[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 2184: Array to string conversion
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4529: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4531: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4532: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4533: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3706)
KotOR2.pl - Forum • Zobacz wątek - Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.

Zaloguj | Zarejestruj




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 5 sty 2014, o 18:15 
Wyższy Adept
Wyższy Adept
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 lis 2009, o 00:18
Posty: 877
Lokalizacja: Częstochowa
Ostrzeżenia: 0 / 4
Wyjaśnienie autora: Miałem coś takiego jakby opowiadanie o Kotorze III skrobnąć już dawno, ale kiedy mi zostały do napisania chyba 4 albo 3 ostatnie rozdziały, musiałem sformatować komputer bo nie chciał się normalnie uruchomić. Zapomniałem przedtem zrobić zapasowej kopii i opowiadanie przepadło. Od tego czasu jednak przemyślałem parę spraw. Po pierwsze doszedłem do wniosku, że to co napisałem to był jakiś jednak gniot, chociaż pewnie fabuła by się wielu z was spodobała, ale ja sam uznałem, że w niektórych momentach była ona przekombinowana jak np. fragment o powrocie Malaka, Siona i Nihilusa. Po drugie, kolejny wniosek jaki mi się nasuwa to taki, że po co pisać coś na kompie i móc to stracić jak się znów zapomni kopii zrobić, skoro można pisać bezpośrednio na forum, z tym, że trzeba pisać przemyślanie, żeby się samemu z fabułą nie zamotać. Jak się pisze na kompie to można coś przeczytać i jak się ma pomysł, żeby trochę zmienić wcześniejszą fabułę to można, a na forum nie za bardzo bo czytelnik jest już przyzwyczajony do utartej już fabuły i wtedy nie wypada jej zmieniać. Po trzecie, to za niedługo miał wyjść TOR, a potem Revan, pomyślałem więc, że warto by zapoznać się trochę z fabułą zarówno MMO jak i książki i dopiero później coś skrobnąć. Jednak zanim zacznę pisanie muszę jeszcze wyjaśnić pochodzenie tytułu mojego opowiadania. Więc długo się nad tym zastanawiałem i chciałem najpierw nazwać to opowiadanie po prostu "Kotor III" czy coś w tym rodzaju, al pomyślałem sobie, że po pierwsze to mało oryginalne, a po drugie taki tytuł na tym forum już był. Chciałem też dać tytuł "Moja kontynuacja Revana" ale uznałem, że to także by nie było zbyt oryginalne i godziłoby to w swoją drogą świetne opowiadanie tolkara, jednak nadal nic oryginalnego nie mogłem wymyślić aż do teraz. "Nowy Zakon Jedi Meery Surik" to alternatywna historia, w której nie dochodzi do... no po resztą sami zobaczycie. A ta nazwa to nazwa nadana dla rozróżnienia od Nowego Zakonu Jedi Luke'a Skywolkera. Być może jestem pierwszą osobą w historii, która użyła terminu Nowy Zakon Jedi Meetry Surik. Niestety na Ossusie czy innej Wookiepedii mnie nie będzie, gdyż forum jest anonimowe, a opowiadanie to będzie z pewnością niekanoniczne, ale sami zobaczycie dlaczego. A więc zaczynamy.

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...

Gwiezdne Wojny
Nowy Zakon Jedi Meetry Surik

Niedługo po zakończeniu się
Wojny Domowej Jedi i upadku
Dartha Malaka Rycerz Jedi
imieniem Revan i Mandalorianin
Canderous Ordo wyruszyli na
poszukiwanie Maski Mandalora.
Po tym jak ją znaleźli Canderous
został nowym Mandalorem a
Revan samotnie udał się w
Nieznane Regiony w poszukiwaniu
ukrytego w mrokach Imperium
Prawdziwych Sithów. Niestety
został pojmany przez Lorda
Sithów imieniem Scourge
i przewieziony do twierdzy
Darth Nyrris gdzie był przez trzy
lata więziony i przesłuchiwany.

Tymczasem w przestrzeni
Republiki na nowo powstali
Sithowie, którzy pod wodzą
trojga Lordów Sithów o imionach
Darth Traya, Darth Sion i
Darth Nihilus polowali na Jedi
i wycinali ich co do jednego.
Gdyby nie determinacja jednej
Wygnanej z Zakonu Jedi imieniem
Meetra, która wyszkoliła uczniów
i pokonała Sithów, Zakon Jedi
przestał by istnieć. Szczęśliwie
jednak jej uczniowie stali się
podwaliną pod budowę Nowego
Zakonu Jedi, który musiał się
już od początku zmagać z nowymi
problemami. Tymczasem Meetra
samotnie udała się na poszukiwanie
zaginionego gdzieś w Nieznanych
Regionach Revana. Nie wiadomo
jednak czy jej się udało tego
dokonać gdyż i po niej ślad zaginął.

Obecnie okaleczona i osłabiona
Republika Galaktyczna stoi w
obliczu wybuchu kolejnej wojny,
która może ją zniszczyć. Jeżeli
misja Revana i Meetry się nie
powiedzie będzie zagrożone
wszelkie życie a także Moc ze
strony potężnego Imperatora
Sithów imieniem Darth Vitiate
oraz jego Mrocznej Rady w skład,
której wchodzi dwunastu Lordów.

Prolog

Bastila obudziła się. Miała bardzo dziwny sen, a być może nawet wizje, gdyż było to bardziej realistyczne niż zwyczajny sen. Była cała zlana potem i roztrzęsiona. Pobiegła do łazienki by podejść do lustra. A więc to tylko sen, tylko wizja, to nie była prawda. Zobaczyła na całe szczęście swoje młode, nie stare odbicie. Dalej miała brązowe, nie siwe włosy. Wtedy z pokoju dobiegł ją krzyk dziecka. Więc Vaner jest nadal dzieckiem, a nie dorosłym mężczyzną starającym się o urząd Najwyższego Kanclerza. Podeszła do łóżeczka małego Vanera i zaczęła go uspokajać.
- Mama jest przy Tobie - mówiła Bastila - a tata z pewnością wróci. Tata wykonuje misję dla Zakonu Jedi i nie mógł nas ze sobą zabrać, ale na pewno już wraca do domu. - gdy to jeszcze mówiła mały Vaner zaczął ponownie usypiać. Gdy usnął odłożyła go ponownie do łóżka, po czym udała się na balkon by pooddychać świeżym powietrzem. Gdy tak stała i wpatrywała się w noc otaczającą Coruscant zaczęła sobie przypominać szczegóły ze swojego snu i zastanawiać się nad ich znaczeniem. Przypomniała sobie siebie starą, siwą i rozmawiającą ze swoimi wnuczkami, a potem z jej dorosłym synem. Rozmawiali o Revanie i o jego wyprawie w nieznane regiony. Co to może znaczyć ? Wtedy poczuła jakby delikatne wibracje Mocy, jakby pochodziły z bardzo daleka, z obrzeży Galaktyki. Czyżby od Revana pochodziły te wibracje ? Wtedy sobie przypomniała, że w tej wizji też mówiła Vanerowi o tym, ze nieraz wydaje jej się jakoby Revan miał ją sięgać myślami. Wszak między nimi była niegdyś dosyć silna więź Mocy, a było to wtedy gdy szukali Gwieznej Kuźni. Z pewnością i teraz wyczułaby jakieś zakłócenia Mocy, gdyby jej mąż zginął. Wiedziałaby o tym. Zatem Revan dalej żyje, ale coś jest nie tak. Tak jakby... tak taj jak wtedy gdy znajdywał się między życiem a śmiercią, wtedy gdy ona podtrzymywała jego słabą iskrę życia, kiedy miał być postawiony przed Radą i kiedy to wytworzyła się ta ich więź. To było kilka lat temu, ale ona dobrze to pamiętała, to tego dnia zdjęła z niego maskę, by kilka lat później przekazać ją Meetrze Surik, wyruszającej na poszukiwania Revana. Coś musiało się wydarzyć tam, w nieznanych regionach. Coś złego ale dobrego zarazem. Coś złego dla Revana ale dobrego dla wszystkich istnień w Galaktyce. I to co zrobił Revan albo zrobili to razem z Meetrą musi mieć jakiś związek z tym snem, z tą wizją. Tylko pytanie brzmi, co to wszystko tak na prawdę znaczy ? Bastila postanowiła się nad tym zastanowić rano, gdyż na balkonie zrobiło jej się już zimno i postanowiła wrócić do łóżka, a zaczynało już świtać. Postanowiła jednak, że pośpi jeszcze z parę godzin, po to by jej umysł się bardziej rozbudził i by mogła lepiej myśleć o tym co zobaczyła we śnie i co poczuła na balkonie.

Rozdział I

Mical był wysokim, przystojnym mężczyzną z jasnymi lśniącymi włosami. Z zawodu był historykiem i właśnie prowadził swoją jak zawsze zwykłą lekcje z historii galaktycznej w jednej ze szkół dla niewrażliwych na Moc znajdującej się na Coruscant. Jednocześnie wykonywał też zadanie dla nowo odbudowanego Zakonu Jedi, które polegało na tym, by nauczając dzieci w swojej szkole przy okazji wypatrywał młodych adeptów Mocy, by zabrać ich na dalsze nauki do jednej z enklaw bądź akademii Jedi. Niestety szczęście mu nie dopisywało, gdyż na razie nie spotkał w tej szkole żadnego dziecka, w którym Moc byłaby silna. Była to jego ostatnia lekcja dzisiaj, a po niej miał się udać do Świątyni Jedi na naradę.
- ... i tak Gwiezdna Kuźnia uległa zniszczeniu a Wojna Domowa Jedi się zakończyła. Jutro opowiem wam o genezie Czystki Jedi czyli o Wojnie Domowej Sithów. Na dzisiaj to koniec, możecie iść do domu - gdy mówił to do swojej klasy nagle przeszył go jakiś dziwny ból przez, który zgiął się w pół - Auu! - syknął z bólu.
- Nic panu nie jest ? - zapytała się jedna z uczennic podchodząc do niego.
- Nie Vera, nie, to nic poważnego, po prostu nagle rozbolał mnie krzyż. Idź już, poradzę sobie.
- Jak pan sobie życzy - rzekła Vera po czym odwróciła się i wyszła na korytarz. Mical został sam w klasie. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie był to zwykły ból pleców lecz ból związany z Mocą. Taki bardzo szybki, a zarazem silny i przenikliwy aż do płuc. Ból jeszcze przez chwilę promieniował na cały tors, po czym zaczął ustępować, a Mical zaczął znowu po woli spokojnie oddychać. Wtedy nagle odezwał się komunikator Micala.
- Mical jesteś ? Odbiór - był to głos Attona. Atton i Mira przebywali właśnie na misji zwanej "Wielkimi Łowami", mającymi na celu wybicie zagrożenia w postacie Terentateków, czyli bestii Mocy, które zwiększały swoją liczebność gdy Ciemna Strona Mocy bywała bliska zwycięstwa nad Jasną Stroną. A ostatnie konflikty czyli wojna z Malakiem a następnie walka z Triumwiratem Sithów były z pewnością takimi wydarzeniami, dzięki którym te bestie mogły powrócić i rozprzestrzenić się na inne światy. Okazało się, że jedna z tych bestii zalęgła się gdzieś w lasach i na bagnach na Nal Hutta, planecie Huttów, słynących z powiązań z różnymi przestępcami i organizacjami przestępczymi wielkimi, przypominającymi ślimaki bez skorup osobnikami, którzy mimo swoich problemów z poruszaniem się, mieli tą zaletę, że byli odporni na sztuczki umysłowe Jedi. Księżyc ich planety Nar Shaddaa był dobrze znany Attonowi i Mirze, więc oni jako jedyni Jedi byli idealni do wykonania tego zadania. Oboje bowiem w przeszłości mieli dużą styczność z Huttami i wiedzieli jak z nimi postępować. Jednak w tym momencie musiało się wydarzyć coś, co kazało Attonowi skomunikować się z Micalem.
- Słucham Cię Atton, stało się coś ?
- Spokojnie, odnaleźliśmy i zabiliśmy tego Terentateka, ale gdy już szliśmy w stronę naszego statku nagle ja i Mira poczuliśmy jednocześnie szybki i przenikliwy ból w okolicach krzyża.
- Co takiego ? - spytał się Mical
- Mira zemdlała, ale udało mi się ją zanieść bezpiecznie do statku.
- Atton...
- Tak słucham ?
- Musimy się spotkać i to szybko. Za dwie godziny na Dantooine, tam jest spokój tu jest za dużo zakłóceń. Powiadomcie Visas, ja się skontaktuję z Bao-Durem i Brianną.
- No dobra, ale stało się coś ? - spytał się Atton.
- Myślę, że stało się coś strasznego, ale to nie jest rozmowa na komunikator. Za dwie godziny na Dantooine. Bez odbioru. - Mical rozłączył się i szybko wyszedł z klasy by udać się na prom, powiadamiając po drodze przez komunikator Briannę i Bao-Dura o tym by także udali się na Dantoine. Tymczasem Bastila przespała jeszcze parę dobrych godzin, a gdy się obudziła była już pora obiadowa. Wstała i zaczęła się ogarniać, po czym zaczęła przygotowywać jedzenie dla niej i dla jej synka. Vaner już wstał i wyglądało na to, że już spory czas bawi się na podłodze zdalnie sterowanym modelem statku kosmicznego niezwykle przypominającego Mrocznego Jastrzębia. Zdaje się, że jakiś producent zabawek postanowił włączyć do produkcji miniaturkę tego legendarnego już frachtowca, o którym także słuch zaginął. Vaner sterował nim latając z łóżka na stół, ze stołu na podłogę, z podłogi na parapet koło okna, a z parapetu z powrotem na łóżko i tak w kółko. Wyglądało to tak jakby podróżował nim po różnych planetach. I to, że czterolatek tak świetnie posługuje się taką zabawką, z którą inne dzieci w jego wieku miałyby problemy nie było dla Bastili niczym dziwnym, gdyż wiedziała, że jej mały jest wrażliwy na Moc, co pomaga mu w pilotażu takiej zabawki. Nie mogła go jednak posłać do żadnej akademii dla Jedi, gdyż z tego co jej było wiadomo to reszta Jedi albo poginęła, albo zgasiła swoje miecze i żyje w ukryciu. Zakon Jedi nie istniał. Mogłaby spróbować co prawda go odbudować ale przecież była samotną matką, a poza tym zupełnie nie wiedziała gdzie obecnie się podziewają Jolee i Juhani i czy w ogóle jeszcze żyją. Revan i Meetra czyli dwie wrażliwe na Moc osoby, jakie jeszcze znała znajdywały się obecnie w nieznanych regionach, a Dustil, syn Cartha, no cóż co prawda Revanowi i Carthowi udało się namówić Dustila by powrócił na Jasną Stronę, ale od tej pory Carth nie miał z nim żadnego kontaktu i nie wiadomo było gdzie może się podziewać. Bastila znała jeszcze kilku Jedi Rycerzy bądź też Mstrzów czy też Sithow, których Revan nawrócił na Jasną Stronę ale prawdopodobnie zostali albo zabici w czasie Czystki Jedi albo się rozproszyli. W trakcie przygotowywania obiadu dla siebie i Vanera zaczęła ponownie rozmyślać nad jej wizją, która ukazała jej się we śnie. Nie było już Rady Jedi, do której mogłaby się zgłosić po pomoc, więc musiała sama odgadnąć znaczenie tej wizji. Po dłuższym zastanawianiu się przypomniała sobie co jej kiedyś mówił na temat wizji Mistrz Vandar. Wizje pokazują przyszłość, ale tylko taką, która może się wydarzyć, jeżeli sprawy będą toczyły się dalej tak jak toczą się dotychczas, co nie oznacza, że nie można tego jakoś zmienić. Wtedy i przyszłość ukazana nam w wizji, może się zmienić. Wizja Mocy, a zwłaszcza wizja przyszłości ma być dla kogoś drogowskazem co zrobić dalej lub lepiej czego nie robić. Ta wizja mówiła wyraźnie, że jeżeli niczego nie zrobi, że jeżeli sama nie zacznie szukać Revana i Meetry to że już nigdy ich nie zobaczy. Z drugiej jednak strony wizja ta pokazuje to, że Revanowi musiało się udać powstrzymać czekające tam zło, ale być może zapłacił za to jakąś ogromną cenę bo nie może wrócić. Na pewno nie umarł, bo to by poczuła zamiast czuć tylko słabe dobiegające z krańca galaktyki wibracje Mocy. Gdyby umarł, to pewnie poczułaby coś bardziej silnego i gwałtownego. To co ją spotkało było trudne do zrozumienia, a jeszcze trudniejsze było podjęcie decyzji, co dalej w tej sprawie zrobić. Z jednej strony chciałaby wyruszyć na poszukiwania ukochanego, ale z drugiej musiała się opiekować Vanerem. Najlepszym wyjściem byłoby poprosić kogoś o to, tak jak poprosiła o to Meetrę jakiś czas temu.Problem polegał na tym, że ta misja była przeznaczona z całą pewnością dla użytkownika Mocy, a jedyną znaną jej osobą pozostającą przy życiu, i która wiedziała gdzie ją może znaleźć była ona sama.

