[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4529: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4531: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4532: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4533: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
KotOR2.pl - Forum • Zobacz wątek - Kotor star wars

Zaloguj | Zarejestruj




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Kotor star wars
PostNapisane: 26 paź 2012, o 16:43 
Upadły
Upadły
Dołączył(a): 26 paź 2012, o 16:27
Posty: 7
Ostrzeżenia: 0 / 4
Jestem nowa to mój pierwszy temat.Wiem że było wiele tematów o grze KotOR ale chciałam wam pokazać mój pomysł.Jeśli się komuś (jednej osobie) będę pisała dalej.Na razie mam tylko prolog ale zaraz zacznę pisać 1 rozdział.Proszę w komentarzach wypominać mi każdy błąd choćby nie istotny.

Prolog

Na Coruscant „planecie miasto” ,a dokładniej na ogromnym lądowisku przed krążownikiem
klasy Hammerhead tzw. ,,Endar Spire” stały wojska Republiki. Pośród nich stał wysoki mężczyzna
Ubrany był w skórzane buty, popielatą kamizelkę i spodnie oraz w białą bluzę. Do pasa miał przypięty wibromiecz z niebieską rękojeścią oraz pistolet blasterowy. Na plecach niósł czarno torbę. Miał mroczne i zamyślone oczy tak czarne jak jego włosy. Był dokładnie ogolony dlatego można było zobaczyć jego lekko kanciasty podbródek. Na prawej stronie szyi można było zobaczyć małą bliznę. Czarnoskóry mężczyzna ze skośnymi oczami i czerwonymi włosami , klepnął go w ramię i powiedział:
-Ej ty jesteś tym co go w ostatniej chwili przenieśli?
-Widzę że jestem sławny. Jak masz na imię czerwony?
-Jestem Derek Kinree, ale wszyscy nazywają mnie red. A ty jak? Czy mam mówić ostatni?
-Nie wystarczy Magnus .
-Zaczyna się zabawa Mag.
¬Mag jak ja nienawidzę tej ksywki-pomyślał Magnus.
-Ej red nie jestem Mag tylko Magnus .A zaraz zaczyna się przemówienie.
-I tak nie będzie ciekawe Mag.-Odpowiedział z uśmiechem Red.
Magnus z tego co pamiętał nigdy nie lubił tej ksywki .Z uśmiechem uderzył Derka i powiedział:
-To go nie posłuchasz.
Red zemdlał a żołnierze obok zaczęli chichotać. Jeden zagadnął:
-Kto go będzie niósł?
-Ty !-odpowiedziała kobieta żołnierz za nim.
-Ja jestem za słaby niech ten co go uderzył.
-Okej. Ale najpierw posłuchajmy co ma do powiedzenia nasz dowódca.
Mężczyzna ubrany w pomarańczową kamizelkę. Przemówił:
-jestem waszym komandorem i nazywam się Carth Onasi. Kilku jedi będzie nam towarzyszyć m.in.
Bastila shan, która wesprze nas swoją Bitewną Medytacją.
Red przebudził się.
-Szybko wstałeś ,ostatni który nazwał mnie Mag leżał tydzień w zbiorku kolto.- powiedział Magnus podając mu dłoń.
-Dobra ,Magnus spokojnie mamy walczyć sithami ani miedzy sobą.-Powiedział Red wstając.
-Jeszcze raz dziękuje za przybycie. Żołnierze znacie swoje przydziały i kajuty. teraz marszem na statek.-I Mówiąc to Carth wszedł na statek a zanim Jedi.
-Ej Mag, Magnus gdzie jesteś przydzielony?
-Do zbrojowni Nocna zmiana. Kabina 4e.A ty?
-Łaał .Chyba się ode mnie nie uwolnisz .
-To co maszerujemy na wojnę.-Powiedział Magnus z ponurą miną.
-Na statek. Wiesz jaką mi śliwę nabiłeś.-Powiedział Red głaszcząc obolałą twarz.
-Małą.
*****
Gdy weszli do kajuty .był już tam blondyn z niebieskimi oczami. Był ubrany standardowy strój żołnierza. Leżał on na łóżku czytając hologazetę. Gdy zauważył nowo przybyłych odłożył hologazetę i wstał.
-Witajcie współlokatorzy, jestem Trask Ulgo. A wy?- powiedział uśmiechając się przyjacielsko.
-Ja zwę się Derek Kinree ,ale wszyscy nazywają mnie Red. A ten obok, tak ten ponurak , podbił mi oko.-Odezwał się Red ,który nadal użalał się nad swoim okiem.
-Nazwał mnie Mag, a jestem Magnus.-Powiedział zadowolony z siebie Magnus.
-Łapie nie nazywać cię Mag.
-Gdzie macie przydział, bo ja do kontroli.
-Kontrola wysoko zaszedłeś my tylko zbrojownia.-Odparł Mag.
-A wiec tylko czyszczenie broni.
-Ej są tu tylko dwa łóżka .- Powiedział Red rozglądając się po pokoju.
-A wiec ktoś z was pomylił pokoje. –Powiedział spokojnie Mag. Lecz z niepokojem że wyjdzie na idiotę i to pierwszego dnia.
-Z „was” chyba z nas ty też mogłeś się pomylić.-Krzyknął ze złość Red.
Czyżby nie lubił być uważany za idiom, chociaż kto lubił. Na szczęście Tarsk sprawdzał spokojem na holodzienniku przydziały , którego wyciągnął z kieszeni-myślał Magnus.
-Red jaka jest różnica miedzy 4a a 4e?-zapytał z chytrym uśmiechem Trask.
-Yyy pokaż ten holodziennik?- ze zdumieniem czy raczej zdziwieniem zapytał Red.
Mag i Trask zaczęli się śmiać widząc minę Reda.
-Racja moja winna. To ja spadam.-Powiedział Red wychodząc z kajuty. Gdy drzwi się otwarły
Red zrobił pozę w kształcie litery „Y”. Jego palce były w symbolu pokoju, czyli w kształcie litery,, V”.
I powiedział:
-Do zobaczenia w zbrojowni za 5 godzin.-To mówiąc wyszedł, a drzwi automatycznie się zanim zamknęły.
-Magnus co z nim nie tak?- Zapytał się Trask.
-Jest szalony, ale to chyba jego pozytywna cecha? Przynajmniej nie będziemy się nudzić. Cały czas mamy nosić te mundury?- Mag to mówiąc usiadł na drugim łóżku a torbę włożył do skrytki koło łózka. W końcu miał chwile by rozejrzeć się po pokoju. Był większy niż z początku się wydawało. Metaliczne ściany lśniły czystością jak u nowe. Naprzeciwko były dwa w kształcie półkola fotele. Były w kolorze srebrnym podkreślając przy tym eleganckość tej kajuty. Na ścianie naprzeciwko były dwa stoły, Obok i w środku nich były krzesła, w rogu nad stołami były kontrolki. a w koło prawego rogu widać było drzwi prawdopodobnie do łazienki. Pomieszczenie było w kształcie owalu.
-Na pierwsze pytanie nie znam odpowiedzi. A na drugie cały czas chyba że śpisz, ponieważ jak to mój były kolega mówić to „Nigdy nie wiadomo kiedy nas zaatakują” .-Powiedział Trask. Mówił to lekko i spokojnie mimo iż jego twarz spochmurniała. Magnus wyczuł w nim gniew i bezradność.
-Moje kondolencje z powodu śmierć kolegi.- Powiedział Mag z domieszką współczucia ,ale głównie ze zrozumieniem ponieważ jego ojciec zginął w wojnach Mandaloriańskich.
-Kto tu mówi że zginął przyłączył się do sithów .Chociaż dla mnie jest martwy.-Mag słysząc te słowa wyczuł wokół niego i w nim nienawiść, gniew do wszystkich sithów . Jego niebieskie oczy miały teraz burzliwy kolor a źrenice błyszczał jak błyskawice. Po chwili milczenia powiedział:
-Jaką masz zmianę nocną czy dzienną ,jak dzienną to już musisz się zbierać.-stara się unikać tematu ale chyba nie ma na razie sensu go pytać. Pomyślał Mag.
-Nocną wiedz mam jeszcze pięć godzin.-odpowiedział Mag
-A to masz jakiś inny podział godzin ale to nic dziwnego skoro pracujemy na różnych fregatach. –Trask to mówiąc wziął broń i poszedł. Tak zakończył się pierwszy dzień. Inne dni zresztą się nie różnił Trask był idealnym żołnierzem a Red się ciągle wygłupiał.


