedziawszy obrócił się na pięcie i pobiegł w kierunku bramy lądowiska. Kynek ruszył za nim. Mineli bramę w momencie usłyszenia alarmu.
-Zawsze tak nerwowo reagują?- spytał Sith
-Nie... ale zwykle nie ma tam też... nie ważne. Wsiadaj!
Marco wskoczył do stojącego na parkingu śmigacza miejskiego i zaczął grzebać przy stacyjce
-To twój?
-Chwila...-Silnik odpalił-Już tak...
Kynek westchnął i wskoczył na tylne siedzenie. Ruszyli.
-Ok., sprawa wygląda tak-Odezwał się ponownie Marco, gdy oddalili się od lądowiska- Ci twoi Jedi i Gubernator spotkali się jak dotąd tylko 2 razy. Raz niestety mi uciekli ,ale za drugim razem śledziłem jednym z nich, Ashanem, gdy wracał ze spotkania i wiem ,gdzie się ukrywa
-Oświecisz Mnie?
-Ta... Motel ,,Przyjazna przystań”. Kiepska dzielnica, tanie pokoje ,słaba ochrona.Idealne miejsce na kryjówkę. Wynająłem tam pokój, tuż obok tego ich
-Ich?
-ta... przez ścianę słyszałem jak z kimś gada. Na pewno nie jest sam.
-Ale nie wiesz ,kto tam jest?
-Niestety...
-To na cholerę mi taki szpieg?!
-Wiesz co ci powiem... jesteśmy!
To mówiąc gwałtownie skręcił i zaparkował pod niewielkim budynkiem Motelu.Mała, dwupiętrowa zapyziała buda z bliżej nieokreślonego stopu metali. Gdzieniegdzie rdza.
Wysiedli z pojazdu i ruszyli w kierunku drzwi. Minęli zaspanego odźwiernego i podeszli do drzwi ,,apartamentu” nr 14.
-13 należy do nich...- powiedział szeptem Marco otwierając drzwi...


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 paź 2008, o 17:18 
Praktykujący
Praktykujący
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 8 cze 2008, o 16:38
Posty: 199
Ostrzeżenia: 0 / 4
Drzwi otworzyły się leniwie, i ich oczom ukazało się małe obskurne pomieszczenie w dwoma łóżkami, zdezelowanym terminalem oraz skromnym warsztatem. Kynek był wyraźnie zniesmaczony widokiem owego "apartamentu". Jednak mimo wszystko, odważył się przekroczyć próg mieszkania i podszedł w stronę jednego z łóżek.
-To od czego zaczniemy? - spytał Kynek
-Proponuję zacząć od założenia podsłuchu u naszych "sąsiadów". Kiedy dowiemy się o czym gadają, łatwiej będzie nam zczaić co planują. Przy sprzyjającym szczęściu, szybko zdobędziemy informacje i dowiemy się co, i jak. Może wpadniemy na trop reszty Jedi, lub samego gubernatorka...
-Taaak...
Mroczny Jedi nie zareagował na propozycję Marca zbyt entuzjastycznie, ale wiedział że musi z nim współpracować, ponieważ zupełnie nie zna tego miejsca, a bez pomocy kogoś rozeznanego nie da rady wykonać powierzonego mu zadania. Postanowił wyciągnąć parę informacji od swojego towarzysza.
-Skoro mamy współpracować, mógłbyś powiedzieć mi coś o sobie. Co robisz w takim miejscu jak to? Dlaczego mój mistrz wyznaczył cię do tego zadania?
-Jestem łowcą nagród. Pracuję na zlecenie różnych typów. To zależy głównie od tego kto da więcej. Moją specjalnością jest cicha likwidacja wyznaczonych celów. Pewnie dlatego zostałem przydzielony do tej roboty...
Kynek patrzył nieufnie na łowcę nagród. Irytowały go jego przechwałki. Chcąc podtrzymać rozmowę zadał kolejne pytanie.
-Pochodzisz stąd?
-Nie. Urodziłem się na Taris, ale większość dzieciństwa spędziłem na Nar Shadaa. Tam się wychowałem. Ale mniejsza o to. Teraz ty powiedz coś o sobie.
-Jestem mrocznym Jedi, mój mistrz wysłał mnie na ważną misję w której masz mi pomóc. Tyle ci wystarczy.
Łowca nagród doszedł do wniosku że Kynek nie jest przyjaźnie nastawiony do niego, ale nie przejął się tym zbytnio. Nie obchodził go zbytnio życiorys Kynka, więc nie miał zamiaru zadawać mu więcej pytań.
W między czasie, mroczny Jedi zaczął rozglądać się po mieszkaniu w poszukiwaniu jakiejś wartej jego uwago rzeczy, ale jedynym obiektem który rzucał się w oczy był mały warsztat. Bohater domyślał się że jest on używany przez łowcę nagród do ulepszania swojej broni. W końcu, po dłuższym czasie spędzonym na "zwiedzaniu" tej zatęchłej nory, postanowił wyjść na zewnątrz i przespacerować się trochę.
-Ja pójdę pozwiedzać okolicę, a ty w tym czasie uprzątnij ten burdel.
-A bo co? Ciężkie warunki nie odpowiadają dostojnej księżniczce?? - odpowiedział drwiąco Marco. Kynek zdenerwowany tonem wypowiedzi swojego nowego "kolegi", podszedł bliżej i stanął tuż przed nim patrząc się wprost na jego twarz.
-Jeszcze jedno słowo a pożałujesz... - rzekł groźnie.
Łowca nagród postanowił nie prowokować młodego Sitha, odpowiedział mu milczeniem.
-Tak lepiej - powiedział Kynek - Idę się rozejrzeć. Wrócę niedługo.
-Poczekaj. Idę z tobą - odrzekł Marco - Nie mam zamiaru siedzieć w tej norze samemu. Poza tym, znam to miasto trochę lepiej niż ty. Może, uda mi się skombinować trochę przydatnych rzeczy, które nam pomogą w naszej misji.
-Niech będzie - zgodził się, zastanawiając się przy tym, co łowca nagród miał na myśli - Więc idziemy.
I opuścili mieszkanie, kierując się wgłąb nieznanego i tajemniczego miasta...