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 5 sty 2014, o 22:14 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 5 maja 2013, o 17:04
Posty: 706
Lokalizacja: Zigoola
Ostrzeżenia: 0 / 4
Po pierwsze rozdział ciut krótki... ale domyślam się, że to tylko wstęp więc to raczej normalne. Powiem, że ni to mnie zachwyciło, ni odepchnęło. Było po prostu takie sobie. W paru miejscach brakowało przecinków i takie tam.
Jak dla mnie, ten fragment opowiadania można oceniać gdzieś tak między 5 a 6, no ale to tylko początek, więc zobaczymy co z tego wyjdzie. :wink:

Pozdrawiam.

_________________
Obrazek
WHO IS THE WINNER...?


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 5 sty 2014, o 23:03 
Uczeń
Uczeń
Dołączył(a): 10 cze 2012, o 12:12
Posty: 337
Ostrzeżenia: 0 / 4
Brak przecinków, powtórzenia... Ale ogólnie nie jest źle. Mocno bazujesz na TOR'ze i prawdę mówiąc tytuł zasugerował mi, że Meetra przeżyje.
Nie wiem, co dokładnie zmieniłeś/usunąłeś przy powrocie Malaka, Siona i Nihilusa, ale: Malak ostatecznie nawrócił się na Jasną Stronę, Sion prawdopodobnie nie chciałby wracać z powrotem do życia, a Nihilus byłby raczej nie do powstrzymania (gdyż Surrik zginęła z ręki Scourge'a, a tylko ona była odporna na jego Moce).

Kontynuuj, czekam :)

_________________
"There is no death without life.
There's no life without death.
"


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 6 sty 2014, o 00:27 
Wyższy Adept
Wyższy Adept
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 lis 2009, o 00:18
Posty: 877
Lokalizacja: Częstochowa
Ostrzeżenia: 0 / 4
Chodziło o opowiadanie, które przepadło. I ten pomysł z Malakiem, Sionem i Nihilusem jest na chwilę obecną nieaktualny, chociaż nie twierdzę, że w czasie fabuły coś podobnego mi do głowy nie przyjdzie. Jak wiecie Meetra została zabita, ale to ona podłożyła podwaliny pod Nowy Zakon Jedi. Al co do niej to mam jeszcze plany.

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 10 sty 2014, o 03:28 
Admin
Admin
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 6 kwi 2008, o 11:48
Posty: 1484
Ostrzeżenia: 0 / 4
Moje zdanie jest podobne do SithLorda. Interpunkcja kuleje - z reguły jednak w niczym to nie przeszkadza, co najwyżej zwraca uwagę, gdy ktoś jest na to wyczulony. Niektóre błędy są większe i bardziej uderzają, jednak w lekturze fanowskiego opowiadania nie przeszkadza mi to zbytnio, mimo bycia nieco przewrażliwionym i stawiającym na przesadną i przegiętą dokładność (która nie zawsze przekłada się na poprawność własnych wypowiedzi i dzieł ;)).

Oczywiście mogę wskazać te wszystkie błędy, tak jak te, których czepiam się później. Mogę też w miarę możliwości wyjaśnić nawet, na czym polegają i jak je sobie "zakodować w głowie", ale jednak nie wiem, czy zwyczajnie masz ochotę się w to bawić. Niektórzy lubią pisać dla samego pisania i takie rzeczy są dla nich nieznaczącymi pierdółkami - zupełnie to rozumiem, liczy się przyjemność. :)

Styl jest całkiem w porządku, w przeciwieństwie do drobiazgowych błędów rażą powtórzenia (nie mówię o tych wyraźnie zastosowanych świadomie) i fragmenty, w których mamy zwykłe literówki, czy "niedociśnięty alt", albo i jakieś przekręcone wyrazy. Wiele z tych rzeczy zdarza się naprawdę nagminnie i przyciąga za wiele uwagi. Czasami jakieś niefortunne zdanie kumuluje w sobie wiele spośród tych baboli i wywołuje nieprzyjemny, krzywy uśmiech. Za przykład posłuży: " Tak jakby... tak taj jak wtedy gdy znajdywał się między życiem a śmiercią, wtedy gdy ona podtrzymywała jego słabą iskrę życia, kiedy miał być postawiony przed Radą i kiedy to wytworzyła się ta ich więź ".

Przestrzegę od razu przed jednym, zważywszy na tytuł i później używane sformułowania (które na szczęście nie pojawiły się w samym opowiadaniu): Nowy Zakon Jedi to nazwa oficjalnie przyporządkowana tylko i wyłącznie tworowi Luke'a Skywalkera i kanonicznie tam takie sformułowanie pojawiło się po raz pierwszy. Za wszelką cenę unikałbym używania tego sformułowania w Twoim opowiadaniu, bo wyjdzie masło maślane z punktu widzenia "In Character". Jako tytuł jest zupełnie w porządku i ma jakiś wydźwięk, wręcz sugeruje, że tak naprawdę budowanie Zakonu od nowa miało miejsce już wcześniej, ale Wygnana nie nazwała tego tak dumnie i tak się nie odcięła... i tak dalej, ma nawet różne ciekawe interpretacje. ;) Jako tytuł samego tekstu naprawdę mi się to spodobało.

Dialogi są naprawdę w porządku, choć w nich interpunkcja razi nieco bardziej. Znaki interpunkcyjne, mi przynajmniej, pozwalają w głowie zarysować sobie jakąś dynamikę, pauzy, nawet ton, a gdy to jest zaniedbane, klimat cholernie kuleje.

Jako wstęp to coś naprawdę udanego. Fakt, nie pokazuje zbyt wielu Twoich konkretnych, sprecyzowanych pomysłów, ale całkiem przystępnie zarysowujesz postacie, ich myśli, oddajesz aktualną wówczas sytuację, określasz pewne schematy myślenia Bastili, całkiem dostosowane do postaci i zgrabnie opisane. Nie ma w tym tekście pośpiechu, parcia na akcję bez jej spójnego poprowadzenia i to chyba szczególnie mi się spodobało.

Może tylko jedno zwróciło tu moją uwagę, ale to straszliwa pierdoła. Bastila wyrażała się bardzo ładnie, przynajmniej w moim odczuciu - dlatego zbędne zaimki "ta ich więź" w opisie mającym przedstawić, bądź co bądź, jej myśli, nieco mi nie pasują.

Jak tekstom Yokiego dałbym zbiorczo 7/10, Tolkara 8/10, tak tutaj - coś koło 6/10. Mniej baboli, trochę więcej pokazu Twoich pomysłów i możesz przebić konkurencję.

PS: Lepiej pisz w Wordzie, a potem to najwyżej na forum przeklejaj. Pisanie w oknie przeglądarki potrafi się kończyć strasznie tragicznymi wpadkami, mimo największej ostrożności, wiem to po sobie. :mrgreen:

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 13 sty 2014, o 16:58 
Wyższy Adept
Wyższy Adept
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 lis 2009, o 00:18
Posty: 877
Lokalizacja: Częstochowa
Ostrzeżenia: 0 / 4
Rozdział II