I jak podobało się?


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 26 paź 2012, o 17:16 
Sith Guardian
Sith Guardian
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 19 mar 2007, o 15:18
Posty: 975
Lokalizacja: ze Starej Republiki
Ostrzeżenia: 0 / 4
Według mnie musisz poprawić interpunkcje, stylistykę, opisy, dialogi, fabułę, powtórzenia. Ogólnie dużo błędów. Jak powiedziałaś jesteś nowa i jakoś głupio tak od razu oceniać, ale w ogóle to nie jest ciekawe, a niektóre dialogi to koszmar przykład:

Cytuj:
-Ej ty jesteś tym co go w ostatniej chwili przenieśli?
-Widzę że jestem sławny. Jak masz na imię czerwony?
-Jestem Derek Kinree, ale wszyscy nazywają mnie red. A ty jak? Czy mam mówić ostatni?
-Nie wystarczy Magnus .
-Zaczyna się zabawa Mag.
¬Mag jak ja nienawidzę tej ksywki-pomyślał Magnus.
-Ej red nie jestem Mag tylko Magnus .A zaraz zaczyna się przemówienie.
-I tak nie będzie ciekawe Mag.-Odpowiedział z uśmiechem Red.


Szczerze, jak dla mnie to już wystarczy sam prolog, dalsze rozdziały są niepotrzebne. Sory, ale słabe to jest :/ Chociaż to tylko moje zdanie i mogę się mylić.

_________________
Obrazek

"Who am I??!! I am the future!" - General Grevious
"Jeden, by przyjąć potęgę, a drugi, by jej pożądać" - Darth Bane


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 27 paź 2012, o 00:42 
Admin
Admin
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 6 kwi 2008, o 11:48
Posty: 1484
Ostrzeżenia: 0 / 4
Mnóstwo błędów... takich, które rażą w normalnym pisaniu, a co dopiero w opowiadaniach. Nie chodzi o konkretne błędy ortograficzne, czy też nieskładne zdania, a nieprzestrzeganie pewnych fundamentalnych reguł językowych. To dyskwalifikuje każdy tekst tego typu, niezależnie od potencjału.

Potencjał był. Pomysł na "preludium" KotOR-a I jest ciekawy, odpowiednio poprowadzony mógłby wciągnąć.
Na plus tendencja do podkreślania tonu wypowiedzi. Z samego roleplayingu wiem, jak niezmiernie jest to ważne i jak pozwala budować klimat. Jednocześnie opisów na ten temat jest nieco za wiele. Sugerowałbym nieco więcej domysłu, nieco ogólniejsze opisy, przynajmniej na ogół. Zestawianie naraz po kilka cech potrafi utrudnić wyobrażenie, jest znacznie mniej czytelne. Powinno być stosowane sporadycznie, przynajmniej to sugeruje mi moja własna praktyka. Nie jest to w żadnym razie jakakolwiek reguła.
Druga dobra tendencja - opisy cech zewnętrznych postaci. Jednak i tu mam uwagę. Ujawniaj poszczególne aspekty na bieżąco. Nie opisuj naraz każdego możliwego aspektu, przez to tekstu nie czyta się płynnie - panuje przez to straszliwie łopatologiczny podział. Nie chodzi o dokładne i równomierne rozbicie opisu zewnętrznego, a rozrzucenie kilku elementów. Możesz, przykładowo:
- o niesionej torbie wspomnieć dopiero w momencie, gdy postać coś z niej wyciąga;
- o pistolecie wspomnieć, gdy postać trąca go dłonią;
- oczy opisać przy okazji podkreślenia skierowania na coś spojrzenia.
Przykłady, mam nadzieję, są zrozumiałe. Jeśli mój przekaz jest niejasny, czarno to widzę.

Istotą tego opowiadania są dialogi - i to niestety jego gwódź do trumny. Twoje opisy są do dopracowania i mogłyby być zupełnie w porządku, jednak dialogi leżą.
Nie są drętwe, przynajmniej nie w sposób skrajny. Jednak to w nich popełniasz przerażające ilości błędów...

Zupełnie leży interpunkcja. Błędy interpunkcyjne są wszędzie, a zwłaszcza w zapisie dialogów. I niech one będą pierwszą lekcją.

Oto przykład poprawnego zapisu dialogów:

Cytuj:
- Długo na to czekałem - szczęki stwora rozwarły się gdy jego głos wypełnił salę po brzegi, w akompaniamencie bulgoczącej piętnaście metrów niżej lawy.
- To ciekawe. Ja nawet nie wiem, z kim mam do czynienia - rzucił Bart, nim uniósł głowę, z wysiłkiem podpierając się rękoma.


Poniżej przedstawiam "wzór", pod jaki podstawia się wypowiedzi postaci w opowiadaniu.

1. Myślnik.
2. Spacja (opcjonalna).
3. Zapis wypowiedzi postaci, zaczynany oczywiście z wielkiej litery.
4. Spacja, myślnik.
5. Opis narratora.
6. Kropka.

Nie stawiamy kropki na końcu wypowiedzi postaci; stawiamy myślnik i po nim opis typu "powiedział Bart". Dopiero wtedy stawiamy kropkę. Oczywiście czasem podaje się wypowiedzi w innej formie, ale lepiej nie wchodźmy teraz w etap "zaawansowany".

Następna kwestia - spację wstawiamy zawsze po, nie przed znakiem interpunkcyjnym. Wyjątkiem jest myślnik - spacja znajduje się po jego obu stronach. Ty wstawiałaś to zupełnie losowo.

Następnie - imię/ksywka/etc. adresata wypowiedzi jest ZAWSZE wtrąceniem. Nie jest przecież integralną częścią zdania, prawda?

Cytuj:
-Magnus co z nim nie tak?

To pytanie mogłoby istnieć bez imienia Magnusa. Mówca podkreśla tylko do kogo się zwraca. Z tego względu - przed i po takim zwrocie zawsze znajduje się przecinek.

Ortografia kuleje straszliwie, jednak tutaj poświęciłbym mnóstwo czasu na opisy łamanych reguł. Liczę, że zrobi to ktoś inny. Najlepiej wrzucić tekst do Worda/Writera/praktycznie dowolnej przeglądarki - tak wykryjesz większość błędów ortograficznych.

justynax1x napisał(a):
Jeśli się komuś (jednej osobie) będę pisała dalej.

Jak już powiedziałem - sama ilość błędów dyskwalifikuje to opowiadanie, tym bardziej, że fabuła specjalnie porywająca nie jest. Tego typu wprowadzenie może zaciekawić postaciami, klimatem, dialogami, ale te rzeczy trzeba już po prostu umieć pisać. Dobre wprowadzenie przyciąga stylem - tu jest to niemożliwe.