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 paź 2008, o 19:59 
Student
Student
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 27 wrz 2008, o 08:19
Posty: 390
Ostrzeżenia: 0 / 4
...Po krótkim czasie zwiedzania Kynek poczuł silny głód.Zapytał się więc Marco'a:
-Czy znasz jakiś dobry bar?
-Cóż...Tu na corelli jest kilka. Najbliższy, do którego się wybierzemy nazywa się "Pod pijanym twilek'iem". Jest dosyć tani, lecz ja nie mam zbyt wielu kredytów.
-Spokojnie. Mój mistrz nie wysłał by tu mnie bez choć kilku kredytów. Mam setkę...
-Wystarczy-przerwał Marco.-Tu, na Corelli to kupa kasy.
To powiedziawszy Marco zaprowadzi,ł Kynek'a do "Pod pijanym twilek'iem".Lecz przy wejściu zaczepił Kynek'a pewien Rodianin:
-Witaj. Mam dla ciebie ofertę specjalną. Mogę ci sprzedać bilety do wystartowania na wyścigu za jedyne 15 kredytów!
-Co?! Macie tu wyścigi ścigaczy?!
-Tak.
-Więc dasz mi za darmo te bilety-użył Perswazji Kynek
-Dobrze-Odparł rodianin i oddał Kynkowi swoje bilety.
Gdy rodianin trochę odszedł, Marco zapytał młodego Sitha:
-Jak ty to zrobiłeś?!
-Po prostu perswazja.
-Widzę, że cię nie doceniałem. W takim razie powiedz mi jeszcze, czy umiesz się ścigać?
-Myślę, że nie jestem najgorszy.
-Więc wystartuj w zawodach!
-Już na to wpadłem...-odparł z pewną ironią w głosie Kynek
Odparł Kynek, poszli coś zjeść a następnie ruszyli do kasy zatytuowanej: "Wyścigi Śmigaczy" i Kynek się zgłosił. Miał trudne wyzwanie: pobić rekord poprzedniego mistrza wyścigów, który wynosił 2 min 26 sek. To nie jest możliwe dla normalnego człowieka,lecz co to za wyzwanie dla Sitha. Używając mocy uzyskało mu się uzyskać czas: 2 min 23 sek. Przy odbieraniu nagrody podszedł do Kynkek'a pewien Murzyn:
-Ty sukinsynu! Przez ciebie nie będę dłużej mistrzem wyścigów. Ściągnąłeś na mnie chańbę skurczybyku!-to powiedziawszy spróbował wyjąć wibroostrze, lecz zanim je całkiem wyjął jego głowa potoczyła się po ziemi, odcięta mieczem świetlnym Kynek'a. Na to rzekł Marco:
-Szybko! Spadajemy!- to powiedziawszy zaciągnął Kynek'a na ukradziony śmigacz i odlecieli...