Na Dantooine była bardzo ładna pogoda z bezchmurnym niebem. Właśnie niedaleko Khoondy lądował wahadłowiec, na którego pokładzie znajdował się Mical. Jedi wyszedł z pokładu owego wahadłowca i skierował swoje kroki w kierunku budynku rządowego Dantooine - Khondy. Po drodze podszedł do niego droid protokolarny po czym rzekł:
- Witaj ponownie na Dantooine Mistrzu Mical. Czy mogę w czymś służyć ?
- Dziękuję, nie potrzebuję niczego. - odpowiedział Mical.
- W takim razie życzę miłego pobytu na Dantooine Mistrzu Jedi.
- Dziękuję - rzekł Mical i po tej krótkiej wymianie zdań udał się do Khoondy, gdzie przed spotkaniem ze swoimi towarzyszami chciał zamienić jeszcze parę słów z zarządczynią Tereną Adare. Gdy wszedł do środka przywitał ją mówiąc:
- Witam panią.
- Witaj Mistrzu Mical - odpowiedziała kobieta - Co Mistrza tutaj sprowadza - spytała.
- Przybywam tu na spotkanie z innymi Jedi. To jest ważna sprawa, ale nie chcę pani zaprzątać głowy sprawami Jedi. Chciałem natomiast panią spytać czy nie ma pani żadnych problemów z Kantorem, Czerką albo Mandalorianami ?
- Nie, na razie panuje tu spokój, ale dziękuję za troskę Mistrzu. Występują oczywiście jak zwykle lokalne zatargi między osadnikami ale to jest normalne, że zawsze mieszkańcy farm będą się między sobą spierać. - gdy kończyła to mówić wszedł właśnie do pomieszczenia, w którym znajdywali się Mical i Terena szef Milicji Khoondy, który powiedział w stronę Micala:
- Dobrze, że jesteś Jedi. Właśnie spotkałem przed wejściem bardzo przestraszonego Twi'leka, który ostatnio często kręci się po tutejszej jaskini. Z tego co słyszałem od mieszkańców to jakiś poszukiwacz skarbów.
- Co z nim ? - spytał się Mical
- Twierdzi, że widział jak z kryształowej jaskini wyszedł wielki Terentatek i udał się na polanę kierując się w stronę starożytnego gaju. Wydaje mi się, że to praca dla Ciebie Jedi.
- Mówi pan Terentatek tak ? Dobrze zajmę się nim jak najszybciej. A teraz państwo wybaczą. Będę już szedł.
- Niech Mistrz się pospieszy - rzekła zarządczyni -nie chcemy przecież by ta bestia zrobiła komuś krzywdę. - po tych słowach Mical wyszedł i najpierw jeszcze udał się do Enklawy Jedi zobaczyć czy ktoś już przybył, gdyż wiadomo, że każda pomoc się przyda przy walce z taką bestią. Gdy wszedł do sali obrad ujrzał tam tylko Zabraka imieniem Bao-Dur i Echani, która nazywała się Brianna.
- Tylko wy jesteście ? - spytał Mical
- Tak Mical - odrzekł Bao-Dur - co się stało ?
- Nie teraz - odpowiedział Mical - chodź ze mną mamy jednego Terentateka do zabicia.
- Idę z wami - rzekła Brianna.
- Nie. - powiedział Mical - Ty zostań i czekaj na pozostałych. Gdyby przyszli wtedy nas odnajdźcie, powinniśmy być gdzieś w okolicach gaju, ale przecież Moc was poprowadzi. Możemy mieć jeszcze towarzystwo ogarów kath, więc dodatkowe miecze nam się przydadzą. Chodźmy. - po tych słowach wyszli i zaczęli biec w stronę gaju. Kiedy już byli blisko Bao-Dur nagle przyhamował i pociągnął za szatę Micala by go także zatrzymać.
- Stój Mical - rzekł Bao-Dur - widzisz go ? Patrz jaki wielki, nie możemy tak po prostu podejść i go zaatakować. Musimy mieć jakiś plan.
- Więc co proponujesz ? - zapytał Mical.
- Pamiętaj, te bestie są wrażliwe na Moc. Będzie ciężko użyć nam na niej by zdominować jej wolę, a jej pancerz jest także odporny na miecz świetlny. Dobrym pomysłem by było gdyby jeden z nas się do niej zakradł i próbował zadać jej cios mieczem w czułe miejsce a drugi z nas próbowałby jakoś wpływać na bestię Mocą z daleka. Co sądzisz ?
- Myślę, że to nie jest najlepszy pomysł. Przyjrzyj się lepiej. Tam są też ogary kath, które go atakują. Pomysł by był dobry gdyby ich tam nie było, w przeciwnym razie ogary by nam tylko przeszkadzały i rozpraszały nas. Proponuję poczekać aż Terentatek pozabija je, a wtedy ruszymy do ataku. Wtedy będzie też łatwiej bo bestia będzie już okaleczona przez ogary.
- Punkt dla Ciebie - odrzekł Bao-Dur. Gdy tak czekali i z daleka patrzeli na rozwój wydarzeń po jakiejś minucie lub dwóch przybiegli do nich pozostali. Wtedy Atton do nich rzekł:
- Na co czekacie ?
- Czekamy aż ogary osłabią trochę tego Tarantateka, a on je prędzej czy później pozabija i zaatakujemy go jak będzie już osłabiony. - odpowiedział mu Mical.
- Dobry żart - odrzekł Atton po czym włączył swój miecz świetlny i ruszył do ataku na bestię. Za nim ku zdziwieniu Bao-Dura i Micala pobiegły Mira i Visas, natomiast Brianna podeszła do nich i powiedziała, że Atton ma racje i że w szóstkę dadzą radę i bestii i ogarom. Chwile później było słychać kilka mieczy świetlnych świszczących w powietrzu oraz jęk zarzynanych ogarów kath. Z bestią było trochę gorzej, lecz na szczęście nikogo ona nie zaatakowała do puki walczyła z jednym z ogarów. Gdy jednak skończyła troje z nich zaatakowało bestię a reszta postanowiła wesprzeć ich Mocą. Po około pięciu minutach ostrze Bao-Dura przebiło miękkie podbrzusze Tarantateka aż po sam energetyczny przegub Zabraka, przy czym na dodatek prąd wydobywający się z przegubu poraził ciało bestii od środka. Chwilę później bestia skonała doznając bolesnych spazmów i konwulsji.
- Pierwszy raz widziałem takiego wielkiego - rzekł Atton - był większy niż niektóre Bestie Burzowe na Malachorze.
- Myślałem, że powiesz dobry plan - rzekł Bao-Dur - nie dobry żart.
- Cały Atton. Dobra chodźmy do Enklawy, trzeba pogadać. - powiedział Mical, po czym cała szóstka ruszyła w stronę odbudowanej nie tak dawno Enklawy Jedi. Po drodze natrafili na Twi'leka, który ich zatrzymał i rzekł:
- Dziękuję wam Jedi. Nazywam się Semmi Sullis. Dzięki wam mogę dalej prowadzić moje poszukiwania i badania.
- Badania ? - Odezwał się Mical - Słyszałem, że tylko jesteś poszukiwaczem skarbów.
- Bo jestem. - odrzekł Twi'lek.
- A czego konkretnie szukasz ? - spytał się Bao-Dur.
- W tej jaskini, można znaleźć dużo kryształów do mieczy świetlnych. Ogólnie rzecz biorąc szukam różnorakich artefaktów, bez znaczenia czy są one po Jedi, Sithach, Mandalorianach czy po innych grupach lub rasach. Jeżeli jest to jakiś zwykły przedmiot użytkowy, ale ze względu na swój wiek, rzadkość czy historię jest dosyć cenny. Nie raz jednak, zdarzają się dziwne artefakty, co do, których nie jestem pewny ich zastosowania. W tej jaskini znalazłem kilka kryształów. Niektóre są bardzo rzadkie. Ludzie je kupują nawet jeśli nie są Jedi.
- Po co im zatem te kryształy ? - zapytała się Visas.
- Kryształy są uznawane jako bardzo cenny artefakt po Jedi. Podobnie jak miecze świetlne czy szaty. Obecnie Jedi jest w galaktyce bardzo niewielu, a niektórzy nawet mówią, że Zakon Jedi już nie istnieje. Sithow też już nie ma, więc artefakty po nich także są w cenie. Niektórzy chcą mieć po Jedi lub po Sithach jakąś pamiątkę, inni stosują je jako ozdoby ja choćby te kryształy, a jeszcze inni przedstawiają je jako swoje trofea po pokonaniu któregoś z nich, wymyślając przy tym jakieś niesamowite historie.
- Zgaduję, - rzekła Mira - że niektórzy przedstawiają je jako pamiątki rodzinne.
- Są też i tacy. - odpowiedział Semmi - Ja osobiście woje je badać, a już zwłaszcza te, które są rzadkie. Słyszałem opowieści jakoby kryształ i jego właściciel, najczęściej użytkownik Mocy uzależniali się od siebie. Podobno używanie takiego kryształu w swoim mieczu świetlnym, zwiększa jego siłę oraz wspiera walczącego w starciu z przeciwnikiem.
- Coś podobnego mówiła Kreia, kiedy ja, ona i Meetra udaliśmy się do jaskimi w poszukiwaniu Mistrza Vrooka - rzekł Mical. - Czy wiesz coś jeszcze o tych kryształach ?
- Nie. Czy ja wyglądam na Jedi ? Sam za wiele ich nie zbadałem, ale mogę wam powiedzieć co jeszcze słyszałem o nich. Podobno te kryształy mimo tego, że są przedmiotami martwymi to są one wrażliwe na Moc i jako takie mogą nawiązywać więź ze swoim właścicielem. Wtedy, dzięki tej więzi użytkownik Mocy może być przez to silniejszy i lepiej się nią posługiwać. Podobno też kryształy takie zmieniają odcień.
- Co masz na myśli mówiąc "zmieniają odcień" ? - spytał się Atton.
- Czy musicie mnie dalej zadręczać pytaniami ? Chciałbym już wracać do mojej pracy. - odpowiedział Twi'lek.
- Hej, powinieneś być milszy za to, że dzięki nam ten potwór Ci już nie przeszkadza. - odpowiedział mu Atton - a poza tym, odpowiedz jak Cię ktoś grzecznie o coś pyta.
- Dobrze już. - rzekł Semmi - Więc te kryształy, które nawiążą więź ze swoim właścicielem przybierają odcień w zależności od tego, po której stronie Mocy dana osoba się znajduje. Jeżeli jesteś zadeklarowanym zwolennikiem Jasnej Strony Mocy, twój kryształ będzie jasny jak śnieg na Hoth, a jeżeli jesteś zaś Sithem, twój kryształ będzie ciemny jak przestrzeń międzygwiezdna. W sumie zanim wrócę to nie był bym sobą, gdybym nie podarował komuś czegoś za pomoc. Proszę weźcie ten oto kryształ. Jest bardzo, bardzo rzadki, a nie wiem nawet czy nie jedyny w swoim rodzaju. Sprawdziłem jego właściwości w moim mieczu świetlnym, który pomaga mi w tych badaniach. Znalazłem jeden kiedyś na Ossusie. Ten kryształ nadaje klindze miecza barwę różową. Podarujecie go komuś bądź sprzedacie. Powinien być wart około 20 000 kredytów. A teraz wybaczcie, ale muszę już iść. - rzekł podając kryształ Attonowi.
- Ja tego nie wezmę. Nie ma mowy. - rzekł Atton - Niech nasz spec od mieczy świetlnych go przechowa.
- Świetnie Atton - powiedział Bao-Dur - ja go wezmę, a teraz chodźmy dalej. - Gdy Bao-Dur to powiedział ruszyli dalej, a kiedy już weszli do sali obrad, każdy zajął swoje miejsce i zaczęli rozmawiać. Pierwszy przemówił Mical:
- Pewnie zastanawiacie się, dlaczego zwołałem was tutaj a nie w Świątyni Jedi na Coruscant. Odpowiedź jest prosta. Tutaj nie ma tylu zakłóceń co tam. Tutaj czuć wibracje Mocy czysto i harmonijnie. No może nie do końca harmonijnie, ale o tym potem. - rzekł po czym ciągnął dalej - Pewnie każde z was to odczuło, taki ból w krzyżu, przez ułamek sekundy.
- Tak. - odrzekła Mira - Ja nawet zemdlałam, ale to chyba przez te wibracje dochodzące z Nar Shaddaa.
- Też czułam takie coś. - powiedziała Visas - Jednak nie wiem co to znaczy.
- A ja się właśnie domyślam. - rzekł Mical - Mam nadzieję, że się mylę. Pamiętacie naszą podróż z Meetrą ? Kreia nieraz jej mówiła, że ona jest naszym przywódcą, że potrzebujemy lidera.
- Tak, wyczuwałem ich rozmowy poprzez myśli. Kiedy Generał się uczyła z nią wyczuwać statek i nasze myśli, pewnie przypadkowo zaczęła się z nami dzielić tym o czym rozmawiały. 
- Hej, ja tam nic nie czułem. - rzekł Atton.
- Bo ty zawsze skrywałeś swoje myśli Atton. - powiedziała Brianna.
- Tak to prawda. - powiedział Mical - ale nie tylko o myśli tu chodzi. Kreia nieraz mówiła jej , że ona wytwarza więzi Mocy. Z każdym z nas taką więź wytworzyła. Pewnie nieraz odczuwaliście lekki ból wtedy kiedy ktoś jej zadał cios.
- Tak czułam nieraz takie coś. - odpowiedziała Mira - Do tej pory jednak nie zdawałam sobie sprawy z tego co to może być. Ale ten ból, który poczuliśmy wszyscy był inny, taki szybki i silny.
- Mical chyba nie sądzisz, że... - zaczął mówić Bao-Dur.
- Obawiam się, że tak - odrzekł Mical - ale obym się mylił. Jeżeli się nie mylę, to oznacza to, że Meetra nie żyje. Pewności nie mamy, ale tan ból nie był na pewno zbiegiem okoliczności.
- To było jak przebicie pleców w okolicy łopatek mieczem świetlnym - powiedziała Visas.
- Jedno jest pewne. - mówił dalej Mical - Mimo tego, że Meetra nas opuściła i wyruszyła na poszukiwania Revana to jednak jej więzi z nami się nie zerwały.
- Chwila - rzekł Atton - coś mi przyszło do głowy. Teraz mi się tek przypomniało, że jak uciekaliśmy przed Sionem na Peragusie, to jak ten Sith uciął rękę tej starej wiedźmie, to mimo wszystko Meetra od tego nie umarła a tylko to poczuła tak jakby ktoś jej zamroził rękę.
- Tak - rzekła Brianna - przecież nawet jak Kreia zginęła to przecież Meetra wtedy nie umarła, a nawet nie wiem czy cokolwiek poczuła.
- Moc jest skomplikowana. - powiedział Mical - Tamto wydarzenie się nie liczy. Prawdopodobnie kiedy Kreia nas zdradziła i przeszła na Ciemną Stronę ta więź między nimi musiała się jakoś zerwać.
- Mógł to być tez efekt Malachoru. - powiedział Bao-Dur - Przez niego Moc bardzo ucierpiała.
- To prawda. - rzekł Mical.
- Ale może Atton ma jednak rację i może Meetra dalej żyje.
- Ale jak ? - spytała się Visas - Przecież Mistrzyni musiała mieć zadany cios albo w klatkę piersiową, albo w krzyż między łopatkami, co musiało skończyć się śmiercią.
- Ale może - zaczęła mówić Mira - znalazła się szybko w zbiorniku kolto.
- Nie można tego zupełnie wykluczyć. - powiedział Bao-Dur - Ale jak to sprawdzić ?
- Chyba znam sposób. - rzekł Mical.
- Jaki ? - spytała się Brianna.
- Czyjaś obecność w Mocy można wyczuć poprzez Moc. - mówił Mical - Razem mamy szansę, gdy się skupimy, może uda nam się nakierować nasze myśli na nieznane regiony, tam gdzie udała się Meetra. Przy odrobinie szczęścia, być może Moc ześle na nas wizję tego, co mogło się wydarzyć.
- Nie ma czegoś takiego jak szczęście, Mical i dobrze o tym wiesz. - rzekł Bao-Dur.
- To nie czas ani miejsce, na takie dywagacje. - odrzekł mu Mical.
- No dobra, ale jak to zrobimy panie kosmiczny mózgu ? - spytał się Atton.
- Przede wszystkim Atton musisz przestać grać w pazaaka, jeśli mamy się skupić na tej czynności wszyscy razem. - ciągnął dalej Mical - Tutaj jest spokojnie, nie tak jak na Nar Shaddaa lub Coruscant, więc skup się Mira. A teraz, wszyscy usiądźmy i poprzez medytację otwórzmy nasze umysły na Moc. - powiedziawszy to usiadł na podłodze i zaczął medytować, a pozostała piątka poszła w jego ślady. Trwali tak w absolutnej ciszy około 15 lub 20 minut, po czym jako pierwszy tę ciszę przerwał Bao-Dur.
- Już wiem co się przytrafiło Generałowi.
- Ten Sith ją zabił. - rzekła Mira.
- Tak, - zaczął mówić Mical - to był prawdziwy Sith. Myślałem, że ta starożytna rasa wyginęła, ale myliłem się. 
- Każdy tak myślał. - rzekła Brianna - Ale coś było nie tak.
- Tak, - rzekła Mira - w pewnym momencie zaczęło mi się zdawać jakby obraz tej wizji skupił się bardziej na jej upadającym mieczu świetlnym.
- Musiało Ci się wydawać. - zaczęła mówić Visas - ja otrzymałam od Mocy wizję, w której obraz skupiał się na tym zdarzeniu, ale nie na jej mieczu.
- Nic jej się nie wydawało. - powiedział Mical - Ja też to widziałem. Jak penie i Ci, którzy się wystarczająco skupili. Visas, wydaje mi się, że pozostałość po ścieżce Ciemnej Strony, którą kroczyłaś musiała Ci przysłonić pełnię obrazu tejże wizji.
- Ja jednak nadal nie do końca rozumiem, o co chodzi z tym mieczem. - odezwał się Atton.
- To jej kryształ. - odrzekł Mical.
- Co z nim ? - spytała się Mira.
- Zaraz wyjaśnię, ale to tylko moja teoria. Pamiętacie co poszukiwacz mówił o kryształach ? Więc sądzę, że między Meetrą a jej kryształem wytworzyła się więź Mocy, dzięki której Meetra nie została zabita do końca.
- Co to znaczy ? - zapytał się Bao-Dur.
- Już mówię. - ciągnął dalej Mical - Kryształ sam z siebie nie może przechowywać w sobie esencji życiowej swojego właściciela, ale wydaje mi się, że mamy do czynienia z fenomenem. Bo widzicie, zwyczajna więź między użytkownikiem Mocy a kryształem może działać tak jak to opisał ten Twi'lek, czyi kryształ może jedynie wspierać Mocą swojego posiadacza w walce oraz zwiększać siłę miecza świetlnego, w którym się znajduje. Dodatkowo taka więź może spowodować, że miecz jest wspierany przez Moc swojego użytkownika. Ale w tym wypadku mamy więź niezwykłą między Meetrą a jej kryształem.
- Możesz mówić nieco jaśniej ? - spytał się Atton.
- Spróbuję, ale to nie jest moja wina Atton, że tego nie pojmujesz. Może to zrozumiesz, jak skończę mówić, a Ty nie będziesz mi przerywał.
- Dobra już, uspokójcie się. - powiedziała Brianna - Mical, mów dalej.
- Zmierzam do tego, że musimy zrozumieć naturę istnienia Mocy oraz naturę tego, jak Meetra odbierała Moc. Meetra odcięła się od Mocy po Malachorze, przez co wytworzyła się rana w Mocy. Właściwie to Meetra była a raczej nadal jest tą raną. Jak wiadomo Moc bierze się ze wszystkiego co żyje, ze wszystkich żywych stworzeń, ale to co się przydarzyło Meetrze, ją wypaczyło. Rana Mocy, czy jak ją nieraz nazywała też Kreia, Śmierć Mocy, czyli Meetra po odzyskaniu kontaktu z Mocą czerpała siłę ze śmierci i z tego co martwe, nie żywe. Moc jest żywa, dlatego bierze się z tego co żywe, w przeciwieństwie do Rany bądź też Śmierci Mocy. Rozumiecie już ?
- Nie do końca. - odparł Atton - Rozumiem już jednak dlaczego Meerta odzyskała swój kontakt z Mocą, w tak martwym miejscu jakim była kolonia górnicza na Peragus.
- To dlatego mój Mistrz - zaczęła mówić Visas - nie mógł jej pokonać. On żywił się Mocą i wszelkim życiem. Dlatego nie mógł jej zrobić żadnej krzywdy i dlatego tylko ona mogła stawić mu czoło.
- No dobrze, - wtrąciła się Brianna - ale co to wspólnego z tym kryształem ?
- Bo kryształ jest rzeczą martwą, nie żywą i jako taki, w dodatku ze swoją więzią z Meetrą mógł się z nią na tyle "zżyć", by mimowolnie wchłonąć część jej Mocy i jej esencji życia. Albo co bardziej prawdopodobne to Meetra sama musiała nieświadomie przekazać część swojej Mocy i esencji życiowej temu kryształowi. Innymi słowy część Meetry ciągle żyje w tym krysztale.
- Ale jak to możliwe ? - rzekła Brianna.
- Moc jest skomplikowana. - odpowiedział Mical.
- To znaczy, że ona żyje ? - spytał się Atton.
- Nie. - odpowiedział Mical.
- A więc Generał umarła ? - spytał się Bao-Dur.
- Też nie. - rzekł Mical - Właściwie na te pytania powinienem odpowiedzieć "i tak i nie". Meetra, jak by to ująć, znajduje się prawdopodobnie w stanie zawieszenie między życiem a śmiercią. Umarła, ale nie zjednoczyła się jeszcze z Mocą. Jej samej pewnie musi się wydawać, że nie żyje i że funkcjonuje jako duch Mocy. Ale nim do końca nie jest, bo gdyby tak było, gdyby w istocie zjednoczyła się z Mocą to mogłaby nam się ukazać, a tak to podejrzewam, że coś ją tam trzyma, na tamtej planecie. Poza tym na pewno podczas medytacji odebraliście jej wątłe wibracje Mocy. Przy zakłóceniach nie wyczulibyśmy nic. Podejrzewam też, że to nie wszytko.
- Co masz na myśli ? - spytała Brianna.
- Musiało się wydarzyć coś, - ciągnął dalej Mical - dzięki czemu Meetra mogła przeżyć i częściowo umieścić nieświadomie część siebie w tym krysztale. Podejrzewam, że w normalnych warunkach byłoby to raczej nie możliwe. Po pierwsze Meetra nie mogła się odciąć od Mocy, jak to zrobiła na Malachorze, bo by umarła a po drugie, to Meetra zapewne musiała nagle zaczerpnąć jakąś dużą dawkę siły i Mocy, ze śmierci dużej liczby istnień, by była w stanie nieświadomie przekazać część tej właśnie energii kryształowi. Myślę, że jej śmierć poprzedziła jakaś masakra, bądź trwały jakieś walki, tam gdzie się znajdywała.
- Skąd Ty to wszystko wiesz ? - spytał Atton.
- To tylko moje domysły Atton. - odpowiedział Mical - A po drugie to dużo czytam, przez lata pracowałem jako historyk i nie raz natknąłem się na podobne historie, ale jak dotąd nie zostały one zbadane. Po prostu pewne poszlaki na to wskazują, że ktoś mógł umrzeć, ale jakimś cudem przeżyć. Meetra nie jest pierwsza i z pewnością nie ostatnia.
- A czy Sithowie nie wiedzą, lub nie domyślają się, że ona nie zjednoczyła się z Mocą ? - spytał się Bao-Dur.
- Wątpię. Tam gdzie znajduje się ten kryształ, musi występować taka potęga Ciemnej Strony, że przyćmiewa ona całkowicie tę wątłą część jej Mocy, która jeszcze nie została zniszczona. Jeżeli nikomu nie przyjdzie do głowy by zniszczyć ten kryształ, powinna być bezpieczne. Jednak nie można tego zupełnie wykluczyć, że ktoś się nim w końcu nie zainteresuje. Zatem jeżeli chcemy ją uratować powinniśmy działać szybko ale przede wszystkim roztropnie.
- A co z Revanem ? - spytała się Visas - Widziałam, że tez tam był.
- Tak, ale nie wiemy co się z nim stało. - powiedział Mical.
- Revan - zaczął mówić Atton - był tak jest tak potężnym Jedi w Mocy, że gdyby został zabity, to pewnie wszyscy użytkownicy Mocy odczuliby poważne zakłócenia Mocy.
- Chyba, że potęga Ciemnej Strony przyćmiłaby te zakłócenia. - powiedział Bao-Dur.
- Masz rację. - zaczęła mówić Brianna - Wszystkim pewnie wydaje się, że po pokonaniu Malaka i Triumwiratu, Sithowie ostatecznie zostali pokonani, i że Jasna Strona wygrała, a tym czasem wyraźnie wyczuwam, pewnie jak i wy, wyraźne zakłócenia Mocy.
- Tak, masz rację. - powiedział Mical - Ciemna Strona nadal dominuje w tej galaktyce, ale jest przed nami ukryta. Prawdopodobnie za jakiś czas odczujemy coraz większą aktywność tej strony. Wydaje mi się, że będzie to związane z jakimiś ruchami ze strony Sithów. A co do Revana, to prawdopodobnie został jednak tylko pokonany i gdzieś uwięziony. Jest zbyt cennym źródłem informacji dla Sithów. Miejmy tylko nadzieję, że nie przeciągną go na Ciemną Stronę. Ale nie pomożemy mu, do puki nie pomożemy Meetrze, bo tylko ona wie co się wydarzyło i gdzie może być Revan.
- Ale dalej nie wiemy co dalej. - powiedziała Mira - Nie wiemy gdzie jej szukać.
- Tak to prawda - powiedział Bao-Dur - musimy zatem znaleźć kogoś, kto mógłby nam w tym pomóc.
- Ma ktoś jakieś pomysły ? - zapytał się Atton, ale po chwili milczenia jego towarzyszy i braku pomysłów, tą ciszę przerwał Mical mówiąc:
- No cóż, widzę, że nikt nie ma pomysłów co robić dalej. Proponuję zatem się z tym przespać i spotkać się tutaj rano na kolejną burze mózgów. Myślę, że na dzisiaj zakończymy nasze obrady. Teraz macie czas wolny, możecie się przejść, pomedytować lub porobić coś innego. Ja osobiście idę do Khoondy. Pewnie tam uda mi się znaleźć jakiś nocleg dla nas. Jak już skończycie swoje zajęcia, zgłoście się do zarządczyni. Ona z pewnością wskaże wam jakieś miejsce do spania.
- Ja idę się przejść na jakąś łąkę. Musze pomyśleć na świeżym powietrzu. Na pewno dobrze mi to zrobi. - powiedział Atton.
- Idę z Tobą. - rzekła Mira.
- Ja zostanę tutaj i trochę pomedytuje. - powiedziała Visas - Zostawcie mnie samą.
- Idzie ktoś ze mną do podziemnych archiwów Enklawy ? - spytała się Brianna - Chcę trochę tam poszperać, a przy okazji może się czegoś ciekawego dowiem.
- Ja też się tam chętnie przejdę. - powiedział Bao-Dur - Z pewnością znajdę tam jakieś zajęcie dla siebie.
- Zatem uważajcie na laigreki. Pamiętajcie, żeby się stawić u zarządczyni w Khoondzie. - rzekł Mical, a po tych słowach wszyscy rozeszli się, pozostawiając Visas samą na medytacji. Mical udał się do Khoondy, Bao-Dur i Brianna do podziemnych poziomów, a Mira i Atton poszli przejść się po łąkach. Kiedy tak się przechadzali, Atton rzekł do Miry:
- Ale ten Mical to palant. Każdego by tylko pouczał. Mnie, Ciebie, Visas.
- Ale on się stara. - powiedziała Mira - Widzi nasze słabe strony i chce nam pomóc, byśmy lepiej mogli posługiwać się Mocą. Postaraj się z nim jakoś dogadać.
- Spróbuję - odburknął Atton. W tym samym czasie w podziemiach Enklawy nawiązała się rozmowa między Brianną a Bao-Durem.
- No i co, znalazłaś coś ciekawego ? - zapytał się Bao-Dur przeglądając na ziemi jakieś metalowe elementy.
- Nie, nic. - odrzekła, a po chwili dodała - Nie uważasz, że Atton to dupek ?
- Wiesz, może i tak. - odrzekł Bao-Dur - Ale wierzę, że jeszcze znajdzie wspólny język z nami. W końcu tyle razem przeszliśmy.
- A co Ty właściwie robisz ? - spytała się Brianna.
- Szukam jeszcze dobrych części od droidów.
- Po co ? - zapytała się podnosząc brwi.
- Zatęskniłem za moim małym latającym przyjacielem. Zrobię sobie nowego.
- Rozumiem. - odpowiedziała Brianna, a tymczasem Mical zarezerwował już miejsca do spania w Khoondzie dla swoich towarzyszy. Okazało się, że cywilnych miejsc nie ma za dużo, więc część będzie musiała udać się do pokojów w koszarach, zwykle zajmowanych przez milicję. Po niedługim czasie, gdy udał się do swojego pokoju i położył się na łóżku by przemyśleć dzisiejsze obrady, zaczęły go dobiegać odgłosy kolejnych osób wchodzących do budynku. Po niedługiej chwili do jego drzwi zapukała zarządczyni i oznajmiła, że już przyszli wszyscy i znajdują się w swoich, wyznaczonych przez nią pokojach. Po przekazaniu mu tej informacji odeszła, a Mical zaczął zapadać powoli w sen.