Powiem szczerze - nie trafisz swoimi tekstami do nikogo, nie na tym etapie. Stąd, jeśli chcesz pisać "dla publiki", przeliczysz się.
Problem tkwi w tym, że bez ćwiczenia nie poprawisz swoich błędów i nie nauczysz się pisać tak, byś miała publikę chętną do czytania tego, co tworzysz. Możesz śmiało wrzucać tu teksty "do korekty", ale nie licz na to, że zdobędziesz na tym etapie pochwały. Na swym aktualnym poziomie powinnaś pisać dla nauki - jednakże, jeśli edukację w zakresie j. polskiego kończysz - jest źle. Bardzo źle. Osobie, która wiedzy gimnazjalisty/licealisty nie ma, mogę natomiast spokojnie polecić pisanie dalej, jednak właśnie w formie nauki.

Dodatkowo - to nie będzie łatwe i szybkie. Nie jest tak, że trzy opowiadania więcej sprawią, że czwarte będzie już bardzo dobre. Gigantyczną rolę gra talent, nabyta (na dowolnej drodze - także poprzez samo oczytanie) znajomość języka i umiejętność swobodnego operowania nim (w wielkiej mierze uwarunkowana talentem), oczytanie. Wszystkie te rzeczy niewyobrażalnie się splatają - w pewnym sensie, może i nikt nie ma talentu, ale jeśli czyta od dziecka, pewne rzeczy przychodzą mu na start z łatwością.
Praktyka jest jednak nadal niezmiernie potrzebna, zwłaszcza w wypadku, gdy ktoś zdaje się mieć tak trudny start, lub jest na tyle młody, że określona część wiedzy językowej czeka na niego w szkole.
Nauka pisania naprawdę dobrych tekstów nie jest kursem do przejścia - to lata praktyki. Jeśli napisałaś to ot tak i liczysz, że za dwa miesiące będziesz już pisać świetne opowiadania - zrezygnuj.

Pozdrawiam,
Administrator Yayo

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 27 paź 2012, o 17:04 
Upadły
Upadły
Dołączył(a): 26 paź 2012, o 16:27
Posty: 7
Ostrzeżenia: 0 / 4
Dzięki za wytłumaczenie moich błędów. Yayo akurat piszę dla nauki bo pani od j.polskiego straszyła że będzie zadawała więcej do pisania. Dlatego prosiłam o poprawę błędów. A chodzę do 2 gim. to chyba mam czas się trochę poduczyć?


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 27 paź 2012, o 17:27 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 30 lip 2006, o 19:14
Posty: 2840
Lokalizacja: Sieradz
Ostrzeżenia: 0 / 4
justynax1x napisał(a):
A chodzę do 2 gim. to chyba mam czas się trochę poduczyć?
Czas najwyższy, żeby się poduczyć.


Cytuj:
Proszę w komentarzach wypominać mi każdy błąd choćby nie istotny.
Może to jest nieistotny błąd, ale jako pierwszy rzucił mi się w oczy.

Co do ortografii i interpunkcji wypowiedzieli się moi poprzednicy, zatem ja zwrócę uwagę na coś innego.

W dialogach postaci nie należy pisać cyframi - zawsze należy napisać to jak postać mówi. Zamiast 4 powinno się pisać cztery. itp.
Błędy opisowe, które wzajemnie się wykluczają - nie mogę sobie wyobrazić owalnego pomieszczenia, które ma narożniki. Coś jak dom Muminków - z zewnątrz okrągły a w środku ma kąty.
Zdarzają się zdania, w których nie mam pojęcia o co chodzi: "Czyżby nie lubił być uważany za idiom".

Cytuj:
I jak podobało się?
Tak, mi się podobało. I mam nadzieję, że nie będziesz zła za to co zrobiłem, ale jeśli masz coś przeciwko, jako posiadaczka praw autorskich (w myśl ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.) możesz zażądać usunięcia tekstu, co niezwłocznie uczynię jeśli tak będzie.

A zatem, mały remake.

Cytuj:
Coruscant, planeta w samym centrum galaktyki, stolica Republiki, ze względu na zabudowania pokrywające niemal całą powierzchnię zwana popularnie planetą-miastem .
Strefa wojskowa, niedostępna dla cywilów, owiana mgłą tajemnicy. Pośród wielu militarnych obiektów bojowych. tego dnia swą sylwetką wyróżniał się jeden. W doku A66 stacjonowała jednostka Endar Spire, krążownik klasy Hammerhead. Przed trapem stali żołnierze, którzy z niecierpliwością wyczekiwali początku nowej misji.
Pośród nich znalazł się, nieprzypadkowo, jeden mężczyzna, który nieco wyróżniał się z tłumu. Nie miał na sobie przepisowego munduru, zbroję żołnierza zastępowała biała bluza, na niej popielata kamizelka. Na nogach miał długie, czarne spodnie a na stopach skórzane buty. Czarna torba zwisała u boku przełożona przez prawe ramię. Przy pasie natomiast przyczepiony miał pistolet blasterowy.
Oczy tajemniczego mężczyzny były czarne, zupełnie jak jego krótko przycięte włosy. Zarost dokładnie ogolony odsłaniał kanciasty podbródek. Blizna na prawej stronie szyi mogła świadczyć o doświadczeniu w walce.
Stał tak, pośród tłumu, lekko zamyślony, gdy nagle jego medytację zakłóciło klepnięcie w ramię. Obrócił się i lekko zdziwił, gdyż przed sobą miał czerwonowłosego murzyna.
- To ty jesteś ten nowy, przeniesiony w ostatniej chwili? - zapytał czarnoskóry mężczyzna.
- Widzę, że jestem sławny. A kim Ty jesteś?
- Nazywam się Derek Kinree, ale wszyscy mówią do mnie Red. Masz jakieś imię, czy mam cię nazywać 'ostatni'?
- Wystarczy Magnus.
- Zabawa się zaczyna Mag - zażartował Derek. Jak ja nienawidzę tej ksywki, pomyślał czarnowłosy mężczyzna.
- Nie jestem Mag, tylko Magnus - odparł, po czym dodał pospiesznie - zaraz zaczyna się przemówienie.
- I tak nie będzie ciekawe Mag - odpowiedział z uśmiechem Red. Lecz uśmiech zaraz opadł z jego twarzy, gdy rozmówca nieco się poirytował i wyprowadził cios.
- To go nie posłuchasz.
Red zemdlał a żołnierze, którzy dotąd tylko się przysłuchiwali, poczęli szeptać między sobą.
- Kto go będzie teraz nosił? - zapytał jeden z nich.
- Ty - odpowiedziała kobieta stojąca za nim
- Ja jestem za słaby - usprawiedliwił się żołnierz. - Niech go niesie ten, który go uderzył - tu spojrzał wymownie w stronę Magnusa.
- Niech będzie - odparł niechętnie sprawca zamieszania. - Ale najpier posłuchajmy co ma do powiedzenia nasz dowódca.
Przed żołnierzami, na podwyższeniu stanął mężczyzna ubrany w pomarańczową kamizelkę.
- Nazywam się Carth Onasi i jestem waszym komandorem, W tej misji będzie nam towarzyszyło kilkoro Jedi w tym Bastila Shan, która wesprze nas swoją Bitewną Medytacją.
W tym momencie przebudził się Red.
- Szybko wstałeś - powiedział Magnus i pomagając mu wstać kontynuował - ostatni, który nazwał mnie Mag leżał tydzień w zbiorniku Kolto.
- Spokojnie Magnus, mamy walczyć z Sithami a nie między sobą - odparł bezpiecznie Red.
Kiedy wyjaśnili sobie nieporozumienie, obaj powrócili do słuchania swego dowódcy.
- Jeszcze raz dziękuję za przybycie. Żołnierze, znacie swoje przydziały i kajuty. Teraz wszyscy na pokład - kończąc przemówienie, Carth i towarzyszący mu Jedi jako pierwsi weszli na statek.
- Magnus, gdzie Cię przydzielili? - zapytał Red.
- Zbrojownia, nocna zmiana. Kabina cztery a - odparł.
- Wow, chyba się ode mnie nie uwolnisz.
- Więc maszerujemy na wojnę.
- Zatem na statek - zakomunikował Red i zaczął masować obolałą twarz - wiesz jaką mi śliwę nabiłeś?
- Małą - żartobliwie odarł Magnus.