_________________
Obrazek
Mój last.fm: http://www.lastfm.pl/user/KacperSW


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 paź 2008, o 23:50 
Praktykujący
Praktykujący
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 6 lut 2007, o 17:10
Posty: 200
Lokalizacja: mogłem wiedzieć, że ma 13 lat ?!
Ostrzeżenia: 0 / 4
Ruszyli z Świstem dopalacza. Marco cały się trząsł.
-Ustalmy JEDNĄ zasadę! Jak jakiś cwel chce ci skroić tyłek , to przestrzel mu tym ryja-to powiedziawszy wcisnął Kynekowi blaster Czerki do ręki- Ale do jasnej cholery...MIECZ TRZYMAJ W KIESZENI!
-Daruj sobie. Będę robił co uznam za konieczne...
-Ty... ty...
-Ja?... no proszę dokończ zdanie, bo nudzi mnie już ta współpraca
Najemnik zwolnił i skręcił na skrzyżowaniu. Po chwili zatrzymali się przed jakąś tanią speluną. Wielki neon informował ,że oto jesteś ,, Pod Wesołym przybyszem”. Przy drzwiach stał wookie bramkarz, a w okolicy kręciły się... panie oferujące miłość w niewygórowanych cenach. Atmosfera drobnego przemytu wyczuwalna była na kilometr od tego miejsca
-To jest ten twój ...ulubiony bar?
-Nie, nawet dlamnie jest zbyt tani... i nie przyszliśmy tu jeść.
-Więc po co?
-Chce byś kogoś poznał.
Wysiedli ze śmigacza i ruszyli w kierunku drzwi. Wookie przyjrzał się przybyszom, po czym cofnął się o krok, jakby w obawie przed ich zła reakcją na jego osobę.
W środku było jeszcze bardziej spelunowo niż na zewnątrz.. Było tam może ze 4 klientów , a żaden z nich nie wyglądał na porządnego obywatela. Dwóch osobników -Duros i człowiek- grało w ciemnym rogu w Pazzaka, ale chyba nie mieli wszystkich kart. Twileckie tancerki już dawno znudziły się zabawianiem gości i teraz co najwyżej poruszały się w rytm muzyki ,bo nie było w tym grama erotyki. Kynek obserwował to pachnące wymiocinami i słabo przetrawioną Jumą miejsce z nieskrywanym obrzydzeniem. Marco podszedł do baru. Na jego widok Barman zaprzestał wycierania brudnych szklanek jakby nieco czystsza szmatą i pochylił się ku przybyszom
-Co podać, Marco?
-To co zwykle.
-W rogu. Gra w Pazzaka.
-dzięki...-To mówiąc łowca położył na ladzie 5 kredytów
-Zawsze do usług szefie.
Kynek przyjrzał się dokładniej panom w rogu. Duros miał na sobie kombinezon kosmiczny, więc pewnie słuzył na jakimś okręcie . Miał na twarzy wielką bliznę od lewego oka ,przez policzek do kącika ust.
Jego towarzysz nosił czarną skórzaną kurtkę i spodnie, na których widać było ślady wpół przetrawionego posiłku. Miał długie ,mocno już przetłuszczone czarne włosy. Bardzo chciał być straszny , ale efekt był... groteskowy
-Czego tu szukamy- spytał mocno już poirytowany Rycerz.
-Widzisz faceta w skórach?- spytał najemnik
-Tak
-W takim razie poznaj Hana Atkisa Juniora...
-... Z tych Atkisów?
-Dokładnie... syn naszego celu.
-Żartujesz, prawda
-A wyglądam?
bip bip- jęknął komunikator w torbie najemnika. Sięgnał po niego i sprawdził numer dzwoniącego. Szerzej otworzył oczy. Kynek domyślił się ,że stało się coś ,co nie powinno się stać. Marco odebrał
-Ta...uh-huh...kurna- zaklął pod nosem-dzięki...- zamknął komunikator i wrzucił go do kieszeni
-Co jest?- spytał Kynek
-To mój informator. Czas się zbierać...
-Co jest?-ponowił pytanie Sith