PS. Wiem, że odcinek długi i nudny, bo składający się praktycznie z samych dialogów, ale jest on bardzo ważny dla zrozumienia moich zamierzeń. Obiecuję, że w kolejnych rozdziałach będzie więcej akcji. Ale jeszcze nie teraz. Akcja będzie się rozkręcać stopniowo. Nie spodziewajcie się jednak wielu walk między Jedi a Sithami. Pewnie więcej będzie ich pod koniec. Teraz jednak częściej Jedi będą skupiać się na rozwiązywaniu innych problemów.

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 13 sty 2014, o 21:22 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 14 sty 2010, o 19:21
Posty: 341
Ostrzeżenia: 0 / 4
Gas, sądzisz że ten rozdział jest nudny? Spójrz na wiele spośród moich. Te to dopiero są długie. Mała rada - daj też trochę przemyśleń wewnętrznych bohaterów. Dzięki nim rozdział będzie znaczni dłuższy(co jest zaletą) a i dialogi nie wydadzą się monotonne( choć nie twierdzę, że są). Ogólnie podoba mi się twoje opowiadanie. Dobrze, że powoli rozkręcasz fabułę, bo to pozwoli się we wszystko wczuć. Napięcie należy dawkować odpowiednio. Nie zdradzaj też, że będą walki JedivsSith. Mimo, że w kontynuacji Kotorów każdy się tego spodziewa, to jednak lepiej starać się zwodzić wszystkich. Daje to dobry efekt. Ogólnie - tak trzymaj, czekam na więcej.

_________________
"Perhaps you were expecting some surprise, for me to reveal a secret that had eluded you, something that would change your perspective of events, shatter you to your core. There is no great revelation, no great secret. There is only you."


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 13 sty 2014, o 22:11 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 5 maja 2013, o 17:04
Posty: 706
Lokalizacja: Zigoola
Ostrzeżenia: 0 / 4
Również nie zgodzę się, że ten rozdział był nudny. Rzeczywiście, mógłbyś dawać więcej uczuć wewnętrznych bohaterów, ale na tym etapie mi to nie przeszkadza. :wink: Dialogi są dobre i nie widzę nic co można by im zarzucić. Faktycznie lepiej nie zdradzać co będzie dalej bo to psuje czytanie, to mniej więcej tak jakbyś najpierw przeczytał końcówkę książki a potem dopiero ją całą.( choć niektórzy o dziwo tak robią) Tak, gdy tego nie zdradzisz możesz powoli budować dramaturgię bo nikt nie wie w ten sposób ci się stanie. Moja ocena tej części to 6,5/10


P.S No ale żeby tak zaczynać od porażki Meetry i Revana... :D

_________________
Obrazek
WHO IS THE WINNER...?


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 14 sty 2014, o 15:56 
Uczeń
Uczeń
Dołączył(a): 10 cze 2012, o 12:12
Posty: 337
Ostrzeżenia: 0 / 4
Cytuj:
Brak przecinków, powtórzenia...

Czyli dokładnie to samo. Z czego, jak sam stwierdziłeś, ten rozdział jest o wiele nudniejszy.
Cytuj:
do puki

To mnie najbardziej zabolało... I występuje w tekście dwa razy...
Cytuj:
był tak jest tak potężnym Jedi w Mocy

? Poza tym wyrażenie "potężny w Mocy" niezbyt mi pasuje.
Cytuj:
nie mógł jej pokonać. On żywił się Mocą i wszelkim życiem

Czy Nihilus również nie był raną w Mocy? Z czego on musiał wysysać życie z innych stworzeń, by przetrwać, a im więcej wysysał, tym więcej potrzebował etc. Pomijając już fakt, że podczas konfrontacji z Meetrą już ledwo żył.
Cytuj:
rawdopodobnie kiedy Kreia nas zdradziła i przeszła na Ciemną Stronę ta więź między nimi musiała się jakoś zerwać.

Kreia cały czas wszystkimi manipulowała, ba, większość party memberów była nawet tego świadoma i imho nie można tu mówić o zdradzie.

Btw. Czy Terentatki nie były niewrażliwe na Moc?

_________________
"There is no death without life.
There's no life without death.
"


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 14 sty 2014, o 16:38 
Wyższy Adept
Wyższy Adept
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 lis 2009, o 00:18
Posty: 877
Lokalizacja: Częstochowa
Ostrzeżenia: 0 / 4
Rozdział III

Na Dormund Kaas panowała jak zwykle burzowa pogoda. Właściwie, to cudem byłoby, gdyby mieszkańcy tej planety ujrzeli kiedykolwiek jasne niebo pozbawione chmur i błyskawic. Nie wiadomo było również, czy obecnie na tym świecie jest noc czy też dzień. Jedynie porę dnia można było określić za pomocą różnego rodzaju odmierzaczy czasu, gdyż patrząc na nieboskłon było to niemożliwe. Lord Scourge właśnie wchodził po stopniach Cytadeli Imperatora Vitiate, by zamienić z nim słowo. Gdy doszedł do sali tronowej i wszedł do środka znów poczuł wszechogarniający go mrok emanujący od Imperatora.
- Ach to Ty, Lordzie Scourge. Spaliłeś ciało dziewczyny według zwyczaju ? - przemówił Imperator. Gdy Vitiate to jeszcze mówił Scourge upadł przed nim na kolana i skłonił głowę w stronę podłogi nie mając odwagi jej podnieść w stronę Imperatora.
- Tak, tak jak rozkazałeś, wraz z innymi zabitymi Sithami w czasie wczorajszych zamieszek. Dopilnowałem też, by twoi ludzie uprzątnęli części po tym droidzie. Obecnie znajdują się one w naszej przetwórni i czekają na wykorzystanie ich do produkcji naszych kolejnych egzemplarzy.
- Zastanawiam się - przemówił Imperator - czy ich wysiłek jest warty zachodu. Wszak z tego droida został niemalże sam pył. Czy tylko to chciałeś mi przekazać Scourge ?
- Nie panie. - odpowiedział Lord Sithów - Chcę jeszcze wspomnieć, że nawet jak nie pozostała ani jedna nadająca się do dalszego użytku część, to i tak nasi niewolnicy mogą przetopić ten złom na nowe części. Ale to jeszcze nie wszytko.
- Więc mów, co masz do powiedzenia, zanim uznam, że marnujesz mój czas i karzą Cię ukarać Lordzie Scourge ! - rozkazał Vitiate.
- Przejrzałem rzeczy po tej Jedi, którą zgładziłem na twoich oczach, panie. Nie posiadała ona przy sobie nic interesującego czy cennego poza jej mieczem świetlny oraz dziwną białą maską, wykonaną jakby z czaszki. - odrzekł Scourge.
- Miecz możesz zatrzymać. To twoje trofeum. Ale maskę mi przynieś, chcę ją obejrzeć. - rzekł Imperator.
- Mam ją przy sobie.
- To dobrze. Podaj mi ją. - powiedział Imperator, a chwilę później trzymał w rękach maskę, którą podał mu Scourge.
- Czy mam wyjść ? - zapytał się Scourge.
- Nie. Nie, chcę abyś, jako Gniew Imperatora został wtajemniczony do pewnych spraw. Wtedy zrozumiesz dlaczego chcę już teraz zaatakować Republikę. Ta maska należała do... - i zaczął opowiadać Scourge'owi o historii jego planu mającego na celu zaatakowanie Republiki oraz o intrydze mającej osłabić zarówno ją jak i Zakon Jedi.
Tymczasem Coruscant budziło się ze snu, chociaż mówi się, że Galaktyczne Miasto nigdy nie zasypia, ale tak czy inaczej ruch uliczny i tak na czas nocy spadał o połowę, więc śmiało można było rzec, że rankiem na nowo mieszkańcy tego świata powracali do swoich codziennych zajęć. Senatorowie spieszyli do siedziby Senatu Galaktycznego, kupcy do swoich sklepów, rzemieślnicy do swoich zakładów, pracownicy do swoich fabryk droidów, a sprzątacze powracali do czyszczenia pomieszczeń i korytarzy wielkich biurowców czy budynków mieszkalnych. Na nowo szło zobaczyć tysiące śmigaczy poruszających się po mieście tyle, że nieco wolniej, niż zwykle, gdyż już od brzasku miasto zaczęła spowijać lekka mgła. Bastila obudziła się w swoim łóżku, po czym odbyła wszystkie poranne czynności i zaczęła przygotowywać śniadanie dla niej i dla Vanera. Wczorajszy dzień, który poświęciła na rozmyślania, nie przyniósł żadnych rezultatów. Ciągle swoimi myślami wędrowała w kółko, tak jakby wpadła nimi do jakiegoś labiryntu i ciągle natrafiała na ślepy zaułek. Starała sobie przypomnieć jakiś drobny szczegół, jaki mogła pominąć. Być może istniał jeszcze jakiś inny Jedi, który mógłby jej się przydać, a o którym po prostu nie pamiętała. W końcu była jednak zmuszona dojść do wniosku, że sama niczego nie wymyśli i że być może ktoś mógłby jej w tym pomóc. Dzisiejszego poranka, mimo tak paskudnej pogody za oknem, obudziła się z nową nadzieją na rozwiązanie swojego problemu. Zatem kiedy skończyła przygotowywać śniadanie wzięła swój holonadajnik i uruchomiała go. Po chwili na jej ręce pojawiła się miniaturowa holopostać admirała Cartha Onasiego.
- Carth ? - rzekła w stronę hologramu przyjaciela.
- Co się dzieje Bastilo ? - spytał się admirał Onasi.
- Czy moglibyśmy się dzisiaj spotkać ? Mam pewien problem i nie mogę sama sobie z nim poradzić.
- Jasne. - odpowiedział Carth - Gdzie i o której chcesz abyśmy się spotkali ?
- U mnie. Nie mam z kim zostawić Vanera. - odpowiedziała.
- No a o której ?
- Nie wiem, mógłbyś być jak najszybciej ? - spytała Bastila.
- No raczej nie. Mam dzisiaj parę obowiązków do spełnienia, jak to mówią służba nie drużba. Czy to jest coś pilnego ? - zapytał Carth.
- Tak, to pilna sprawa, ale nie na tyle, żebyś musiał opuszczać swoje stanowisko pracy. Przyjdź do mnie jak skończysz. - odpowiedziała Jedi.
- Świetnie. - odpowiedział Onasi - Możesz się mnie spodziewać wieczorem.
- Cieszę się. - rzekła Bastila - Zatem, bez odbioru. - powiedziała, po czym hologram zniknął, a ona sama, mogła udać się do pokoju Vanera, żeby go obudzić do śniadania.
W tym samym czasie nad Dantooine zaczęło się chmurzyć, a po chwili się rozpadało. Na szczęście nie padało mocno, ale tylko mżyło. Jedi przebywający w Khoondzie wyruszyli właśnie na kolejną sesję Rady do Enklawy Jedi.
- Jesteśmy. - rzekł Atton, kiedy wchodzili o sali obrad.
- Zanim zaczniemy - zaczęła mówić Visas - chciałabym coś powiedzieć.
- Dobrze Visas. Wszyscy z niecierpliwością czekamy na to co nam powiesz. - powiedział Mical siadając.
- Wczoraj - mówiła dalej Visas - kiedy medytowałam wyczułam wśród nas napięcie. Brak lidera daje o sobie znać. Wyczuwam między nami spory, o pierwszeństwo wśród nas. To prowadzi do zazdrości i do kłótni między nami.
- Spięcia zawsze były między nami. - powiedziała Brianna.
- Tak to prawda. - ciągnęła dalej Visas - Ale za względu na Meetrę jednak współpracowaliśmy ze sobą. A teraz, niektórych z nas toczy ambicja.
- Hej, to Mical chce wszystkimi rządzić. - rzekł Atton.
- to nie tak, jak myślisz Atton. - zaczął mówić Mical - po prostu próbuję uciągnąć ten wózek dalej. Ktoś musi podejmować ostateczną decyzję. Jeżeli uważasz, że pokierowałbyś Zakonem lepiej, to proszę bardzo, usunę się w cień.
- Pewnie, że zrobiłbym to lepiej.
- Och nie kłóćcie się ! - wtrąciła się Mira - Wiadomo, że bez Meetry jest każdemu ciężko, ale ktoś powinien nam przewodzić. Ja uważam, że bardzo bobrze, że Mical bierze taką odpowiedzialność na swoje barki. Wydaje mi się, że on najlepiej z nas wszystkich rozumie złożoność Mocy i mógłby nam pomóc w tym, abyśmy także ją poznali.
- Mira ma rację. - powiedziała Brianna - Obecnie Jedi jest bardzo niewielu. Jeżeli na dodatek zaczniemy się między sobą spierać to koniec.
- Dobra, niech tak będzie. - rzekł Atton - Niech Mical obejmie wśród nas pierwszeństwo, ale do czasu, kiedy nie odnajdziemy, kogoś bardziej doświadczonego.
- Kiedy nadejdzie ten czas to sam zrzekną się pierwszeństwa Atton. - odpowiedział mu Mical.
- Skoro już sobie wszystko wyjaśniliśmy, to może przejdziemy do obrad ? - zapytał się Bao-Dur.
- Tak. - odrzekł mu Mical - Przejdźmy już do obrad. Czy ktoś z was coś wymyślił, co należy zrobić dalej ? - zapytał, ale widząc, że nikt nic nie mówi, tylko każdy po sobie patrzy, przerwał to milczenie mówiąc:
- A ja coś wymyśliłem. Ale zanim do tego przejdę, chcę wam coś jeszcze powiedzieć. Nie jest to jedyne zadanie, z którym musimy się uporać.
- Jak to ? To jest coś jeszcze ? - spytała się Mira.
- Owszem. Chyba zapomnieliśmy przez to wszystko, że mieszkańcy rożnych światów prosili nas, byśmy zorganizowali na nowo Wielkie Łowy. Terentateki można znaleźć jeszcze na wielu światach. Podobno jeden z nich grasuje na powierzchni Telos i przeszkadza w procesie rekultywacji. Najlepiej z nas Telos znają Bao-Dur i Brianna, więc to zadanie dla was. Wczoraj w nocy zostałem także obudzony przez mój holonadajnik. Królowa Talia potrzebuje ponownie pomocy Jedi. Generał Vaklu zdołał przy pomocy swoich dawnych sojuszników uciec z więzienia i obecnie jest poszukiwany. Ale królowa obawia się ataku z jego strony w każdej chwili. Ochrona jej pałacu jest osłabiona, gdyż część jej ludzi szuka Vaklu. Myślę jednak, że Mira i Visas sobie poradzą same z tym zadaniem. Atton poleci ze mną na Tatooine.
- Co ? Po co ? - zapytał się Atton.
- Bo tam będzie czekał nasz kontakt. Prawdopodobnie on będzie mógł nam pomóc w poszukiwaniu miejsca, gdzie udała się Meetra. Z tego co wiem, to rozmawiała ona z tym człowiekiem, zaraz po bitwie o Telos z Nihilusem, ale nie wiem o czym rozmawiali. Być może wie coś więcej.
- To skąd wiesz, gdzie wtedy udała się Meetra ? - zapytała się Brianna.
- Stad, że sam osobiście pomogłem mu spotkać się z nią. Obecnie jest on służbowo na Tatooine. Poza tym, to i tak najlepszy pomysł jaki do dyspozycji mamy.
- Zatem kiedy wyruszamy szefie ? - zapytał się ironicznie Atton.
- Zaraz. Nie zwlekajmy. I proszę Cię Atton. Powstrzymaj się od takich zwrotów. - powiedział Mical.
- Jak sobie życzysz Wasza Wysokość. - odrzekł Atton na co wszyscy się na niego spojrzeli mierząc go wzrokiem - Och, tylko żartowałem. Wyluzujcie się. Ruszajmy. - rzekł podchodząc do Micala i klepiąc do po ramieniu. Gdy grupa się rozdzieliła, Mical i Atton udali się do wahadłowca, którym przybył na Dantooine Mical, a po chwili było widać na niebie małą, białą kropkę skaczącą w nadprzestrzeń.