*****

Gdy Magnus i Red weszli do kajuty na łóżku spoczywał niebieskooki blondyn. Na sobie miał standardowy, lekki mundur. W rękach trzymał hologazetę. Kiedy zauważył nowo przybyłych, wstał.
- Witajcie, jestem Trask Ulgo. Z kim mam przyjemność? - zagaił uśmiechając się przyjacielsko.
- Nazywam się Derek Kinree, ale wszyscy mówią do mnie Red. A ten obok, tak, ten ponurak, podbił mi oko.
- Nazwał mnie Mag, a jestem Magnus - odparł całkiem zadowolony z siebie.
- Już rozumiem, nie należy mówić do Ciebie Mag - uśmiechnął się Trask. - Gdzie macie przydział? Ja jestem w kontroli.
- Kontrola, huh? Wysoko zaszedłeś. My tylko do zbrojowni - odpowiedział Magnus.
- A więc tylko czyszczenie broni.
Tymczasem Red wyrwał się z chwilowego zamyślenia i wtrącił się do rozmowy.
- Tutaj są tylko dwa łózka - powiedział rozglądając się po pokoju.
- A więc ktoś z was pomylił pokoje - stwierdził z niepokojem Magnus myśląc, że może wyjść na idiotę już pierwszego dnia.
- Was? Chyba z nas, ty też mogłeś się pomylić - krzyknął ze złości Red.
W tym czasie, gdy młodzi się kłócili, Trask spokojnie przejrzał przydziały w swoim holodziennku, który wyciągnął z kieszeni.
- Red... - zaczął z chytrym uśmiechem - jaka jest różnica między cztery a a cztery e?
- Pokaż ten dziennik - odparł zdumiony Red i zabrał mu urządzenie.
Widząc jego minę Magnus i Trask zaczęli się śmiać.
- Racja, moja wina, także spadam - uciął krótko Red i obracając się na pięcie podążył w stronę wyjścia. Wychodząc przez drzwi podniósł obie ręce a dłońmi pokazał znak wiktorii.
- Do zobaczenia za pięć godzin w zbrojowni - powiedział a drzwi automatycznie zamknęły się za nim.
- Co z nim nie tak? - zapytał Trask kiedy pozostał z Magnusem sam na sam.
- Jest szalony, ale może to i pozytywna cecha? Przynajmniej nie będziemy się nudzić. Mamy mieć te mundury na sobie cały czas?
Magnus usiadł na drugim łóżku a torbę zdjął i schował do skrytki obok. W końcu miał chwilę by rozejrzeć się po pokoju. Był większy niż z początku mu się wydawało. Metaliczne ściany lśniły czystością ja nowe. Naprzeciwko jego łóżka stały dwa fotele w kształcie półkoli. Oba miały kolor srebrny co podkreślało elegancję tej kajuty. Na ścianie obok stały dwa stoły a przy nich po dwa krzesła. W samym roku migały różnorakie kontrolki. W drugim rogu natomiast znajdowały się drzwi do łazienki.
- Na pierwsze pytanie nie znam odpowiedzi - odparł po chwili Trask - a na drugie, cóż, cały czas, chyba że śpisz. Mój były kolega zwykł mawiać, że nigdy nie wiadomo kiedy nas zaatakują.
Trask mówił lekko, spokojnie, lecz jego twarz spochmurniała. Magnus wyczuł w rozmówcy gniew i bezradność.
- Przykro mi z powodu śmierci kolegi... - Magnus chciał pocieszyć kompana współczując mu, głównie dlatego, że sam stracił ojca w Wojnach Mandaloriańskich, lecz Trask przerwał mu niemal natychmiast.
- Nie zginął, przyłączył się do Sithów. Chociaż dla mnie jest martwy.
Słysząc te słowa, Magnus wyczuł wokół Traska oraz w nim pokłady gniewu oraz głęboką nienawiść do wszystkich Sithów. Niebieskie oczy blondyna miały teraz burzliwy kolor a jego źrenice błyszczały niczym błyskawice.
- Jaką masz zmianę? Nocną czy dzienną? Jeśli dzienną, to powinieneś już iść - Trask zmienił temat.
Magnus domyślił się, że nie ma sensu kontynuować.
- Nocną, więc mam jeszcze pięć godzin.
- W takim razie musisz mieć jakiś inny podział godzin. Ale w sumie to nic dziwnego skoro mamy różne przydziały.
Trask wziął broń do ręki, wstał i wyszedł.
Tak skończył się dzień pierwszy misji Endar Spire. Kolejne jednak niewiele się od siebie różniły. Trask był idealnym żołnierzem a Red wciąż się wygłupiał.

_________________
THE TRUTH IS OUT THERE...

Obrazek
� made by � Żółwik™


Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 29 paź 2012, o 17:45 
Upadły
Upadły
Dołączył(a): 26 paź 2012, o 16:27
Posty: 7
Ostrzeżenia: 0 / 4
Nie musiałeś,ale dzięki.Nadal nie wieże że chciało ci się poprawiać mój tekst.
Czy chciało by wam się wytykać moje błędy czy nie?


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 29 paź 2012, o 20:07 
Wybraniec
Wybraniec
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 24 wrz 2011, o 14:50
Posty: 144
Ostrzeżenia: 0 / 4
Wieże to są dwie. W Śródziemiu. A co do opowiadania....nie podoba mi się. Całościowo bardzo trudno się czyta, a "fabuła" jest miałka.


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 29 paź 2012, o 20:22 
Praktykujący
Praktykujący
Dołączył(a): 8 maja 2012, o 20:35
Posty: 234
Ostrzeżenia: 0 / 4
Aaa tam marudzicie, ortografia ortografią ale sama fabuła nie jest najgorsza. Jakbym miał oceniać w skali do 10 dałbym 6,5/10 :)


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 29 paź 2012, o 21:23 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 30 lip 2006, o 19:14
Posty: 2840
Lokalizacja: Sieradz
Ostrzeżenia: 0 / 4
justynax1x napisał(a):
Nadal nie wieże że chciało ci się poprawiać mój tekst.

1. Nie był za długi.
2. Jestem studentem i muszę się uczyć ;]

Pisz dalej, zobaczymy co tam z tego wyjdzie. Weź sobie do serca rady dane przez kolegów wyżej a powinno być coraz lepiej. Korzystaj z dobrodziejstw podkreślania błędów w wordzie i nie wahaj się zaglądać do słowników języka polskiego i wyrazów obcych w przypadku jakichkolwiek wątpliwości ;)

_________________
THE TRUTH IS OUT THERE...

Obrazek
� made by � Żółwik™


Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 2 lis 2012, o 15:52 
Upadły
Upadły
Dołączył(a): 26 paź 2012, o 16:27
Posty: 7
Ostrzeżenia: 0 / 4
Dobra drugi rozdział mam nadzieje że lepszy i że jest mniej błędów.