Ostatnio edytowano 30 paź 2008, o 15:43 przez large46, łącznie edytowano 1 raz

Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 30 paź 2008, o 15:35 
Student
Student
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 sie 2008, o 18:40
Posty: 360
Lokalizacja: Bydgoszcz
Ostrzeżenia: 0 / 4
... to jest puła... - nie zdążył dokończyć. W jednej chwili rozległ się odgłos strzału z blastera i Marco osunął się na ziemię. Kynek ujrzał pistolet w ręku syna gubernatora a następnie wyłaniające się z zaułków kantyny ciemne postacie. Błyskawicznie uruchomił miecz zamachując się ślepo w kierunku Hana, wytrącając mu z ręki broń i pozbawiając kciuka. Chciał już rozejrzeć się za tajemniczymi napastnikami jednak nagle poczuł ogromny ból z tyłu głowy I runął na ziemię nieprzytomny.
-...to Sith.. , ...miał mnie zabić... Musi być zgładzony..., ...do więzienia z nim!..., ...Zostawcie go!...zaczekajcie na Jedi..., ...został nasłany...
-...Zostawcie go mnie. Ja się nim zajmę...
Tajemnicze głosy krązyły po głowie Kynka. Wszystko wydawało się wirować, w myślach pozostał jeden wielki zamęt. W końcu Sith zaczął odzyskiwać świadomość i powoli otworzył oczy. Znajdował się w ciemnym pomieszczeniu. Trudno było ocenić jego wielkość, gdyż jedynym źródłem światła było wysoko umiejscowione okno, przez które jasne promienie światła padały na podłogę oświetlając jedynie środek. Po chwili z mroku wyłoniła się postać. Oczom Kynka ukazał się wysoki, młody osobnik o krótkich, ciemnych włosach i bystrym spojrzeniu. Wyglądał na nieco starszego, z początku Sith pomyśłał że to jeden z żołnierzy zaraz jednak ujrzał przy pasie miecz świetlny. Nosił dziwne, szare szaty na które zarzucił kurtkę wojskową. Mroczny Jedi próbował wstać ale poczuł się dziwnie osłabiony więc zrezygnował.
-Leż spokojnie, jesteś słaby. - powiedzał stanowczym, ale łagodnym tonem tajemniczy młodzieniec.
-Kim jesteś do cholery?! - wyrzucił z siebie Kynek.
W odpowiedzi usłyszał lekki śmiech.
-Zwą mnie Sokołem. To ci na razie powinno wystarczyć. Tak, jak ty polujesz na Jedi tak ja tropię Sithów. Jak już któregoś znajdę... - zawiesił głos. - ...likwiduję. - dodał krótko.
-Więc mnie zabij! - warknął Kynek. - Na co czekasz?
-Nie zabiję bezbronnego. - padła odpowiedź.
-Gdybym miał swój miecz nie miałbyś szans.
Sokół jakby na to czekał. Szybkim ruchem sięgnął za pazuchę, rzucając mu pod nogi miecz świetly. Dopiero teraz Sith zauważył, że to jego miecz a przy pasie wyczuł pustkę. Chwycił broń, czując nagły przypływ sił.
-Ty głupcze! - krzyknął. - Zginiesz szybciej niż myślisz!
Z tymi słowami rzucił się na Jedi. Ten jednak z nadludzką szybkością uruchomił miecz o srebrnym ostrzu. Blokował i parował wszytkie uderzenia, wyprowadzając groźne kontrataki. Po kilku minutach jednym szybkim ruchem zgasił czerwoną klingę, przecinając na pół rękojeść. Kynek patrzył z wściekłością jak przykłada jak miecz przeciwnika zawisł mu przed szyją. Eksplodował w nim gniew – pierwszy raz przegrał pojedynek. Nie zamierzał jednak dawać za wygraną, toteż gwałtownie wypuścił w stronę Sokoła byłyskawice, krórym mocy dodała nienawiść. Zaskoczony Jedi porażony pociskami poszybował w tył na kilka metrów upuszcając broń. Kynek przyciągnął Mocą miecz i uaktywnił go rozglądając się za przeciwnikiem. Naraz jednak padł, również trafiony błyskawicą.
-Nie wierz pozorom. - powiedział dysząc Sokół podnocząc swój miecz. - Ja również znam sztuczki Ciemnej Strony. Co prawda żadko ich używam, ale ten fakt wystarczył do usunięcia mnie z Zakonu Jedi. Mimo tego nadal służę Jasnej Stronie. Brzydze się Sithami.
-Słudzy Jasnej Strony to tylko głupcy o słabym umyśle... - wyjąkał osłabiony Kynek, wiedząc już co go czeka. Nie miał siły by się ruszyć.
-Wręcz przeciwnie. To ty masz słaby umysł – odparł Sokół. - Dałeś się omamić kłamstwom o władzy I potędze. Tymczasem wyniszczasz swoją psychikę stając się szaleńcem. Twoj mistrz manipuluje tobą. Nie zastanawiałeś się dlaczego tak nagle przestałeś ścigać Bastilę a zajmujesz się Jedi lub gubernatorem.
-Oszczędź mi tego. Kończ!
-Nie zabiję cię, mimo iż zabiłeś mistrza Retsu, a mojemu przyjacielowi odciąłeś kciuk. Jesteś bardzo przewidywalny. Twoja pycha sprawiła, że moja pułapka się powiodła. Mimo tego Jasna Strona wciąż jest dla ciebie otwarta. Aha, twój przyjaciel ma się lepiej w więziennym szpitalu, więc nie myśl o ratowaniu go. Śpij dobrze. Jeszce się spotkamy.
Po tych słowach wyjął coś z kieszeni. Kynek usłyszał huk po czym stracił prztomność.
Obudził się...