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 14 sty 2014, o 16:42 przez Gas, łącznie edytowano 1 raz

Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 14 sty 2014, o 21:25 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 14 sty 2010, o 19:21
Posty: 341
Ostrzeżenia: 0 / 4
Trochę krótkie to wstawienie Scourge'a. Sądziłem, że będzie cały rozdział mu poświęcony. I uważaj ze zdradzaniem zbyt wielu elementów fabuły. Niemal od razu ujawniłeś, że Vitiate planuje szybszy atak na Republikę. Ponadto sugerujesz inne powiązania, których łatwo się domyślić. Nie zdradzaj za dużo. Jest fajnie, kiedy autor zostawia jakieś urywki tajemnicy, żeby je można było poskładać do kupy, no ale bez przesady. Dodaj trochę tajemniczości. To naprawdę poprawi historię. I na Boga, nie zdradzaj za dużo, bo zniknie cała magia. A tak to, zrobiłeś kilka błędów. Drobne, ale trochę kłujące w oczy. Wiem, że sam robię w swoim opowiadaniu dużo błędów. Mimo to proponuję, byś przeczytał swoją pracę zanim ją wyślesz. To pomaga, uwierz mi. Ogólnie, wszystko sprawuje się w miarę ciekawie, choć odczuwam ogromny niedosyt. Nie chodzi o taki pozytywny niedosyt. Upchnąłeś trzy wydarzenia w jeden rozdział - to źle. Staraj się rozbijać fabułę na mniejsze elementy. Możesz dać więcej opisów. Przydadzą się też jakieś wspomnienia rozmyślania itd. Dzięki nim opowiadanie będzie ciekawsze. Idzie ci całkiem nieźle, ale musisz trochę poćwiczyć. Pracuj dalej, a będzie dobrze.

_________________
"Perhaps you were expecting some surprise, for me to reveal a secret that had eluded you, something that would change your perspective of events, shatter you to your core. There is no great revelation, no great secret. There is only you."


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 15 sty 2014, o 01:45 
Wyższy Adept
Wyższy Adept
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 lis 2009, o 00:18
Posty: 877
Lokalizacja: Częstochowa
Ostrzeżenia: 0 / 4
Opieram się, jak już napisałem, na książce "Revan". Tam każdy wiedział, że Imperator szykuje atak na Republikę, dlatego uważali go za szalonego, i dlatego Revan go od tego wstrzymywał przez 300 lat. A rozdziały nie będą ogólnie dużo dłuższe od tego. Mam nie jedno opowiadanie za sobą na innych forach i nie jestem skłonny zbytniemu rozpisywaniu się. Wolę odcinki krótsze, a bardziej przystępne dla czytelnika. Tym bardziej, że jest to opowiadanie fanowski a nie książka. Mogą się też zdarzyć rozdziały dosyć krótkie, więc radzę je oceniać pod względem jakości a nie ilości słów. Moim zdaniem, co do przemyśleń poszczególnych postaci, to już same dialogi pokazują ich tok myślenia i ich charakter. Raczej staram się zachowywać charakter tych postaci jaki spotkałem w grach. Ale spoko, np. Atton nie będzie się zachowywał tak chamsko jak Steve Stifler, a Mical jak Jezus.

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 9 lut 2014, o 18:32 
Wyższy Adept
Wyższy Adept
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 lis 2009, o 00:18
Posty: 877
Lokalizacja: Częstochowa
Ostrzeżenia: 0 / 4
Rozdział IV

Kiedy Visas i Mira przybyły na Onderon powitał je pewien gwardzista, który od razu przeszedł do rzeczy:
- Witam - rzekł - Wy zapewne jesteście tymi Jedi, którzy mieli przybyć do królowej Talii, ja nazywam się Gaur Reiss i zostałem przysłany przez królową, abym was odeskortował do pałacu.
- Witaj, ja jestem Mira i to jest Visas. Przysłał nas Mical na prośbę Talii. - rzekła Mira - Przybyłby sam, ale ma co innego na głowie. Jesteś sam ?
- Nie, przed portem czeka na nas niewielki odział. Królowa Talia chciała przywitać was osobiście, ale ze względu na niebezpieczeństwo ze strony Vaklu odradziłem jej to.
- Jak się przedstawia sytuacja ? - spytała Visas.
- Na razie stabilnie. Żadnych incydentów jeszcze nie było, ale radzę mieć oczy otwarte. Nie wiadomo gdzie Vaklu obecnie przebywa. Może być wszędzie, ale zdaje się, że na razie nie będzie chciał przystąpić do ataku. Na razie pewnie szuka sojuszników. - odpowiedział gwardzista.
- A jak się przedstawia wasza obrona ? - zapytała Mira.
- Na razie słabo. Wielu ludzi nie ma, gdyż są zajęci szukaniem Vaklu. Królowa Talia wydała rozkaz by go zabić, kiedy się odnajdzie. Tym razem sądu nie będzie. Zresztą, sami ocenicie sytuację jak przyjdziecie do pałacu.
- Zatem prowadź - odrzekła Visas, po czym ruszyli w stronę rampy prowadzącej do pałacu królowej Talii.

Tymczasem na powierzchni Telos rozciągała się gęsta mgła. Bao-Dur i Brianna musieli włączyć swoje miecze świetlne, żeby cokolwiek widzieć.
- Jak myślisz, gdzie może być ten stwór ? - zapytała się Brianna.
- Nie wiem, może być wszędzie. Ale musimy uważać też na kannoki, na szczęście je będzie łatwo pokonać.
- No nie wiem, jest mgła, a jak nas zaatakuje jakieś stado ?
- Jesteś Jedi. - odrzekł Bao-Dur, po czym szybko dodał - Stój !
- Co jest ? - spytała Brianna.
- Tam, patrz... czy tam czasem nie idą... Mandalorianie ?
- Tak, widzę tam jakiś ruch, ale czego szukali by tutaj Mandalorianie ?
- Nie wiem, - odrzekł Bao-Dur - ale mam co do tego złe przeczucia.

W tym samym czasie na Tatooine lądował wahadłowiec z Attonem i Micalem na pokładzie. Po chwili wyszło z niego obu mężczyzn zajętych rozmową.
- Jesteś pewien, że Onasi jeszcze tu jest ? - zapytał Atton.
- Pewnie, przecież mówił mi, że tu będzie, bo ma tu coś do zrobienia. A nawet jak musiał już odlecieć gdzie indziej ze względu na swoją pracę, to na pewno się tego od kogoś dowiemy. - odpowiedział Mical - Chodź tam jest zarządca lądowiska. - w tym momencie podszedł do nich Ithorianin, o którym była mowa i rzekł do nich:
- Witam panowie, czy macie tutaj zarezerwowane miejsce ?
- Nie, to pilna sprawa, więc nie rezerwowaliśmy miejsca - odparł Mical - nie było na to czasu.
- Zatem - zaczął mówić ponownie Ithorianin - za lądowanie będzie opłata 10 kredytów, a za brak rezerwacji kolejne 15, więc łącznie musicie zapłacić 25 kredytów.
- Nie mamy tyle - odrzekł Mical - policz nas normalnie, tak jak byśmy zarezerwowali.
- W sumie to policzę was normalnie, tak jak byście zarezerwowali, należy się zatem 10 kredytów.
- Świetnie - odrzekł Mical wręczając mu pieniądze - a teraz powiedz nam jeszcze z łaski swojej, czy przebywa tu może jeszcze admirał Carth Onasi ?
- Być może inni moi koledzy, by wam to powiedzieli, ale ja nie jestem jakąś informacją. To będzie was kosztować 20 kredytów. - odpowiedział Ithorianin.
- Powiesz nam to za darmo - powiedział Mical
- Dobrze, nie... co ? Zaraz ? Nie ma mowy, albo dajecie 20 kredytów, albo szukajcie sobie innego informatora.
- Nie było tej rozmowy - odpowiedział Mical.
- Chodź - rzekł Atton - sami go znajdziemy, bez pomocy tego dupka. - i powiedziawszy to popchnął lekko Micala w stronę wejścia na lądowisko.

Królowa Talia przywitała Mirę i Visas bardzo serdecznie, po czym zaproponowała, że chce im osobiście pokazać ich kwaterę, w której będą mogły przenocować, jeżeli zaszłaby taka potrzeba. Przy okazji chciała tez porozmawiać z nimi na osobności.
- Chcę przy okazji pogadać z wami na osobności, zanim będę mogła cokolwiek przekazać dalej moim ludziom. - rzekła Talia
- Zatem słuchamy - odrzekła Visas - co ma nam wasza wysokość do przekazania.
- Sytuacja - zaczęła mówić na nowo Talia - nie wygląda różowo. Vaklu uciekł przy pomocy swoich dawnych popleczników, których nie udało nam się wyłapać. Uciekł w nocy, więc wszyscy byli tym zaskoczeni i nie udało nam się go złapać. Dzisiaj minie trzecia doba odkąd moi ludzie go poszukują. Prawdopodobnie ukrywa się gdzieś w mieście i zbiera sojuszników. Wezwałam was, ponieważ ostatnim razem miał po swojej stronie Sithów...
- Tym razem Sithów nie będzie. - przerwała jej Visas - Mój mistrz został pokonany wraz ze swoimi sojusznikami.
- To dobrze. - odpowiedziała Talia - Niektórzy z moich ludzi wypytywali mnie o to, a ja nie wiedziałam co im odpowiedzieć. Kavar też nie odpowiada.
- Kavar nie żyje - powiedziała Mira - zabiła go ta stara jędza Kreia.
- To zła wiadomość, ale nic na to nie poradzimy. - powiedziała Talia - Był moim doradcą w wielu sprawach i przyjacielem. Ochrona jest minimalna, stąd też moja prośba o pomoc. Jeżeli macie jakieś pomysły, co możemy jeszcze zrobić, by przygotować się na natarcie Vaklu, to powiedzcie mi. Wszelkie propozycje są warte rozpatrzenia w obecnej sytuacji.
- Mój mistrz mnie bardzo dobrze wyszkolił w walce wręcz i mieczem świetlnym. Był okrutny i bezlitosny wobec mnie. Jeśli nie mogłam czegoś powtórzyć karał mnie. Myślę, że będę mogła trochę podszkolić twoich ludzi, w tym co sama umiem, by byli skuteczniejsi w walce.
- Dobrze. Myślę, że mogę zwołać ludzi na ćwiczenia po obiedzie. Przy okazji to może poprawić ich morale i współpracę ze sobą. - odpowiedziała Talia.
- Ja mogę - zaczęła mówić Mira - zająć się pułapkami Wasza Wysokość. Mogę zaminować rampę i korytarze pałacu, poustawiać parę innych pułapek gdzieniegdzie, a potem mogę udać się na miasto, na plac czy do kantyny i popytać ludzi, czy nie pomogli by bronić pałacu w razie czego.
- Tak to świetny pomysł. - odpowiedziała Talia - Możemy zaoferować wysoką opłatę ze skarbca, za każdą pomoc. Ale nie puszczę Cię samej, to zbyt niebezpieczne. Gaur i jeszcze innych dwóch ludzi pójdzie z Tobą. Dobrze, jesteśmy na miejscu. Tu będziecie mogły spać - rzekła pokazując im drzwi do sypialni - Są tam dwa łóżka, będzie wam raźniej, ale i bezpieczniej w razie czego. A teraz zapraszam na obiad. Zaraz po nim przekażę gwardzistom potrzebne rozkazy. Od tej pory będą znajdywać się pod waszymi rozkazami, ale w razie decyzji spornych lub kontrowersyjnych liczcie się z ich zdaniem, bądź przyjdźcie do mnie. A teraz chodźcie za mną, pokarzę wam gdzie zjemy. - powiedziawszy to odwróciła się i ruszyła w kierunku, z którego przyszły, a Mira i Visas ruszyły za nią.