Atak na Endar Spire

Magnusa obudził wstrząs, który przeszedł przez Endar Spire. Gdy wyjrzał przez szybę zobaczył jak mały statek przelatuje mu przed oczami odsłaniając bitwę. Mag wstał i zaczął ubierać zbroje. Po ubraniu się wziął swoją broń i przypiął do pasa. Komunikator leżący na fotelu przypomniał mu o swoim istnieniu wydając z siebie charakterystyczne buczenie. Mężczyzna podniósł urządzenie a na pulpicie wyświetliło mu się nagranie.
- Tu Carth Onasi - Sithowie zaraz zdobędą nasze pozycje! Długo nie wytrzymamy! Wszyscy żołnierze na mostek! - powiedziała mała podobizna komandora na ekranie. Żołnierz schował urządzenie i pobiegł w kierunku mostka. Na korytarzach paliło się światło awaryjne a wąskie przejście zdawał się nie mieć końca. Gdy dobiegł do skrzyżowania zobaczył Traska strzelającego do żołnierza ubranego w maskę i ciężką metaliczną zbroję, atakującego skrzynie, za którą był schowany blondyn. Wróg jeszcze nie zauważył przeciwnika ukrytego za ścianą, który sięgał po swój blaster. Magnus zaczął strzelać do wroga. Rozproszony Trask skierował wzrok na swojego wybawcę, co okazało się zgubne gdyż pojedyncza wiązka laserowa trawiła w słaby punkt zbroi. Blond włosy żołnierz republiki upadł. Zwycięstwo nieprzyjaciela nie trwało długo gdyż Mag w końcu zranił go blasterem w pierś. Teraz wystarczyło go dobić a Mag nie chcąc tracić więcej amunicji. Schował szybko blaster i wyjął z pochwy wibromiecz, którego klinga odbijała czerwone strumienie światła, lśniąc zabójczym blaskiem. Żołnierz republiki momentalnie podbiegł do nieprzyjaciela próbującego uciec. Mag zamachnął się wibromieczem i rozcinając mu, kark, który chronił tylko ciemny pasek materiału. Z jego zakrwawionej szyi było widać skrawek kość. Teraz Magnus czuł się teraz władcą życia i śmierci. To była prawdziwa potęga, jednak szybko myślami wrócił do świata i rannego Traska. Schował broń i uklęknął w pobliżu przyjaciela podniósł go opierając jego głowę na kolanach. Trzymał się ręką rannej pierś próbując zatrzymać krew.
- Trask, słyszysz mnie - nawoływał go - Trask, odezwij się - po krótkim czasie usłyszał kaszlniecie i cichą odpowiedź przytłumioną szkarłatną krwią wylewającą się z jago ust.
- Uciekaj! - to były jego ostatnie słowa nim wyzionął ducha. Zdawało się, że czarnooki mężczyzna uronił łzę. Magnus zamknął mu oczu i położył jego ciało na podłodze. I znów zaczął biec w kierunku mostka. Gdy już miał otwierać drzwi na mostek odezwał się jego komunikator.
- Tu Carth Onasi. Mówię do ciebie przez komunikator. Śledzę twoje położenie za pomocą systemów wykrywania życia, które zamontowano na Endar Spire. Kapsuła ratunkowa Bastila została już odpalona - jesteś ostatnim członkiem załogi Endar Spire! Nie mogę czekać zbyt długo. Musisz się dostać do kapsuł ratunkowych - powiadomił komandor o stanie statku. Magnus szperał w holodzienniku poszukując mapy. Mimo iż był na statku kilka dni wiedział tylko gdzie jest zbrojownia i kajuty żołnierzy. Na ekranie holodziennika wyświetliła mu się mapka i dokładne rozmieszczenie wszystkich pomieszczeń i korytarzy. Po sekundzie stukanie w ekran pojawiła mu się najszybsza droga do kapsuł. Magnus zaczął szybko biec na południowy – wschód. Po chwili był już przy wejściu do systemu zabezpieczeń kapsuł jednak za drzwi unosił się dym i zapach siarki oraz woni palonego mięsa. Magnus nawet nie próbował otworzyć drzwi tylko zaczął szukać innej drogi na mostek. Po jakimś czasie dotarł do drugiego wejścia. Nagle jego kostkę coś chwyciło Mag z przerażenia próbował podskoczyć jednak uścisk był zbyt silny. Przełykając ślinę obrócił głowę i zobaczył zakrwawianą twarz, w lewym oku tkwił kawałek rubinowego hełmu a jego usta wyginały się w szyderczym uśmiechu. W prawej ręce zaś trzymał granat. Żołnierz republiki poczuł nagle dziwny przypływ energii zdawało mu się, że może wszystko, takiej adrenaliny potrzebował właśnie by momentalnie wyciągnąć miecz i otrąbiać mu lewą dłoń. Teraz tylko otworzyć drzwi, ale granat już zaczął wydawać siebie dźwięki sygnalizujące, że zaraz wybuchnie. Magnus momentalnie się obrócił jego ręce się wyprostowały a wroga pchnęła jakby niewidzialna siła poleciał w stronę przeciwległych drzwi, niestety granat wybuchł nim Mag zdołał otworzyć wrota, jedyne, co mu pozostało to kucnąć i chronić głowę. Granat miał zbyt mały zasięg by go zabić, ale wystarczająco duży by poparzyć mu ręce. Żołnierz ledwo, co wstał nie świadom tego, co zrobił walczył o przetrawiane a jedyną drogą ucieczki były te drzwi, których zamek zniszczyła fala wybuchu. Wrota otwarły się a w pomieszczeniu czekał mężczyznę z komunikatora.
- Zdążyłeś w ostatniej chwili! Została Tylko jedna kapsuła ratunkowa. Dalej. Możemy się ukryć na planecie, nad którą się teraz znajdujemy! - powiedział uradowany Carth.
-, Dlaczego czekałeś na mnie komandorze zamiast radować swoją skórę – odezwał się nieufnym tonem Mag.
-, Ponieważ, jestem żołnierzem i nie zostawiam nikogo w potrzebie - po chwili dodał także - nie jestem już komandorem, tylko żołnierzem tak jak ty - Wymawiając te słowa Carth zaczął już włączać system odpalania kapsuły.
- Wchodzisz do tej kapsuły czy nie? - zapytał.
- Wchodzę - odpowiedział schodząc po schodkach do słabo oświetlonego i małego pomieszczenia gdzie znajdował się świecąca konsola i koje. Tuż zanim wszedł Carth, który usiadł na fotelu i nacisnął guzik i zaczęło się odliczanie. Po dziesięciu sekundach kapsuła wystartowała. Dość długo kapsuła zbliżała się to atmosfery, ale gdy już w nią wlecieli zaczęła gwałtownie przyśpieszać.
- Będzie trochę gorąco oraz mogą pojawić się turbulencję. – Powiedział Carth próbując coś zdziałać na konsoli. Po chwili dodał z nie pokojem w głosie – obyś my nie wpadli w ruch wirooo…
W tej sekundzie obraz zgasł. Zamglony wizerunek kobiety jedi walczącą mieczem o barwie słońca, która bez problemu rozprawiła się z ciemną postacią, której klinga była koloru krwi a jej ostatnie tchnienie zdawało się mówić - zabiję cię jedi. Obraz znikł tak szybko jak się pojawił a Magnusa oślepiło jasne światło.

I jak?


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 2 lis 2012, o 23:16 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 30 lip 2006, o 19:14
Posty: 2840
Lokalizacja: Sieradz
Ostrzeżenia: 0 / 4
Przykro mi to mówić, ale przestałem czytać w momencie kiedy umarł Trask. Nie podoba mi się, że zmieniasz fabułę KotOR'a w swoim opowiadaniu. O ile w prologu wyżej mogłaś puścić wodze fantazji o tyle w rozdziale pierwszym rozpoczęła się historia znana nam dobrze z samej gry, więc nie powinno się nic w tym polu zmieniać.