_________________
(...)
Cieszy mię ten rym: Polak mądry po szkodzie:
lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
nową przypowieść Polak sobie kupi,
że i przed szkodą, i po szkodzie GŁUPI.
- Jan Kochanowski

Cnota to kopalnia złota. — Jan Sztaudynger


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 30 paź 2008, o 17:55 
Student
Student
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 27 wrz 2008, o 08:19
Posty: 390
Ostrzeżenia: 0 / 4
...w pomiesczeniu, z oknami i pięknymi ozdobami. Rozpoznał tam wszystkich: Bastillę, admirała republiki Carth'a Onasi'ego, Sokoła oraz straż poboczną. Wtem odezwał się Onasi:
-Dziękuje, ci wygnańcze, że przyprowadziłeś mi tego Sitha. Każdy powin8ien mieć szanse na odkupienie.
-Nigdy do was nie dołącze!!!-wykrzyknął Kynek. Dopiero teraz się zorientowali, że odzyskał przytomność.
-Nie bądź zbyt pochopny-ostrzegł Sokół.-Nie składaj na siebie wyroku śmierci.
-Prędzej zginę, niż się do was przyłączę!Widzę przez mur kłamstw Jedi!
-Czy mogę go w takim razie zabić?-spytał się Bastilli Sokół
-Jeszcze nie-odrzekła.-powinien mieć choć jedną szanse.
-Walcie się-odparł nieco spokojniej Kynek.
-Zostawcie mnie z nim samą-poprosiła Bastilla.Następnie cała straż wyszła wraz z admirałem i Wygnańcem.
-Czy nie zauważyłeś, że twój mistrz cię wykorzystuje? Sam całymi dniami pierdzi w tron, a Ci każe wykonywać różne niebezpieczne misje!
-A czy u Jedi było inaczej?-spytał Kynek.
-U nas walczyłeś o dobro.
-KŁAMIESZ!!!-wykrzyknął Kynek.-Dopiero teraz walczę o dobro.-właśnie po tych słowach Bastilla zrozumiała, że Kynek nie jest zły. On tylko myśli, że to co robi jest słuszne.
-Ciemna strona robi z ciebie niewolnika. Przejrzyj na oczy.- i to mówiąć pokazała mu wizję: jego mistrz, zabijający zwykłych, niewinnych ludzi. Nie tylko mężczyzn, ale również kobiety i dzieci.-I co teraz powiesz?
-Cel uświęca środki.-odparł Kynek. Ewidentnie obstawiał przy swoim.
-Gdy tylko wykonasz swoje zadania twój mistrz cię zabije-I to złamało Kynek'a. Rzeczywiście, o tym nie pomyślał.-Więc Jak jest twoja odpowiedź?