- Stać ! Kto idzie ? - odrzekł jeden z Mandalorian w stronę Bao-Dura i Brianny.
- Jesteśmy Jedi. - odpowiedział Bao-Dur - Szukamy Terentateka, rada Jedi przysłała nas na Wielkie Łowy.
- Jedi tak ? - zapytał Mandalorianin - Z tego co nam wiadomo to Jedi już nie ma.
- Masz przestarzałe informacje - odpowiedział mu Bao-Dur.
- Wielkie Łowy tak ? Tak się składa, że my też jesteśmy tutaj w poszukiwaniu Terentateka.Ale gdzie moje maniery ? Zapomniałem się przedstawić. Nazywam się Vex, a to są Gritt, Virret, Dass i Mirlak.
- Ja jestem Brianna a to jest Bao-Dur i jeśli mogę zapytać to po co wam Terenatatek ?
- Mandalore wymyślił nowy program treningowy. Usłyszał, że w Galaktyce znowu pojawiły się Terentateki. Kazał nam je odnaleźć i tylko Ci, którzy przeżyją spotkane z nimi będą godni wziąć udział w nadchodzącej bitwie.
- W jakiej bitwie ? - zapytała Brianna.
- To już sprawa Mandalorian. Nie wtykaj nowa w nie swoje sprawy. - odpowiedział Vex - Rozumiem, że wy także macie zadanie odnalezienia i zabicia Terentateka. Szanuję to ale proponuję abyście nawet nie próbowali proponować nam pomocy w tym. Musimy zrobić to sami, to sprawdzian naszej siły, sprawności, szybkości, sprytu i inteligencji. Radzę abyśmy nie wchodzili sobie w drogę. Pogodzimy się jednak z losem jeśli to wam przypadnie zaszczyt jako pierwszym odnaleźć i zabić bestię. Mówi się trudno, ale w Galaktyce są jeszcze inne osobniki. Dobra chłopaki idziemy dalej. - po tych słowach ruszyli dalej mijając Bao-Dura i Briannę, a Jedi minęli ich i ruszyli dalej w celu odnalezienia Terentaeka.

- Przepraszam bardzo - zaczął mówić Mical, zatrzymując przypadkowego Rodianina - Czy nie wie pan może, gdzie znajdę admirała Cartha Onasiego, miał tu dzisiaj być służbowo.
- Tak - odpowiedział Rodainin - widziałem dzisiaj oddział Republiki z jakimś admirałem na czele, który kierował się w stronę pustyni. Myślę, że powinni tam jeszcze być.
- Świetnie, dziękuję za informację. - odpowiedział Mical - Chodź Atton.
- Szerokiej drogi i uważajcie na ludzi pustyni. - rzekł Rodianin na pożegnanie. Chwilę później Mical i Atton znaleźli się przed drzwiami prowadzącymi na pustynię, ale Atton zauważywszy strażnika złapał Micala za szatę i rzekł:
- Teraz ja będę mówił.
- Ale...
- Zaufaj mi. - rzekł po czym podszedł do strażnika i powiedział - przepraszam, czy możemy wejść ?
- Nie, na pustyni odbywa się Republikańska uroczystość. - odrzekł strażnik.
- Ale my nie na to. Udajemy się na polowanie, oto moja karta łowiecka. - powiedział Atton podając mu kartę.
- Hmm, no tak, Atton Rand, zgadza się, a tamten ?
- To Mical - odrzekł Atton - jest ze mną.
- Ok. Możecie wejść - odrzekł strażnik - A Ty, wchodzisz z nim na własną odpowiedzialność rozumiemy się ? - rzekł do Micala, po czym otworzył bramę. Atton i Mical przez nią przeszli po czym Mical rzekł do Attona:
- Nie wiedziałem, że zajmowałeś się łowiectwem Atton.
- No wiesz, takie hobby - odpowiedział wzruszając ramionami - a tak po resztą to jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz. - rzekł, po czym zaczął wypatrywać Cartha, a Mical poszedł w jego ślady.

Mira po obiedzie z królową Talią zajęła się rozstawianiem pułapek w pałacu, a Visas udała się na dziedziniec z królową, gdzie zaczęła nauczać gwardzistów kilku przydatnych ciosów i uników w walce z przeciwnikiem. Aby nikomu nie stała się krzywda, zamiast miecza świetlnego, używała w walce zwykłego wibroostrza. Kiedy skończyła, nauczać tego, czego nauczyła się od Nihilusa, akurat na dziedziniec wkroczyła Mira wraz z kapitanem Gaurem i także oświadczyła, że już skończyła. Gaur oświadczył, że tylko pięć osób z miasta zgodziło się pomóc w obronie pałacu w razie ataku Vaklu. Podał królowej listę tych osób, a ona przy nim, Mirze i Visas zaczęła ją czytać.
- Vienna Ross, tak, ta kobieta to złodziejka i recydywistka, często podburzała ludzi, ale nikt jej nigdy nie brał na poważnie, dobrze niech będzie, ale uważaj na nią Gaur. Rodianin Iteko Gamn, nie znam go.
- To stały bywalec kantyny, często tam przesiaduje i gra w pazaaka. Mówił, że ma długi i że dodatkowa gotówka za pomoc mu się na pewno przyda.
- No tak, dobrze, Twi'lekanka Mara Lynn kto to ?
- Tancerka w kantynie. Ma dług u pewnego Hutta z Coruscant imieniem Fossa.
- Dobrze, Kirre Virrem tego człowieka znam, prowadzi sklep z broniom, nieraz zamawiałam coś od niego, ma dobre produkty, chociaż nie tak dobrą markę. Ludzie narzekają, że ma drogo. Przyda się, ale tego Twi'leka nie znam. Kim jest ten Nerry Vita ?
- To firma kręt i chachmęt. Oszukał wiele osób, teraz ma wielu wrogów. Myśli, że jak się zaciągnie do pomocy to uchroni własną skórę. Rozumiem, miej też na niego oko. Tacy ludzie to zazwyczaj najsłabsze ogniwa.
- Tak zgadzam się Wasza Wysokość. Tacy ludzie to tchórze, będę miał go na oku. Mogę odejść ?
- Tak idź i przekaż tym osobom, żeby się zgłosili do pałacu. Pokarzę im ich pokoje. A wy moje drogie takze możecie iść odpocząć., do swojego pokoju. Kiedy coś by się zmieniło, to poślę kogoś po was.
- Dobrze Wasza Wysokość - odrzekła Visas, po czym obie z Mirą udały się do swojego pokoju.

- Coś mi tu śmierdzi - rzekła Brianna zatrzymując się nagle w miejscu.
- Hmm ? Nie no, to na pewno nie przewody w mojej ręce, gdyby się przypaliły to zapaliła by się ta...
- Nie, Bao-Dur - przerwała mu Biranna - Chodzi o co innego. Nie wydaje Ci się dziwne, że Mandalor nagle wymyśla dla swoich ludzi jakieś treningi na Terentatekach ? I jeszcze ta jakaś bitwa ? O co może chodzić ?
- Może Revan wrócił i przekazał Mandalorowi nowe instrukcje ?
- Nie, to raczej nie możliwe, tu chodzi o coś innego.
- Myślisz, że Mandalor mógł się sprzymierzyć z...
- Vaklu - dokończyła za niego Brianna - Tak i teraz ukrywa go oraz pomaga mu przygotować się do ataku na Talię. Ale nadal coś mi się tu nie zgadza. Przecież Canderous by tego nie zrobił, jeszcze niedawno walczył przeciwko niemu.
- Tak to prawda co mówisz, - odrzekł jej Bao-Dur - ale nie znasz Mandalorian tak jak ja. Oni często zmieniają fron, w zależności, od tego, co im zaproponuje dana strona.
- Trzeba atem odnaleźć tych Mandalorian i wypytać ich o to.
- Masz rację - odparł Bao-Dur - szukajmy ich.

- O tam jest ! - zawołał Mical - Chodź, ale pozwól mi rozmawiać.
- Zaraz czy to czasem nie jest... - zaczął mówić Atton
- Nie, ten ma inne barwy nie widzisz ? - odpowiedział mu Mical, po czym przyśpieszył kroku. Kiedy byli już blisko Carth zauważył ich biegnących ku niemu i sam do nich podbiegł i zaczął mówić:
- Mical ? Myślałem, że spotkamy się później. Miałem po uroczystości udać się do kantyny i tam posłać kogoś po Ciebie na lądowisko.
- Nic cie wiedziałem to Twoich planach admirale Onasi. - odrzekł Mical, po czym dodał - To Atton Rand, jest ze mną.
- W sumie nie powinno was tu być. - zaczął mówić na nowo Carth - To teren zamknięty tylko dla republikańskiego wojska i dla honorowych gości z senatu. Musieliście znaleźć jakąś lukę między patrolami pilnującymi ten teren na pustyni, oraz strzegącymi do przed Ludźmi Pustyni.
- Może to odpowiednia uroczystość by ogłosić powrót Zakonu Jedi ? - zapytał Mical.
- Nie, na razie nie. Bardziej oficjalnie byłoby to ogłosić w senacie na Coruscant. To jest raczej mała wojskowa uroczystość, która nie potrwa długo, a was nie powinno tu być. Jednak skoro już tu jesteście musicie się przebrać zanim przybędzie admirał Forn Dodonna z delegacją z senatu. Poczekajcie tutaj zaraz przyniosę wam jakiś zapasowe mundury. - rzekł, po czym oddalił się, by po chwili znowu przyjść do nich trzymając plecak w ręku. Położył go na piachu, wyjął z niego dwa mundury i podał je Attonowi i Micalowi, po czym powiedział:
- Każdy członek republikańskiej armii, gdziekolwiek się udaje, winien mieć ze sobą trzy mundury. Jeden do teraźniejszego użytku, oraz dwa zapasowe. Jeden z punktów regulaminu. Wiecie, czasem lód, czasem pustynia, czasem walka a czasem gala. Przebierajcie się szybciej. Widzę jakieś sylwetki na horyzoncie, to pewnie Dodonna już idzie. Szaty Jedi schowajcie do plecaka. Reszcie powiem, że nie dość, że się spóźniliście to jeszcze zapomnieliście się przebrać. Powiem, że jesteście nowi i że nie wiecie jeszcze wszystkiego. - kiedy kończył mówić Atton i Mical kończyli się przebierać, a gdy skończyli Carth powiedział - Dobra chodźcie. Zachowujcie się naturalnie, to znaczy róbcie to co pozostali i róbcie to co wam będę mówił.
Kiedy byli już blisko czekającego na nich oddziału Carth nagle się na nich wydarł:
- I to, że jesteście nowi nie usprawiedliwia was ze spóźniania się ! I ostatni raz przyszliście na miejsce zbiórki bez umundurowania ! Taki wstyd ! Macie szczęście, że nie widziała tego admirał Forn Dodonnabo inaczej wysłała by was na misję do najgorszego możliwego zadupia, w celu wywarcia na was dyscypliny ! i kiedy to jeszcze mówił odezwał się Atton:
- To zdarzyło się pierwszy i ostatni raz admirale Onasi.
- Jasne, że to zdarzyło się ostatni raz szeregowy ! Od dzisiaj osobiście będę miał was na oku i będę was pilnował. Jedna wasza wtopa i wylecicie stąd tak szybko jak się dostaliście w te szeregi ! A teraz skoro o szeregu mowa to natychmiast zająć mi tu miejsce w szeregu ! Raz, dwa ! Admirał Dodonna już nadchodzi !
- Tak jest admirale Onasi. - powiedział Mical, po czym wyprostował się i zasalutował.

Visas i Mira przebywały w swoim pokoju wyznaczonym przez królową Talię. Visas siedziała na podłodze i medytowała, a Mira leżała na łóżku i gapiła się w sufit. Nagle podniosła się do pozycji siedzącej i powiedziała:
- Visas ? Mogę Cie przerwać ?
- Hmm ? Tak mów. - powiedziała Visas dalej przebywając w pozycji medytacyjnej.
- Chcę Ci coś wyznać. Jesteś pierwszą osobą, której to powiem. Atton... on... on mi się podoba. Problem tylko w tym, że nie wiem jak mu to powiedzieć. Kiedy podróżowaliśmy z Meetrą, to ona kiedyś spytała mnie czy nie mam problemów z facetami. Wydaje mi się, że chciała się czegoś dowiedzieć. Może chciała poderwać Attona. I Atton też ją kochał. A być może nawet i dalej kocha, skoro się dowiedział, ze ona może jeszcze żyć. Wydaje mi się jednak, że ja i on lepiej do siebie pasujemy. Mamy podobne charaktery, nadajemy na tej samej fali. Wiesz o co chodzi.
- Tak - odpowiedziała Visas - obaj jesteście nietypowymi Jedi. Raczej pasujecie do definicji szarego Jedi.
- Szarego Jedi ? - zapytała się Mira.
- Tak, tacy Jedi teoretycznie należą do Zakonu, ale nigdy praktycznie nie mają dostępu do Rady Jedi. Z wami jest wyjątek. Szary Jedi ma nieco inne poglądy od typowego Jedi, ale generalnie kiedy miałby wybrać to zawsze popiera Zakon Jedi. Niestety w kwestii miłości ja Ci nie pomogę. Zbyt mało miałam doświadczeń dobroci w swoim życiu. Mój pan mnie ciągle poniżał, jedynie Meetra okazała mi współczucie i litość.
- Ja też nie miałam lekko w życiu. Ale cieszę się, że poznałam Meetrę. Ona pomogła mi się odnaleźć, otworzyła mi oczy i dała mi nowy cel. - powiedziała Mira.
- Tak szkoda, że jej nie ma z nami. - zaczęła mówić Visas - Szkoda też, ze nie ma z nami też Canderousa. Jeżeli mam Ci coś opowiedzieć o uczuciu miłości, to chyba takie coś w pewnym momencie poczułam do niego. Kiedy natarliśmy na Ravagera powiedziałam mu, że znowu idzie ze mną, a on mi odpowiedział, żebym się nie robiła sentymentalna. Ale powiedział to w taki sposób, jakby mu zależało, a jednocześnie jakby nie chciał się angażować. Raz na Ravagerze, a drugi raz na Malachorze rozmawiałam z nim o Revanie, o tym, co mu powiedział, o wojnie i o nieznanych regionach. Powiedział mi, że kiedy rozmawia ze mną, to tak jak by słyszał Revana. Ma do niego wielki sentyment i zawsze mu będzie lojalny, myślę też, że pewnie kiedy myśli o nim, to od pewnego czasu jego myśli natrafiają na moją osobę.
- Byłam Mandalorianką. - odrzekła Mira - Oni nie przywiązują się zbytnio do użytkowników Mocy. Mogą zawierać sojusze z Jedi bądź Sithami, ale zwykle za bardzo się nie angażują w jakieś związki. Jeśli przychodzi kryzys to nawet walczą między sobą na śmierć i życie. Mimo wszystko Visas, dziękuję Ci za rozmowę. Potrzebowałam się komuś zwierzyć.