I jeszcze jedno - główny bohater nie lubi, gdy mówi się do niego Mag, więc i narrator nie powinien używać tego skrótu ;)

_________________
THE TRUTH IS OUT THERE...

Obrazek
� made by � Żółwik™


Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 4 lis 2012, o 17:47 
Upadły
Upadły
Dołączył(a): 26 paź 2012, o 16:27
Posty: 7
Ostrzeżenia: 0 / 4
Przecież w KotoRze Trask zginął. Więc Fabuły zbytnio nie zmieniłam. A do Dartha Bandona (czy jakoś tak)
miałam inne plany. :b


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 4 lis 2012, o 18:57 
Uczeń
Uczeń
Dołączył(a): 10 cze 2012, o 12:12
Posty: 337
Ostrzeżenia: 0 / 4
Trask został zamordowany (a właściwie zabity) przez Bandona i nie zginął "tak po prostu" z ręki zwykłego żołnierza Sithów. Drugą część Twego opowiadania czyta się o wiele lepiej niż pierwszą, jednak jest tam dużo rażących błędów (wszelkiej maści - interpunkcyjnych, logicznych, ortograficznych). Poza tym proponowałbym już nie zmieniać głównej historii KotOR-a, ew. opisać wersję CSM.

_________________
"There is no death without life.
There's no life without death.
"


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 5 lis 2012, o 00:21 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 1 lut 2011, o 22:57
Posty: 1293
Lokalizacja: Dromund Kaas
Ostrzeżenia: 0 / 4
justynax1x napisał(a):
Przecież w KotoRze Trask zginął. Więc Fabuły zbytnio nie zmieniłam. A do Dartha Bandona (czy jakoś tak)
miałam inne plany. :b

Fabułe kardynalnie zmieniasz. Jesli Trask ginie z ręki Sitha żołnierza, to musisz wymyśleć postać, która stanie do walki z Bandonem, żeby Revan mógł bezpiecznie uciec z Endar Spire. Revan w tamtym stanie nie ma szans przeciw Mrocznemu Jedi. Nie posiada nawet połączenia z Mocą. Musisz coś zrobić z Revanem i Bandonem, bo jeśli Revan zginie na Endar Spire, rozsadza to całkowicie fabułe Star Wars Knights of the Old Republic. Już nie wspomnę o reszcie Universum, bo np. kto zgładzi Malaka?

_________________
"Ciemna Strona to gwałtowna burza emocji, która niszczy wszystko na swojej drodze. Obraca w popiół słabych i niegodnych, ale tych, którzy są dostatecznie silni może wznieść na niezmierzone wyżyny."
Darth Bane


DARTH NEX


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 5 lis 2012, o 15:26 
Uczeń
Uczeń
Dołączył(a): 10 cze 2012, o 12:12
Posty: 337
Ostrzeżenia: 0 / 4
Cytuj:
Revan w tamtym stanie nie ma szans przeciw Mrocznemu Jedi. Nie posiada nawet połączenia z Mocą.

"...i cudem wydostawszy się z tej opresji..."
Dzisiaj przeczytałem dalszą część opowiadania, od fragmentu, gdzie ginie Trask.
Mówiąc szczerze...Nie mam pojęcia czemu Carth Onasi najpierw mówi, że jest komandorem (co zresztą nie było prawdziwe), a potem, iż jest zwykłym żołnierzem republiki :?
Co do zmiany tego, jak Trask zginął, to równie dobrze można powiedzieć, że Palpatine został zabity przez...komara lub że Qui Goon padł na serce o_O...

_________________
"There is no death without life.
There's no life without death.
"


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 25 gru 2012, o 17:33 
Upadły
Upadły
Dołączył(a): 26 paź 2012, o 16:27
Posty: 7
Ostrzeżenia: 0 / 4
Taris zamknięta planeta