_________________
Obrazek
Mój last.fm: http://www.lastfm.pl/user/KacperSW


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 30 paź 2008, o 18:40 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 30 lip 2006, o 19:14
Posty: 2840
Lokalizacja: Sieradz
Ostrzeżenia: 0 / 4
Retrospekcje:
- Musimy to zrobić! - Krzyknął człowiek wyglądający na generała, ubrany w republikański mundur.
- Generale, to samobójstwo.
- Moc jest z nami. - Powiedział generał wyciągając Miecz Świetlny koloru zielonego. - Naprzód.
23 dywizjon armii Republiki nacierał na wroga. Wśród nich, młody, wysoki brunet o stopniu starszego szeregowego. Był bardzo podobny do kapitana. Może to przypadek, a może dlatego, że kapitan był jego...
- Ojcze! to zły pomysł.
- Słyszałeś co powiedział generał.
- Ale...
- Kynek. Nie wolno kwestionować rozkazów generała. On jest Jedi, a oni nigdy się nie mylą.
- Do ataku! - Wrzasnął generał, a sam, jakby ze strachu odsunął się na bok.
Pierwszy cios spadł kapitana, który był tuż za generałem. Wszystko rozegrało się na oczach młodego, 18-letniego Kynka. Widział brutalną śmierć swojego ojca...
Koniec


- Chcesz mojej odpowiedzi? - Zapytał Kynek. - Oto ona. - Po czym w Mocy złapał jakikolwiek przedmiot, ciężkie żelastwo i rzucił nim w Bastilę, a sam uciekł skacząc z okna. Carth wbiegł do pomieszczenia.
- Co się stało?
- Uciekł.
- Co się stało?! - Ponowił pytanie Carth.
- Nie wiem... - Odparła Bastlia, po czym zemdlała...