Brianna i Bao-Dur po kilku minutach szukania, usłyszeli w końcu odgłosy blasterów. Oznaczało to, że Mandalorianie odnaleźli Terentateka i postanowili go zgładzić. Kiedy podbiegli bliżej usłyszeli głos jednego z nich:
- Nie zbliżajcie się Jedi ! To nasza bestia ! Nie potrzebujemy waszej pomocy !
- OK, - odpowiedział mu Bao-Dur - nie będziemy się zbliżać, ale po wszystkim chcemy z wami pogadać.
- Gadajcie z Vexem. On tutaj dowodzi. - Mandalorianin powiedziawszy to zaczął oddawać nową serię strzałów. Walka jednak nie wyglądała różowo. Terentatek zabił już dwóch z pięciu Mandalorian. W pewnym momencie stojący nieopodal nich Mandalorianin schował blaster i wyjął wibromiecz, po czym pobiegł do swoich pozostałych dwóch kompanów, by im pomóc. Niestety dla niego, był to bardzo głupi ruch, ponieważ gdy tylko podbiegł, bestia zabiła go jednym ciosem swojej łapy. Bao-Dur i Brianna niespokojnie przyglądali się rozwojowi wydarzeń. Przy życiu pozostali tylko Vex i jeden z jego towarzyszy. W pewnym momencie Bao-Dur rzekł:
- Chodź, musimy im pomóc, bo inaczej niczego się od nich nie dowiemy.
- Zgoda. - odrzekła Brianna, po czym oboje uruchomili swoje miecze i podbiegli do walczących z potworem Mandalorian aby im pomóc. Po chwili ostatni kompan Vexa padł martwy, więc Bao-Dur i Brianna podwoili wysiłki. Przynioslo to pozytywny efekt, gdyż kiedy Jedi się przyłączyli do walki to szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Vexa oraz ich. Walka z bestią potrwała jeszcze tylko kilka chwil, ponieważ wcześniej Mandalorianie zdążyli ją mocno osłabić, ale gdyby Vex pozostał sam, nie zdołał by jej zabić. Kiedy już było po wszystkim Vex się odezwał pierwszy:
- Mówiłem wam Jedi, abyście się nie mieszali do naszych spraw. Zginiecie za to.
- Chcesz zadzierać z Jedi ? - spytała się Brianna - Proszę bardzo, ale martwy na pewno nie weźmiesz udziału w bitwie o Onderon.
- Skąd o tym wiecie ? - zapytał się zaskoczony Vex.
- Nie doceniasz Jedi - odpowiedział Bao-Dur.
- Co jeszcze wiecie na ten temat ? - zapytał się Vex.
- To my Ci zadajemy to pytanie, a Ty nam na nie odpowiesz. - odrzekł mu Bao-Dur.
- Jeśli nam powiesz, to puścimy Cię wolnego. - dodała Brianna.
- Najpierw wy mi powiedzcie to co na ten temat wiecie, a potem porozmawiamy - odrzekł Vex.
- To dłuższa historia. - odpowiedział mu Bao-Dur, po czym dodał - Dlaczego Mandalor wspiera teraz Vaklu, skoro dawniej walczył przeciwko niemu ?
- To dłuższa historia - odpowiedział Vex.
- Zatem - zaczął mówić Bao-Dur - Kiedy Vaklu został pokonany i wtrącony do więzienia, po pewnym czasie dostaliśmy wiadomość od królowej Talii, o tym, że Vaklu zdołał przy pomocy swoich popleczników uciec i że obecnie się ukrywa. Oczywiście Talia szuka go, ale nadal nie wie gdzie on jest. Podejrzewamy, że wasz Mandalor Canderous go ukrywa i pomaga mu w przygotowaniach do ataku. Pytanie brzmi tylko dlaczego tak nagle zmienił front. Vaklu musiał mu zaproponować coś w zamian, pytanie brzmi zatem co ?
- Hahahahahaha ! - roześmiał się Vex - Canderous już nami nie rządzi, głupiutki Jedi.
- Jak to nie rządzi ? - zapytała się Brianna.
- Canderous Ordo nie żyje.
- Co ? - odezwali się jednocześnie Bao-Dur i Brianna.
- Chcecie wiedzieć co tak na prawdę się stało ? Opowiem wam. Oczywiście znam tę opowieść od innych, gdyż dosyć niedawno zasiliłem szeregi Mandalorian. Z tego co mówili mi inni, to odkąd Canderous pojawił się na nowo wśród Mandalorian, to zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Przede wszystkim pojawił się w towarzystwie pewnego innego człowieka. Wielu twierdzi, że był to jakiś Jedi, a niektórzy są nawet święcie przekonani, że był to Revan.
- Dlaczego tak twierdzą ? - zapytała się Brianna.
- Dlatego, że nagle z dnia na dzień Canderous i jego towarzysz zaczęli twierdzić, że wiedzą gdzie Revan ukrył Maskę Mandalora. Odbyła się zatem ekspedycja, składająca się z ośmiu ludzi, z czego przy życiu powrócili z niej tylko Canderous z Maską Mandalora oraz tajemniczy jegomość. Canderous został nowym Mandalorem a jego towarzysz odleciał. Każdy jednak od początku wiedział, że Canderous jest jakiś dziwny. Tam się coś wydarzyło, co go przemieniło. Wielu wiedziało też, że Canderous nie jest taki silny na jakiego wygląda i że pewnego dnia, ktoś postawi mu wyzwanie i przejmie władze nad klanami. I stało się. Przybył Vaklu i złożył mu propozycję. Myślał, że jest on prawdziwym Mandalorianinem i że jeżeli obieca mu i jego ludziom jakąś bitwę,to każdy będzie zadowolony. Vaklu dostał by tego co potrzebuje, czyli pomoc i swoją zemstę, a my to co tak bardzo kochamy, czyli prawdziwą walkę. Canderous jednak nie zgodził się na to. Wtedy wszyscy zobaczyli jego prawdziwe oblicze. Oblicze tchórza, który zawsze się chował za Jedi, który jest wobec nich lojalny na tyle, że pozwolił się im owinąć wokół palca. Najpierw walczył z Revanem przeciw Malakowi. Wszyscy o tym szeptali między sobą. A potem przystąpił do pewnej Jedi, z którą także podróżował, rzekomo po to, by zjednoczyć pozostałe klany, ale ja myślę, że to brednie. Po mojemu to nie nadawał się na przywódcę i chciał się uwolnić chociaż na trochę od swoich obowiązków. Kiedy Valku dowiedział się, że Mandalor odmawia mu pomocy to wyzwał go na pojedynek. Pokonał go, po czym założył jego maskę, a jego zwłoki kazał wyrzucić do dżungli na pożarcie bestiom. Zazwyczaj dla Mandalorian robimy honorowy pogrzeb, ale Vaklu nigdy nie był jednym z nas. Teraz musi się jeszcze wiele nauczyć, ale jest zdecydowanie lepszym dowódcą niż ten pożal się Canderous.
- A skąd wiecie o Terentatekach ? - zapytała się Brianna.
- Jeden z nas był w wysłany w interesach na Nal Hutta. Tam dowiedział się od jednego z Huttów o tych potworach. Powiedział, że ktoś przybył już zająć się tą bestią, ale najwidoczniej nie wiedział, że byli to Jedi. A skoro już przy tym jesteśmy, to zapłacicie mi za to, że ciągle mieszacie się w nieswoje sprawy, a powiedziałem wam byście tego nie robili. A poza tym, martwi nie powiecie nikomu tego czego się ode mnie dowiedzieliście.
- Najwidoczniej nie doceniasz potęgi Mocy, - powiedział Bao-Dur - a poza tym skoro chcesz walki to to ułatwia sprawę. Martwy nie przekażesz Vaklu tego, o czym tutaj rozmawialiśmy.

Admirał Forn Dodonna podeszła w towarzystwie trojga senatorów. Jednym z nich był otyły Twi'lek o zielonej skurze, którego przedstawiła wszystkim jako Feren Finn, za nim przyszedł niski i drobny człowieczek z siwymi włosami, który nazywał się Grym Racci, a na końcu człapał Bith o imieniu Dor'kor Vert. Po przedstawieniu senatorów żołnierzom powiedziała:
- Szanowni senatorowie, drodzy żołnierze, pragnę ogłosić wam, że nadeszła dziś wiekopomna chwila. Pewnie wszyscy tutaj zgromadzeni zapewne mamy jeszcze w pamięci nie tak dawne przecież wydarzenia, które doprowadziły republikę do zwycięstwa nad Darthem Malakiem i do zniszczenia Gwiezdnej Kuźni. W tej walce, szczególną rolę odegrała załoga pewnego frachtowca, bez której nie byłoby w ogóle możliwe odnalezienie Gwiezdnej Kuźni i zniszczenie jej, co ostatecznie przyczyniło się do śmierci Malaka i kresu jego panowania. Sami ryzykując życie natarli na Gwiezdną Kuźnię, gdzie walczyli z przeciwnikami. Kiedy wydawało się, że tę dzielną załogę straciliśmy już na dobre, nagle jakimś cudem, frachtowiec tej załogi wyłonił się z eksplodującej Gwiezdnej Kuźni. Ten frachtowiec nazywa się Mroczny Jastrząb, a jednym członków jego załogi był wtedy, obecny teraz tutaj z nami admirał Carth Onasi. Pragnę też was poinformować, że był on pilotem Mrocznego Jastrzębia i to głównie dzięki jego umiejętnościom udało się załodze Mrocznego Jastrzębia uciec cało z eksplodującej Gwiezdnej Kuźni. ale nie dlatego was tu zgromadziłam. Głównym powodem jest obwieszczenie wam tu zgromadzonym nowiny, że w dniu dzisiejszym do masowej produkcji trafią frachtowce typu Dynamic, które będą przeznaczone dla naszego wojska, nie tylko do zwykłych walk, ale również do realizacji zadań specjalnych, do których te frachtowce będą się idealnie nadawać. Oczywiście dzięki opinii obecnego tutaj admirała Onasiego, wiedzieliśmy co należy ulepszyć w nich, aby były jeszcze lepsze niż legendarny Mroczny Jastrząb. Na zakończenie, zanim przejdziemy do miejscowej kantyny trochę po świętować, pragnę jeszcze obwieścić, że na cześć tej planety, na której celowo postanowiłam zorganizować tę niewielką uroczystość, ten pierwszy wyprodukowany model został nazwany Pustynny Orzeł i chcę władzę nad nim przekazać admirałowi Onasiemu za jego zasługi na polach bitew, oraz dwóm spośród was, którzy wejdą do początkowej załogi Pustynnego Orła, a których admirał Onasi wybierze osobiście. Admirale, zanim przejdziemy do kantyny, prosimy.
- Przede wszystkim - zaczął mówić Carth wychodząc na środek - pragnę podziękować szanownym senatorom za przybycie, a admirał Forn Dodonnie dziękuję za ten wspaniały dar. A tak jak już powiedziałem, do mojej załogi wybieram tę dwójkę młodych kadetów, aby mieć ich na oku. Może się czegoś w końcu ode mnie nauczą. - powiedział pokazując palcem na Micala i Attona, po czym dodał - A teraz proponuję abyśmy bez dalszych wystąpień, poszli się ochłodzić do tutejszej kantyny gdyż pogoda tutaj, jak już zauważyłem, niektórym z nas zaczyna doskwierać. Tak więc proszę aby pani prowadziła, pani admirał. - po tych słowach wszyscy udali się do kantyny na szklanicę jakiegoś chłodzącego napoju.

Kiedy Mira i Visas skończyły rozmawiać drzwi od ich pokoju rozsunęły się i stanął w nich kapitan Gaur Reiss.
- Królowa Talia życzyła sobie, abym zapoznał was z teraźniejszym planem obrony pałacu. - powiedział - Proszę zatem za mną. - kiedy to powiedział Visas wstała z podłogi, a Mira zeszła z łóżka. Po kilku minutach znalazły się wraz z Gaurem w jednej z innych komnat, gdzie znajdywało się kilka terminali. Reiss podszedł do jednego z nich, poklikał trochę po jego pulpicie, a po chwili nad nim wyświetlił się zielony hologram przedstawiający plan pałacu. Gaur zaczął wszystko tłumaczyć, pokazując jednocześnie, co gdzie się znajduje, swoim wskaźnikiem laserowym:
- Tu znajduje się sala tronowa, tu skarbiec, tędy biegną korytarze, te mniejsze elementy to sypialnie gościnne, tutaj jest jadalnie z kuchnią, a tu mamy sypialnię królowej. Na zewnątrz mamy dziedziniec, wierze z basztami, koszary z arsenałem oraz salę do ćwiczeń. Na tyłach pałacu znajduje się też królewska biblioteka. Teraz tak. Wy dwie zajmiecie zapewne najbardziej zapalny punkt, czyli ten na którym najprawdopodobniej skupi się większość bitwy, o ile do niej dojdzie, czyli mam tu na myśli salę tronową. Reszta żołnierzy zajmie pozostałe pozycje. Tędy biegną pułapki, o które zadbaliśmy z Mistrzynią Mirą. Na wieżach mamy już ustawionych strzelców, którzy będą sterować wieżyczkami strzelniczymi na wypadek nalotu. W arsenale mamy dostępne różnego rodzaju bronie. Od wibromieczy, przez różnego rodzaju granaty i miny aż po lekkie i ciężkie blastery, ale Wy zapewne tego nie potrzebujecie. O resztę się nie musicie martwić. Co prawda królowa powiedziała wam, że nasi żołnierze są także pod waszymi rozkazami, ale dała mi lekką sugestię, abym to jednak ja się zajął planowaniem i rozkazami. Wszyscy już wiedzą co mają robić w razie natarcia, więc nie musicie się o to martwić. Oczywiście jednak, jeżeli sytuacja wymknie się spod kontroli to macie prawo przejąć dowodzenie nad ludźmi. Ale jednak do tego czasu musicie chronić naszą królową i głównie jej tylko strzec. Na rampie prowadzącej do pałacu także jest parę min, więc raczej nie opuszczajcie pałacu, chyba, że to konieczne, a jak już musiałybyście go opuścić, to zachowajcie ostrożność. Macie jakieś pytania ?
- Tak ja mam. - odpowiedziała Visas.
- Zatem słucham. - odrzekł Gaur.
- Wspominałeś o możliwym nalocie. Czy macie jakieś myśliwce w razie bitwy powietrznej ?
- Owszem. Nasza baza lotnicza znajduje się kilka kilometrów za terenami miasta. Jeżeli będzie potrzeba nasze jednostki lotnicze zostaną o tym natychmiast poinformowane. O to się nie martwcie. Coś jeszcze ?
- Tak. - odrzekła Mira - A co z elektroniką, zabezpieczeniami, zdalnym sterowaniem, blokadą wejść i wyjść i tym podobne ?
- Tak z tym może być problem. Jeżeli coś wysiądzie to wysiądzie cały system, a uruchomienie i rozruch oprogramowania zapasowego systemu trochę zajmie. Ale nie ma powodów do obaw czy do paniki. Jeśli system padnie to różnymi panelami na przykład przy drzwiach da się sterować manualnie. Na szczęście mamy też informatyka, który postara się, aby wszystko było jak należy. Jeżeli nie mają panie więcej pytań to zapraszam na kolację z królową.
- Nie ja nie mam. - odrzekła Mira.
- Ja też nie. - powiedziała Visas.
- Zatem proszę za mną. - rzekł Reiss, po czym poprowadził Jedi ponownie do jadalni.

Bao-Dur i Brianna odpalili ponownie swoje miecz świetlne, a Vex szybko złożyć swoje dwa wibroostrza w podwójne wibroostrze. Obie strony ruszyły do walki. Na początku Vex okazał się na tyle silny, że dzielnie parował ataki swoich przeciwników. W pewnym momencie to on przeszedł nawet do ofensywy, zmuszając tym samym Bao-Dura i Briannę do przejścia w pozycje obronne. Z czasem jednak Vex zaczął się męczyć, mając na sobie ciężką mandaloriańską zbroję. Nagle Brianna wpadła na pomysł jak zadać mu ostateczny cios. Wyskoczyła w górę robiąc salto nad Vexem i otaczając go z drugiej strony, zaatakowała go. Bao-Dur w tym samym czasie użył na nim wiru Mocy, przez co uwięziony w nim Mandalorianin był zupełnie bezradny. Wtedy Brianna zadała mu mieczem świetlnym cięcie przez środek tułowia, co zakończyło jego żywot. Kiedy było po wszystkim, Bao-Dur wyjął z kieszeni swojej szaty, z uciętym do połowy lewym rękawem, komunikator, po czym uruchomił go i nagle wyświetliły się nad nim niewielkie niebieskie hologramy Miry i Visas. Wtedy Bao-Dur zaczął mówić do nich:
- Visas, Mira, musicie przekazać królowej Talii wiadomość.
- Nie ma takiej potrzeby - odrzekła Visas - ona jest razem z nami i widzi hologram.
- To świetnie. Kiedy wybraliśmy się na Telos - zaczął ponownie mówić Bao-Dur - i szukaliśmy Terentateka, natknęliśmy się na grupę Mandalorian. Oczywiście nie obeszło się bez rozlewu krwi. Ale o tym później. Okazało się, że oni także szukają Terentateka, gdyż Mandalor wymyślił dla nich nowy program treningowy, polegający na tym, że kto przeżyje spotkanie z bestią, ten będzie godzien wzięcia udziału w bitwie o Onderon.
- A więc już wiemy gdzie jest Vaklu. - odpowiedziała Mira - Ale dlaczego Canderous zawarł z nim sojusz ?
- On wcale nie zawarł z nim sojuszu - odrzekła Brianna - jest o wiele gorzej. Vaklu zabił Canderousa i sam ogłosił się nowym Mandalorem. - gdy skończyła to mówić między stronami rozmowy zapadła cisza.