Poranne światło obudziło Magnusa, który usiadł na łóżku i chwycił się obolałej głowy. Oba przedramiona miał obandażowane. Jakim cudem żyję, kim jest ta kobieta i dlaczego o niej śnie – z dalszych rozmyśleni wyrwał go głos Cartha.
- Dobrze widzieć cie znowu na nogach. Chyba śniło ci się coś koszmarnego. Obawiałem się, że już się nie obudzisz – Magnus spojrzał na niego pytającym wzrokiem - Jestem Carth, jeden żołnierzy Republiki z Endar Spirę. Byliśmy razem w jednej kapsule ratunkowej, pamiętasz mnie?
- Carth, ten od komunikatora tak – zapytał zagubiony Magnus.
- Przez kilka dni byłeś nieprzytomny. Nic dziwnego, że jesteś nieco zdezorientowany. Nie przejmuj się, że jesteś nieco zdezorientowany. Jesteśmy bezpieczni… przynajmniej na razie. Jesteśmy w opuszczonym mieszkaniu na Taris. Nieźle się potłukłeś, kiedy nasza kapsuła ratunkowa się rozbiła, na szczęście nie były to poważne obrażenia zresztą tak jak twoje ręce. Bandaże będziesz mógł ściągnąć za dwa lub trzy dni – po chwili wrócił do utraconego wątku. – W zamieszaniu udało mi się wydostać nas z miejsca katastrofy i odnaleźć to opuszczone mieszkanie zanim przybyli Sithowie.
- Sithowie?
- Taris znajduje się pod kontrolom Sithów. Ich flota oczekuje na orbicie planety. Cała planeta została objęta kwarantanną. Ale bywałem już w gorszych opałach. Widziałem w twoich aktach, że znasz sporą liczbę języków obcych. To umiejętność bardzo rzadko spotykana u zwykłego rekruta, nie mniej jednak może się okazać bardzo przydatna na tej planecie. Wątpię, żeby Republice udało przebić się przez blokadę Sithów. Jeżeli zamierzamy odnaleźć Bastilę i uciec z tej planety, to możemy z tej planety, to możemy liczyć wyłącznie na własne siły.
- Bastila? To ta z Endar Spire, prawda – zapytał Magnus nieświadom jej sławy.
- Uderzenie w głowę było poważniejsze, niż przypuszczałem. Bastila jest Jedi – słysząc te słowa od razu przyszła mu do głowy kobieta za sny czyżby to ona? Coraz więcej dręczyło go pytań a to jeszcze nie koniec historii. – Była w grupie uderzeniowej, która zabiła Dartha Revana. A Revan to przecież dawny mistrz Malaka. – Kontynuował Carth – Bez Bastili Republika nie wygra tej wojny. Sithowie musieli się zorientować, że znajduje się, na Endar Spire i przygotowali zasadzkę w tym systemie. Uważam, że Bastila była w jednej kapsuł ratunkowych, które rozbiły się na Taris. Dla dobra Republiki, musimy ją odnaleźć.
- Skąd wiesz, że Bastila jeszcze nadal żyje?
- Tego nie wiem. Ale Bastila jest młoda i doskonale posługuje się Mocą. Jeżeli nam udało się przeżyć awaryjne lądowanie, to mogę się założyć, że jej także. Poza ty czy mamy inne wyjście? Jeżeli Bastila nie żyje, to nie istnieje żaden sposób na pokonanie Malaka i jego Sithów. Wolę działać, zakładając, że udało się jej przeżyć.
- Jakieś pomysły, gdzie powinniśmy rozpocząć poszukiwania Bastili?
- Kiedy leżałeś nieprzytomny, rozejrzałem się trochę po okolicy. Podobno kilka kapsuł ratunkowych rozbiło się w Podmieście. To dobre miejsce do rozpoczęcia poszukiwań. Ale Podmiasto to niebezpieczne miejsce. Przed wyruszeniem musimy się przygotować. Nie pomożemy Bastili, jeżeli damy się zabić.
- Chciałbym zadać ci pytanie.
- Powiem ci wszystko, co wiem, chociaż… nie wiem, czy w czymś ci pomogę. – Odparł Carth chętny do współpracy, ale niechcący marnować czasu na gadanie.
- Gdzie jest moje ubranie oraz moja broń – zapytał.
- W łazience – odpowiedział. Po jakimś czasie wyszedł czysty i bez sadzy na twarz oraz ubrany w czarną bluzę z elementami czerwieni, na którą miał narzuconą brązową kamizelkę.
- To, co idziemy - zapytał gotowy Magnus.
- Tak. – Odpowiedział.
Przed nimi otworzyły się niebiesko – kremowe wrota. A za drzwiami czekała na nich niespodzianka w postaci dwóch Durosów rozmawiających z patrolem składającym się z jednego człowieka i dwóch droidów zabójców.
- Dobra, obce ścierwo, wszyscy po ścianę! To jest nalot – powiedział żołnierz Sithów.
- Ostatni patrol był tu wczoraj, nic nie znaleźli! Dlaczego wy, Sithowie, ciągle nas nachodzicie – zapytał Duros ubrany w czerwony kombinezon błagalnym tonem.
Żołnierz Sithów z uśmiechem na ustach wycelował karabinem blasterowym w Durosa w czerwonym kombinezonie.
- Tak Sithowie rozprawiają się z przemądrzałymi obcymi – wypowiadając słowa zaczął strzelać do, Durosa, który nie miał szans i padł na ziemie pod ostrzałem. – Pozostali niech staną pod ścianą, zanim znów stracę panowanie! – Sith obracając głowę zauważył dwóch ludzi, bez namysłu wymierzył w nich swoją bronią.
- Hej, a to, co takiego? Ludzie ukrywając się wśród obcych – trochę czasu mieniło nim zdał sobie, kim byli owi ludzie. – To zbiegowie republiki! Do ataku – to mówiąc zaczął strzelać do Cartha i Magnusa a zanim jego dwa droidy strażnicze. Na stała brutalna wymiana strzałów. Ocalały Duros podszedł od tyłu do Sitha i zaczął go dusić. Miedzy czasie Magnus znalazł w kieszeni granat jonowy.
- Zasłońcie oczy! Szybko - wymawiając te słowa rzucił granat stronę droidów. Przez chwile nie było nic widać, ale po momencie ujawniły im się dwa leżące drozdy i Duros, który wciąż dusił Sitha. Magnus bez zastanowienia strzelił w Sitha.
- Dobry strzał - pochwalił go Duros – Biedny Ixgil. Nie powinien zwracać się w ten sposób do Sithów. Na szczęście okazałeś nam swoją pomoc, człowieku. To nie pierwszy raz, kiedy Sithowie nas prześladowali, ale być może będzie to ostatni.
- Czy nikt nie będzie szukał tego patrolu – spytał Magnus.
- Nie przejmuj się zwłokami. Przeniosę je w inne miejsce. Powinno to zmylić Sithów. Być może nie będą nas prześladować przez jakiś czas. Żegnaj – pożegnał ich Duros. Teraz prowadził go Carth przez szeroki, kształtujący się w okręg korytarz. Gdy mijali drugie drzwi po lewej stronie były trzy okna ujawniające fragmenty budynków i wschodzące słońce. Po prawej zaś stronie były ustawiane ławeczki. Trzeba było minąć jeszcze dwoje drzwi i schowek by ujrzeć wejście do Górnego Miasta. Gdy wyszli na zewnątrz ich oczom ukazały się ogromne zaokrąglonymi szczytami budowle skąpane świetle wschodzącego słońca. Można też było zobaczyć liczne patrole Sithów. Gdzie niegdzie widać było roboty protokolarne tłumaczące mieszkańcom, dlaczego kapsuła ratunkowa znajduję się przy końcu ogromnego placu, koło której krzątały się dwa małe roboty porządkowe. W powietrzu unosił się smród dymu i delikatny zapach smażonego steku z gizki. Carth zaprowadził go do windy, która miała prowadzić do dolnego miasta. Windy pilnował Sith, który odezwał się stanowczym tonem, gdy tylko się zbliżyli do windy.
- Ta winda jest niedostępna. Tylko patrole Sithów mające odpowiednie pozwolenie mogę się dostać do Dolnego Miasta. Sądząc po waszym wyglądzie na pewno nie jesteście jednym patrolem Sithów. Odejdź stąd, jeżeli nie masz odpowiednich dokumentów.
- Gdzie mogę dostać odpowiednie dokumenty – spytał się Magnus.
- Gdybyś mógł je mieć wiedziałbyś gdzie je zdobyć. Przestań marnować mój czas i odejdź stąd.
- Gdzie teraz– spytał się Magnus.
- Do kantyny – odparł.
- Jest świta wątpię by ktokolwiek tam był – powiedział Magnus nie wierząc w słowa towarzysza.
- Jak właściwie masz na imię?
- Magnus.
- Dobra Magnus. To miasto nigdy nie śpi, a o tej porze jest najwięcej pijanych Sithów – wytłumaczył mu Carth.
-, Więc prowadzi – Carth pokazał mu wejście do kantyny, którego pilnował jeden żołnierz ubrany srebrną zbroję i trzymającego, blaster. Nad drzwiami do baru wisiały liczne neony. Drzwi automatycznie otwarły się ukazując sale, której dominującą częścią był stół. Wchodząc do następnego pomieszczenia można było zobaczyć okrągłą słabą oświetlaną (jedynym oświetleniem były neony reklamujące) sale. Lekkie brzmienia muzyki nie pasowały do ciężkiego zapachu alkoholu. Żołnierze usiedli przy jednym stole. Obserwując ludzi w kantynie. Magnus spojrzał pytającym wzrokiem na Cartha.
- Tak? Co cię gryzie– zapytał się go brązowooki żołnierz.
- Opowiedz mi o sobie, Carth – poprosił nieznający towarzysza.
- Cóż, przez wiele lat byłem pilotem na statkach Republiki. Brałem udział w niejednej wojnie… Zanim to wszystko się zaczęło, walczyłem w Wojnach Mandaloriańskich. Ale nawet na wojnie nie spotkałem się z okrucieństwem, jakiego dopuszczają się Sithowie. Nawet Mandalorianie nie byli tacy bezlitośni. Moja ojczysta planeta została zaatakowana przez flotę Malaka, jako jedna z pierwszych. Sithowie bombardowaniem zmusili nas do kapitulacji, a my, wraz z siłami Republiki, nie mogliśmy ich powstrzymać - wyczuć wokół niego można było ogromne pokłady nienawiść, winny oraz samotność. Kelner podał im jedzenie i drinki.
- Mówisz tak, jakby to była twoja wina.
- Nie ponoszę za to winy. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy… Wypełniłem wszystkie rozkazy i zrobiłem to, co do mnie należało. Nie zawiodłem ich!
- Ich chodzi ci o mieszkańców twojej planety?
- Tak. Nie… to znaczy nie o to mi chodziło. Chciałem powiedzieć, że… Wybacz, chyba strasznie namieszałem prawda? No pewno nie miałeś złych zamiarów, pytając o moją przeszłość. Po prostu nie przywykłem o tym rozmawiać. Wole działać… Lepiej zajmijmy się naszym zadaniem. Jeśli będziesz miał więcej pytań, odpowiem na nie później.
- Masz karty do pazzaka – spytał się Magnus kierując swoje czarne oczy na stolik obok, w którym grał ktoś w pazzaka.
- Tak, czasem się przydają. A co – zapytał się Carth nie rozumiejąc planu.
- Widzisz tę kobietę zaraz wygra – przyglądając się brązowowłosej kobiecie.
- I co?
- Patrz i się ucz.
- Wgrałam, dawaj forsę – krzyknęła kobieta. Magnus zabrał talie, po czym wstał i podszedł do stolika obok.
-Hej Zagramy, o 200 kredytów – spytał Magnus przyjacielsko się uśmiechając
- Jasne. A poza tym witaj – nie widziałam cię tu wcześniej. Oczywiście my, oficerowie Sithów rzadko, kiedy możemy opuszczamy bazę wojskową… - wypowiadając te słowa rozłożyła karty na stół.
- Pracujesz w bazie wojskowej? Nie wyglądasz na Sitha.
- Nie jestem teraz na służbie, więc nie noszę munduru. Mam na imię Sarna – jestem młodszym oficerem w służbie Sithów.
- Miło cię poznać, Sarna. Nazywam się Magnus. – Wygrywając pierwszą rundę.
- Jestem zdziwiona, że ze mną rozmawiasz… większość mieszkańców Taris nie cierpi Sithów. To nie ułatwia pracy.
- Nie pochodzę z Taris. Nie mogę opuść tej planety z powodu kwarantanny.
- Jesteś Cudzoziemcem? Chyba powinieneś być bardziej niezadowolony, skoro utknąłeś na obcej planecie – Patrzyła na jego uśmiechające się usta ze zdziwieniem swoim piwnymi oczami.
- Pobyt na Taris nie jest taki zły…, ale miejscowi nie są zbyt interesujący – wymawiając te słowa Magnus wygrał druga rundę.
- Wiesz, to tak, jakby wszyscy mieszkańcy tej planety mieli niekończący się zły nastrój. Czy oni nie wiedzą, że trzeba korzystać z chwili?
- Wszyscy mamy lepsze i gorsze dni… liczy się, jak sobie z ty dajemy radę – przegrywając trzecią rundę.
- Dokładnie! Chodzi o nastawienie. Nie prosiłam o przydział na taką planetę, ale staram się jakoś to wykorzystać! Z taki przydziałem łatwo o depresje, ale robimy wszystko, żeby nie stracić ducha.
- Czasami trzeba się trochę wyluzować – powiedział Magnus wygrywając czwartą rundę, która była dość szybka, ponieważ trawiły mu się dwie dziesiątki. A Sarna miała trójkę, dziesiątkę, piątkę i siódemkę. Pazzaka to była prosta gra do dwudziestu punktów żeby wygrać potrzebna była większa liczba punktów. Jeśli obaj mieli po dwadzieścia był remis. Żeby wygrać grę trzeba wygrać trzy rundy. Talia składała się z kart o wartościach od jeden do dziesięciu. Były dodatkowe karty od sześciu do minus sześciu, jednej grze można było użyć tylko pięć kart z tali dodatkowej.
- To prawda. To miło spotkać kogoś, kto rozumie moją sytuacje. Dobrze o tym porozmawiać – w bazie wojskowej czuje się bardzo samotnie, –westchnęła – Muszę już iść, mam służbie w bazie wojskowej. Ale ja i kilku innych młodszych oficerów będzie się dziś bawić na przyjęciu. Chciałabym cię zobaczyć. Może przyszedłbyś na imprezę? Pokaże ci na mapie, jak tam trafić.
- Brzmi nieźle. Na pewno przyjdę.
- Nie spóźnij się. Zaczynamy zaraz po zakończeniu służby. Większość z nas nawet nie wróci do bazy, żeby zostawić mundury. Będę na ciebie czekać – po wypowiedzeniu tych słów położyła na stole dwieście kredytów i odeszła. Magnus też opuścił stolik i podszedł do Cartha szczerząc się.
- Skąd wiedziałeś? – Spytał zdumiony.
- Domyśliłem się tyle powinno ci wystarczyć. Teraz wystarczy tylko się przygotować na przyjęcie i kupić amunicje może jakąś lepszą broń. Po zjedzeniu posiłku wyszli z kantyny. W głowie Magnusa wciąż dźwięczały słowa, które kiedyś usłyszał:

-[…] zabijaj tylko w ostateczność, broniąc niewinnych nie siebie – głos był głęboki i delikatny, ale zarazem stanowczy - pamiętaj każdy nawet najgorszy potwór zasługuje na drugą szanse. Magnus próbował się przypomnieć, kogo on był, ale nie mógł. Wiedział tylko, że ta osoba była dla niego ważna.

****

Wrócili późno z nawą amunicją do blasterów i z wiadomościami o wojnach gangów. Magnus ciągle rozmyślał o żołnierzu, którego zamordował, zastanawiał się czy miał rodzinę dzieci, może odebrał komuś ojca, syna, brata, męża.
- Gotowy na tę swoją imprezę, chyba nie zapomniałeś – Carth spojrzał na niego krytycznym wzrokiem.
- Nie zapomniałem. – Magnus pośpiesznie wyjął cyfronotes z kieszeni zerkając na mapę.
- To w północnym bloku mieszkalny czwarte drzwi na prawo – poszli a drogę oświetlały im lampy przydrożne gdyż już zapadł zmrok. W północny bloku mieszkalny nie widać było obcych, ale za to bogactwo i przesyt. Gdy do szli do wyznaczonego mieszkanie. Zobaczyli otwarte drzwi. Za nimi zobaczyli lekko podbitą i uśmiechniętą Sarnę.
- Hej, udało ci się – przywitała go. – Już zaczynałam się martwić czy w ogóle się pokażesz! Przyjęcie trwa w najlepsze – dalej wchodź kolego ty też.
- Spróbuj tarizjańskiego piwa – Sarna podała mu napitek – jest fantastyczne! Już dawno temu powinniśmy podbić tę planetę!
- Uważaj na to piwo jest mocne – ostrzegł go Carth.
Impreza trwała jeszcze z trzy godziny nim wszyscy Sithowie stracili przytomność.
- Szybko szukaj zbroi – poganiał go Carth.
Magnus się zachwiał był pewien, że wypił jeden może dwa kieliszki. Nim zdążył złapać równowagę Carth rzucił w niego torbę.
- Okej zmywamy się – wyszli do pustego holu i ruszyli w stronę windy. Gdy wrócili do mieszkania położyli torby i poszli wziąć zimny prysznic.

Oto i nowy rodział mam nadzieje że lepszy. i Sorry za inną śmierć Traska.
Mam pytanie czy Magnus nie może znaleźć miecz Bastylii w kapsule ratunkowej. Wiem że to zmiana, ale chyba nie wielka w porównaniu do śmierć Traska.


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 7 maja 2013, o 19:30 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 5 maja 2013, o 17:04
Posty: 706
Lokalizacja: Zigoola
Ostrzeżenia: 0 / 4
TO BYŁO FANTASTYCZNE. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEJ CZĘŚCI.

_________________
Obrazek
WHO IS THE WINNER...?


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Kotor star wars
PostNapisane: 7 maja 2013, o 20:06 
Uczeń
Uczeń
Dołączył(a): 10 cze 2012, o 12:12
Posty: 337
Ostrzeżenia: 0 / 4
Malak, prosiłbym Ciebie żebyś, zanim napiszesz, patrzył na datę ostatniego posta. Za archeologię są wstawiane warny. Przekazuję Ci to, ponieważ nie jest to twój pierwszy odkopany temat.

Pozdrawiam.

_________________
"There is no death without life.
There's no life without death.
"


Zobacz profil  Offline
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  

Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 18 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Panel

Góra Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Szukaj:
Skocz do:  
cron

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
www.KotOR2.PL