Kilka godzin później w innej części miasta.
Kynek bezwiednie szwendał się po nieznajomych obszarach mrocznej dzielnicy. Nagle powaliła go tajemnicza postać.
- Złaź ze mnie. - Krzyknął Sith.
- Cii... Dobra poszli. - Wstał a gdy na jego twarz padło odrobinę światła, powiedział:
- To ja, Marco. Nie poznajesz?
- Ten zapach coś mi mówił.
- Trzymaj. - Rzucił Kynkowi Miecz Świetlny.
- Skąd go masz? - Kynek uruchomił Miecz. - Fioletowy.
- Od jednego Jedi. - Odpowiedział Marco.
- Od? - Zapytał spostrzegawczo Kynek.
- Po... jeden już wyeliminowany. Zarobił między oczy, kiedy zablokował mi drogę ucieczki. Głupi.
- Jedi są słabi. Po stracie jednego z nich, łatwiej będzie ich wytropić.
- Teraz nie na to pora. Po ostatnim niepowodzeniu musieli ukryć gubernatora. Ale wiem gdzie on jest. Sęk w tym, że musisz się tam udać sam. Masz. - Podał Kynkowi mapę i hologram budynku. - 16 piętro, pokój 5674. Odwiozę cię na miejsce. Kiedy skończysz, skacz z północnego okna.
- Zrozumiałem.
Obaj wsiedli do ścigacza i Marco podwiózł Kynka pod Hotel "Galactica"
- Idź, teraz! - krzyknął, po czym odleciał. Kynek został sam.
- Wejście służbowe. - Pomyślał i poszedł.
- Hasło. - Zagadnął go pierwszy strażnik.
- Nie potrzebuję podawać hasła. - Powiedział Kynek, wykonując lekki ruch ręką.
- Nie potrzebujesz podawać hasła. - Odpowiedział strażnik.
- Dasz mi klucz do pokoju 5674.
- Dam ci klucz do pokoju 5674. - Powiedział i wręczył Kynkowi klucz.
- Dziękuję. - Odpowiedział Sith i poszedł, w poszukiwaniu swojego celu.
Po cichutku wszedł do pokoju. Mocą zakłócił odbiór obydwu kamer. Gubernator spał.
- Gubernator Atkis? - Zapytał stanowczo Kynek, budząc śpiącego.
- Taaak, kto pyta? - Odpowiedział gubernator pół przez sen.
- Nikt. - Po czym wyciągnął prawą dłoń i zacisnął palce, jakby trzymał w niej coś, niewiele większego od perły Krayta.
- Straż. - Ledwo wydusił z siebie Atkis, po czym kurczowo ścisnął okolice serca.
W rzeczywistości dłoń Kynka była pusta, ale w Mocy znajdował się głowny organ życiowy jego ofiary. Palce u dłoni Sitha drgały w rytmie serca gubernatora, z czasem wolniej i wolniej i wolniej. Aż w końcu ustały. Ofiara była martwa. Jeśli ktoś będzie próbował ustalić przyczynę zgonu...
- Zawał serca. - Pomyślał Kynek.
Teraz czas na ucieczkę. Kynek wziął rozbieg i wyskoczył przez okno...