- No, jesteśmy na miejscu. - powiedział Carth, wchodząc do kantyny, po czym szepnął do Micala i Attona - Jeśli chcecie porozmawiać na osobności, to musimy znaleźć jakiś ustronny stolik.
- Wy idźcie sami. - powiedział Atton - Ja idę porać trochę w pazaaka, może ugram trochę kredytów.
- Dobra Atton, - odrzekł mu Mical - mamy trochę czasu, rozerwij się trochę, a ja pogadam z admirałem Onasi na osobności.
- Ile razy mam Ci powtarzać Mical, żebyś mówił mi Carth ? - zapytał się Onasi.
- No dobra, niech Ci już będzie Carth. - odrzekł Mical.
- My też możemy przejść "na ty". - powiedział Carth, po czym dodał, wyciągając rękę w stronę Attona - Carth Onasi.
- Atton Rand - odpowiedział Atton podając rękę Carthowi, po czym zwrócił się do Micala - Ee, słuchaj, przypomniało mi się, że jestem spłukany, nie miał byś tam jeszcze paru kredytów ?
- Trzymaj - powiedział Mical - to nasze ostatnie pięć kredytów Atton.
- Dzięki, to ja lecę. Zobaczycie, jeszcze dzisiaj postawie wam drinka na mój koszt. - rzekł Atton po czym oddalił się, a Mical i Carth udali się do jakiegoś ustronnego stolika. Po chwili zaczęli rozmowę, pierwszy odezwał się Carth:
- Zatem dlaczego chciałeś się ze mną widzieć Mical ?
- Wlaściwie to nie wiem od czego mam zacząć. - odrzekł Mical.
- Najlepiej od początku. - odrzekł mu Carth.
- Mamy pewien problem i nie wiemy co z nim zrobić. Chodzi o to, że kiedyś, było to niedawno chciałeś, abym pomógł ci znaleźć Wygnaną Jedi, Meetrę Surik. Odnalazłem ją, razem pokonaliśmy Triumwirat Sithów, a ona potem wyruszyła na poszukiwanie Revana. Ale przed tym jak się udała w nieznane regiony odbyła z Tobą rozmowę. Muszę wiedzieć, o czym z nią wtedy rozmawiałeś, bo widzisz, mieliśmy wspólną wizję czegoś co mogło się jej i Revanowi przydarzyć w nieznanych regionach.
- Co chcesz przez to powiedzieć ? - zapytał się Carth.
- Spokojnie. Revan odnalazł Sithów, a ona odnalazła Revana. Oboje z jakimś zdradzieckim Sithem stanęli przeciwko Imperatorowi. Ich misja powstrzymania go nie powiodła się. Meetra została zabita, ale podejrzewamy, że mogła jeszcze nie zjednoczyć się z Mocą, a więc jakaś jej część jeszcze żyje. Nie będę Ci tego tłumaczył, bo nawet my tego do końca nie pojmujemy. Nie pytaj mnie co się stało z Revanem, bo nie wiem. Myślimy, że mógł zostać pojmany, ale na pewno nie zabity. Z jakiegoś powodu został oszczędzony. - gdy Mical to mówił, Carth słuchał tego wszystkiego z otwartymi ustami. Po chwili milczenia rzekł:
- Myślisz, że szykuje się wojna ?
- Nie można tego zupełnie wykluczyć. - odpowiedział mu Mical - Ale jeżeli mamy jakąkolwiek szansę na odnalezienie Revana i Metery, by im pomóc to muszę wiedzieć o czym wtedy rozmawialiście.
- No ja chciałem wiedzieć - zaczął odpowiadać Carth - czy w czasie jej podróży po Zewnętrznych Rubieżach nie natknęła się na jakiś ślad po Revanie. Pamiętam, że zwróciłem wtedy uwagę, że podróżuje ona Mrocznym Jastrzębiem. Ona mi odpowiedziała, że nie widziała śladów Revana, ale postanowiła go odnaleźć. Miała mu przekazać wiadomość ode mnie.
- To ty nie powiedziałeś jej gdzie ma szukać Revana ? - zapytał Mical.
- Nie, ale jest ktoś jeszcze, kogo z tego co wiem, Meetra odwiedziła przed swoją podróżą. - odpowiedział Carth.
- O kim mówisz ? - zapytał Mical.
- Mam na myśli oczywiście Bastilę Shan. Tak się akurat składa, że jestem z nią na dzisiaj wieczór umówiony, bo chciała porozmawiać. Jeżeli chcecie, możemy zaraz udać się do Pustynnego Orła i polecieć na Coruscant.
- Słyszę, że gdzieś lecimy ? - powiedział nagle Atton, który nagle zjawił się koło nich, trzymając w rękach trzy szklanki z drinkami - Je pierwszy pilotuję to srebrno-złote cacko. A oto Mical twoje sto kredytów. Możesz od dzisiaj mnie nazywać mistrzem pazaaka.
- Siadaj Atton. - odrzekł Mical - W sumie to kredyty na pewno nam się przydadzą. A co do pilotażu Pustynnego Orła, to Carth jest jego właścicielem i to on niech decyduje.
- Spoko. - odrzekł Carth - W kokpicie są dwa miejsca dla pilotów. Możesz być co-pilotem jak chcesz.
- Stoi. - odparł Atton - To za ile ruszamy ?
- Czekajcie - odrzekł Mical - Mój komunikator, ktoś chce się połączyć. - rzekł po czym wyjął komunikator i odebrał polączenie:
- Halo Mical, słyszysz mnie ? Tu Bao-Dur.
- Tak słyszę Cię wyraźnie. - odparł Mical - O co chodzi ? Zabiliście tego Terentateka ?
- Tak, ale natknęliśmy się tam na Mandalorian. A teraz ja i Brianna jesteśmy w drodze na Onderon.
- Co ? Po co ? Co się stało ? - zapytał Mical.
- Nie będę Ci wszystkiego teraz dokładnie tłumaczył, ale powiem Ci czego się dowiedzieliśmy od Mandalorian. Jest gorzej niż myśleliśmy. Vaklu po ucieczce z więzienia dotarł na Dxun. Tam odnalazł i zabił Canderousa i sam ogłosił się Mandalorem, a teraz planuje atak na Onderon.
- CO ? - krzyknął Carth
- Spokojnie Carth. - powiedział Mical - Niech pomyślę. No tak sytuacja się pokomplikowała, ale nie traćmy głowy. Dobra zróbmy tak. Wy czekajcie na nas na Onderonie, a my tam przybędziemy tak szybko jak to jest tylko możliwe. Najpierw musimy się udać na Coruscant. Musimy sprawdzić z Attonem pewien trop w sprawie Meetry. Dobra bez odbioru. - powiedział Mical.
- No bez odbioru. - odrzekł Bao-Dur, po czym rozłączył się, a Mical rzekł do Attona i Cartha:
- Panowie szybko. Nie mamy czasu do stracenia. Chodźmy do Pustynnego Orla, musimy szybko udać się na Coruscant, a potem na Onderon.
- Zaraz, chwileczkę. - powiedział Carth - Czy ktoś mi wytłumaczy co tu się dzieje ? Jak to Canderous nie żyje ?
- Chodźmy. - powiedział Mical - Postaram Ci się wszystko wyjaśnić jak już będziemy na pokładzie Orła.
- Zatem - wtrącił się Aton - wygląda na to, że będę musiał pilotować Orła sam, w czasie kiedy Wy będziecie zajęci pogawędką. - powiedział, a na jego twarzy pojawił się delikatny cień satysfakcji, że to jednak on będzie pierwszy pilotował Pustynnego Orła.

C.D.N.

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 11 lut 2014, o 00:05 
Praktykujący
Praktykujący
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 28 sty 2014, o 00:00
Posty: 196
Lokalizacja: Why so serious?
Ostrzeżenia: 0 / 4
Za same chęci wielkie gratulacje.
A co do wypowiedzi SithLord'a.
Zwracasz uwagę na interpunkcję? Czy Gas jest jakimś Pisarzem czy co?
Chłopak lubi to co robi a zamiast go wesprzeć na duchu że nie jest źle to głupie uwagi są a widzę że dużo tego jest i trzeba nad tym trochę posiedzieć...

_________________
Obrazek
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 11 lut 2014, o 08:18 
Wyższy Adept
Wyższy Adept
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 lis 2009, o 00:18
Posty: 877
Lokalizacja: Częstochowa
Ostrzeżenia: 0 / 4
Dzięki Inkwizytorze, ale krytyka także jest potrzebna. Bez niej pisarz nie wie co robi źle i jakie są oczekiwania odbiorców. Od razu napiszę, że kolejny rozdział nie wiem kiedy będzie, gdyż mam ostatnio bardzo mało czasu na cokolwiek.

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 11 lut 2014, o 15:22 
Jedi Honorary Consul
Jedi Honorary Consul
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 5 maja 2013, o 17:04
Posty: 706
Lokalizacja: Zigoola
Ostrzeżenia: 0 / 4
Owszem, nie jest źle, owszem trochę tego już jest, owszem trzeba było nad tym posiedzieć, owszem za chęci i odwagę gratulację, a jednak krytyka jest autorowi potrzebna i gdybym(podkreślam gdybym) ja pisał takie teksty(coraz lepsze swoją drogą) to na pewno byłoby mi trochę przykro, że siedziałem nad tym trochę czasu, a ktoś mi ciągle wypomina błędy. Jednak gdyby ich nie wypominał i wszyscy, albo chociaż większość mówiłaby, że nie jest i nie jest źle, to taki autor mógłby popaść w samozadowolenie, albo uznać, że jego teksty są nieskazitelne i genialne i zamiast pisać coraz lepiej, jak to robi Gas, pisałby gorzej i gorzej. :wink: No i raczej nie wyszłoby mu to na dobre. :) Już jeśli chodzi o sam tekst to naprawdę robisz postępy i piszesz coraz lepiej, na przykład ten rozdział był bardzo długi, nie jak te poprzednie. Tylko wyglądało to tak trochę, jakbyś im bliżej końcówki, tym więcej błędów robił. :mrgreen: Także oprócz jak mówiłem końcówki( ortograficznie) to nie mam temu tekstowi nic do zarzucenia. :wink:

Pozdrawiam

_________________
Obrazek
WHO IS THE WINNER...?


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 11 lut 2014, o 19:02 
Praktykujący
Praktykujący
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 28 sty 2014, o 00:00
Posty: 196
Lokalizacja: Why so serious?
Ostrzeżenia: 0 / 4
Sam zacząłem kiedyś pisać ale stwierdziłem że to nudne więc szacun jeszcze raz ^^

_________________
Obrazek
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 11 lut 2014, o 21:18 
Admin
Admin
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 6 kwi 2008, o 11:48
Posty: 1484
Ostrzeżenia: 0 / 4
General Starkiller napisał(a):
Owszem, nie jest źle, owszem trochę tego już jest, owszem trzeba było nad tym posiedzieć, owszem za chęci i odwagę gratulację, a jednak krytyka jest autorowi potrzebna i gdybym(podkreślam gdybym) ja pisał takie teksty(coraz lepsze swoją drogą) to na pewno byłoby mi trochę przykro, że siedziałem nad tym trochę czasu, a ktoś mi ciągle wypomina błędy. Jednak gdyby ich nie wypominał i wszyscy, albo chociaż większość mówiłaby, że nie jest i nie jest źle, to taki autor mógłby popaść w samozadowolenie, albo uznać, że jego teksty są nieskazitelne i genialne i zamiast pisać coraz lepiej, jak to robi Gas, pisałby gorzej i gorzej. :wink: No i raczej nie wyszłoby mu to na dobre. :)


Mądre słowa! Jeśli każdy miałby, z uprzejmości i uznania dla starań, pisać, że nie jest źle i wszystko spoko, to jak ktoś miałby iść do przodu? Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce coś robić, chce to robić też na tyle dobrze, na ile to dla niego możliwe. Zresztą, po co ktoś miałby w takim wypadku w ogóle komentować i przedstawiać swoje oceny?

Cytuj:
Zwracasz uwagę na interpunkcję? Czy Gas jest jakimś Pisarzem czy co?


Wiele czytających uważnie osób nie umie nie zwracać uwagi na interpunkcję. Ona naprawdę nie jest po prostu technicznym szczegółem do olania - jeśli sam poprawnie operujesz językiem, czytasz zdania, interpetujesz je, według reguł tego języka. Na to naprawdę nie ma bata. Pewnie, nie układasz sobie w głowie, że ten element jest podmiotem, a ten dopełnieniem, ale gdy używasz języka w określony sposób, automatycznie czytasz go tymi samymi metodami, schematami. Oczywiście w wielu wypadkach interpunkcja nie ma zbytniego wpływu, ale równie często wpływa na sens zdania, wpływa na płynność czytania, na brak zastanowienia "sec, to było o nim, czy o tamtym".

Co do tekstu - teraz jest wiele lepiej. Powplatałbym w dialogi trochę więcej opisów, chociażby przydałoby się widzieć reakcje innych postaci podczas rozmowy i mind tricków Micala, dla przykładu. Trochę obrazowości, nadania życia. Bez przesady oczywiście, rozchodzi się o może trzy dodatkowe linijki przez cały tekst, żaden elaborat. Gdy operujesz wieloma postaciami w danej scenie, ale skupia się ona przez dłuższy czas na wybranych z nich, warto tu i ówdzie zaznaczyć, że są tam też te pozostałe i słuchają, że zareagowali na coś - rozumiesz pewnie doskonale, mam rację?

Aha, pozbądź się nawyku stawiania spacji przed znakiem zapytania. Drobna pierdółka, ale nie zwróci uwagi.

Cytuj:
- Tancerka w kantynie. Ma dług u pewnego Hutta z Coruscant imieniem Fossa.
Kto oglądał Madagaskar i był fanem pewnych zwierząt, ten nie mógł pewnie tutaj wytrzymać. :mrgreen:

Trochę literówek, błędów typu "Visas? Mogę Cię przerwać?", brakujących ogonków, interpunkcja kuleje, ale nie utrudnia już lektury i nie rodzi głupich pytań w głowie czytelnika. Jest lepiej, keep it up.

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 11 lut 2014, o 22:52 
Wyższy Adept
Wyższy Adept
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 18 lis 2009, o 00:18
Posty: 877
Lokalizacja: Częstochowa
Ostrzeżenia: 0 / 4
Mogę Cię przerwać - heh nie zauważyłem tego. A Madagaskaru nie oglądałem, więc nie wiem o co come on.

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 
 Tytuł: Re: Nowy Zakon Jedi Meetry Surik.
PostNapisane: 11 lut 2014, o 23:05 
Admin
Admin
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 6 kwi 2008, o 11:48
Posty: 1484
Ostrzeżenia: 0 / 4
http://static2.wikia.nocookie.net/__cb2 ... /Fossa.jpg

Ten gatunek zwie się "Fossa" i osobiście nieludzko te zwierzaki uwielbiałem. :D

_________________
Obrazek


Zobacz profil  Offline
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 1 gość

Panel

Góra Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników
Szukaj:
Skocz do:  
cron

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
www.KotOR2.PL