_________________
THE TRUTH IS OUT THERE...

Obrazek
� made by � Żółwik™


Obrazek


Ostatnio edytowano 31 paź 2008, o 20:32 przez Vanquish, łącznie edytowano 1 raz

Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł:
PostNapisane: 30 paź 2008, o 19:14 
Praktykujący
Praktykujący
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 8 cze 2008, o 16:38
Posty: 199
Ostrzeżenia: 0 / 4
...zgrabnie lądując na dachu jakiegoś pobliskiego budynku. Nie minęła sekunda, jak wyczuł zbliżające się niebezpieczeństwo i bez zastanowienia rzucił się do ucieczki. Goniły go ścigacze, należące najprawdopodobniej do osobistej straży, Świętej Pamięci gubernatora. Mroczny Jedi pędził ile sił w nogach, używając przy tym całej swojej Mocy. Jednak mimo wszystko, ścigacze doganiały go bez problemu. Były coraz bliżej. Kynek coraz wyraźniej słyszał odgłosy ich silników. Nagle, w odpowiednim momencie, resztkami swojej Mocy wykonał skok, pozwalając wyprzedzić się ścigaczom, po czym użył Mocy na jednym z nich, zmieniając tor jego ruchu, co doprowadziło do zderzenia, oraz widowiskowej eksplozji obu maszyn. Mimo odniesionego sukcesu, Kynek nie był spokojny gdyż znowu wyczuwał zbliżające się zagrożenie, tym razem o wiele większe. Domyślił się że wkrótce będzie poszukiwany w całym mieście i począł zastanawiać, się jak wybrnąć z tej nieciekawej sytuacji. Nagle usłyszał z oddali znajomy głos.
-Wskakuj! PRÊDKO!!!
Rozejrzał się wokoło i ujrzał z daleka Marca który zmierzał w jego stronę na "pożyczonym" ścigaczu.
-POSPIESZ SIÊ!
Kynek bez namysłu wskoczył na ścigacz, w momencie gdy ten zbliżył się dostatecznie.
-Mamy towarzystwo! - ostrzegł Marca
-Świetnie! - krzyknął łowca nagród - mamy marne szanse na ucieczkę lecąc tą kupą złomu. Jak tylko nadarzy się okazja, przesiadamy się na coś lepszego.
Nagle za ich plecami zaczęły pojawiać się wrogie obiekty, zbliżające się w mgnieniu oka. Tym razem było ich więcej.
-Trzymaj! - Łowca nagród podał Kynkowi swój blaster - zrób z tym użytek.
-Strzelanie to nie moja działka.
-Nie gadaj tylko strzelaj! Nie gwarantuję, że wyjdziemy z tego cało!
Kynek nie zamierzał się dłużej opierać i wziął pistolet do ręki. Nie był zbyt biegły w walce bronią dystansową, jednak mimo to postanowił działać, gdyż słowa Marca wydawały mu się bardzo prawdopodobne - to może być ich ostatnia przejażdżka. Skierował broń w stronę ścigaczy i oddał kilka strzałów na ślepo. Ku swemu zdziwieniu, udało mu się trafić jednego z pilotów ścigaczy który, zjechał na bok i rozbił się o budynek. Usatysfakcjonowany swoim nowo odkrytym talentem mroczny Jedi, zaczął bardziej przykładać się do strzelania. Zestrzelił jeszcze parę innych ścigaczy, gdy nagle, ku jego zaskoczeniu, broń odmówiła posłuszeństwa.
-Co jest z tym twoim blasterem!?
-Pieprzony zasobnik energii!! Zapomniałem go wymienić...
Zdenerwowany łowca nagród wykonał gwałtowny skręt, przez który omal nie zderzyli się z pobliskim budynkiem. Kynek obserwując jeden ze ścigaczy, którego pilot nie miał tyle szczęścia co oni i rozbił się na owym budynku, wpadł na pewien pomysł.
-Daj mi poprowadzić!
Marco nie zwracał uwagi na krzyczącego mu nad uchem mrocznego Jedi.
-Słyszysz?? Daj mi zasiąść za sterami. Mam pewien plan!
Łowca nagród spojrzał na niego pobłażliwie, po czym znowu skierował swój wzrok na drogę.
-ZAUFAJ MI! - krzyknął używając podświadomie Mocy perswazji.
Marco obrzucił go podejrzliwym spojrzeniem, po czym zrobił mu miejsce za sterami ścigacza. Kynek zasiadł za sterami po czym obniżył prędkość lotu, chcąc zwabić ścigającą ich straż. Marco spojrzał na niego jak na kretyna, ale był zbyt zszokowany żeby coś powiedzieć. Mroczny Jedi nagle przyspieszył, obniżając jednocześnie pułap lotu. Wszystkie ścigacze natychmiast ruszyły całym pędem za nimi.
-Co ty u licha wyprawiasz!? - wrzasnął śmiertelnie przestraszony Marco.
Kynek nic nie odpowiadał. Pędził coraz szybciej, coraz bardziej się zniżając, tak że w końcu leciał prawie pionowo względem powierzchni planety.
-JA NIE CHCÊ TU ZDYCHAÆ!!! - zawył Marco, chwytając rozpaczliwie za stery ścigacza, próbując zmienić tor jego ruchu, wskutek czego, pojazd wpadł w korkociąg. Nieuchronnie zbliżali się do ziemi lecąc coraz szybciej, a za nimi pędziły wrogie ścigacze. W końcu ich ścigacz zderzył się z podłożem wywołując przy tym silną eksplozję. Strażnicy którzy tak zawzięcie ich gonili, zatrzymali się na miejscu wypadku. Dookoła zebrał się tłum ludzi. Wszyscy byli zaciekawieni tym niecodziennym zdarzeniem. Jeden z głównodowodzących straży zdał raport swojemu przełożonemu.
-Zabójcy rozbili się w zachodniej części miasta. Przyślijcie służby porządkowe, żeby sprzątnęły ten bałagan.
Oficer zaczął przeganiać ludzi z miejsca zdarzenia. W tym czasie, kilkanaście metrów stąd, w ciasnym zaułku między budynkami, mroczny Jedi wraz ze swoim pomocnikiem, którym udało się ewakuować w ostatniej chwili z pędzącego ścigacza, stali, starając się złapać oddech, i ukryć przed wzrokiem gapiów. Marco który był cały zalany potem z trudem przemówił.
-I co teraz zrobimy?


Zobacz profil  Offline
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 134 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Panel

Góra Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Szukaj:
Skocz do:  
cron

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
www.KotOR2.PL